Dziś: wtorek,
26 września 2017 roku.
Przegląd do nr 552 wrzesień 2017 r.
20 lat temu
Cesarskie cięcie

Przypomnijmy sobie problemy, jakie przyniosła nam wiosna w dalekim 1992 r., czytając fragmenty artykułu Stanisława Panteluka opatrzonego powyższym tytułem.

… I tak mamy nowe kupony „kar­bowańce” (czytelnikom polskim przy­pomnę, że tak nazywano po ukraińsku ruble), które zapewne staną się prototypem własnej ukraińskiej waluty - hrywni [...]

Rzeczywiście byliśmy i jes­teśmy zależni jeszcze od rozpalonej do biała rosyjskiej maszyny dru­kującej już banknoty o nominale 10 tys. rubli, ale sedno sprawy nie sprowadza się tylko do tego, aby jak najszybciej kuponami wyprzeć z na­szego obszaru masę „pawłowskiego śmiecia”, jak ochrzcił pan Jaworiw­skyj radzieckie ruble, czy też wygrać półmetek kosztem manipulacji wa­lutowych. Oczywiście potrzebny jest własny ośrodek emisyjny, włas­ny system bankowy, podatkowy, celny [...]

Niezbędne są wszystkie at­rybuty niezależności ekonomicznej państwa, aczkolwiek najbardziej palącą potrzebą jest, że tak powiem, reanimacja produkcji. A spada ona nadal. Jak lubiano porównywać w okresie stagnacji - na głowę ludności wy­twarzamy obecnie 7 razy mniej niż USA [...]

Tak to niewesoło wygląda sytua­cja w ekonomice naszego kraju. Przedstawiciel kraju wschodzącego słońca, wygłaszający na wspomnia­nym sympozjum swój referat (co prawda nie po japońsku - nie było tłumacza - a po węgiersku) zapy­tany, jak długo potrwa proces prywatyzacji na Ukrainie, odpowiedział - 30 lat!

Nasi ekonomiści są jednak innego zdania. Niektórzy mówią, że stabilizacja nastąpi jesienią, bar­dziej trzeźwi (jak np. cytowany W. Czerniak) uważają, iż w ekonomice nie ma cudów i że potrzeba 8 -10 lat, aby gospodarka Ukrainy znalaz­ła się na poziomie dzisiejszej Polski, kiedy to na półkach są towary - co prawda, bardzo drogie - ale państwo stworzyło warunki przy których, mając dobrą chęć i zdrowie, można też dużo zarobić. No cóż - czas pokaże kto miał rację…

(„DK” nr 1, marzec 1992)

Dziennik Kijowski