Dziś: środa,
29 marca 2017 roku.
Przegląd do nr 540 marzec 2017 r.
Aktualności
INTERESUJĄCA KSIĄŻKA
Oni to sobie pożyli

O książkach, które nie zawierają większych wartości, nie dostarczają wiedzy, mało uczą, zwykło się mówić: czytadła…  Ale i te dzielą się na bardziej, lub mniej ciekawe. Do tych pierwszych z pewnością zaliczyć należy nową 450-stronicową pozycję wydawnictwa „Znak”, autorstwa Aleksandry Szarłat, pt. „Celebryci z tamtych lat” (bo są również, a jakże, celebryci współcześni).

Autorkę zaintrygowało prywatne życie wielkich gwiazd PRL-u i znając klucz do ich tajemnic, śmiało ujawnia towarzyszące im skandale, sekrety, miłości i pasje oraz nigdy wcześniej niepublikowane fakty. Dla osób żyjących w latach 50, 60 i 70-tych, w sam raz.

  Kimże byli, ci naznaczeni bogowie tamtych salonów? Byli aktorami, pisarzami, muzykami, dziennikarzami, kształtującymi gusty Polaków: sposób ubierania się, wyrażania, styl bycia. Należeli do wąskiego, lecz za to złotego kręgu towarzyskiej śmietanki. Przewodzili im zwłaszcza, Marek Hłasko, Leopold Tyrmand, Agnieszka Osiecka, Zbyszek Cybulski, Jan Nowicki, Kalina Jędrusik, Irek Iredyński, Janusz Głowacki, Elżbieta Czyżewska, Daniel Olbrychski, Maryla Rodowicz, Stanisław Mikulski, ale można by jeszcze stworzyć drugi i trzeci garnitur owych bohaterów życia, np. w Bogdanem Łazuką na czele, o których też byłoby o czym czytać.

  PRL-owscy celebryci przesiadywali w „Kameralnej”, w „SPATiF-ie”, w „Ścieku” dla filmowców, widywani byli w kawiarni w „Bristolu”  i „Europejskim”, na premierach filmowych i teatralnych. Zainteresowanie artystami wzmogło się wraz z upowszechnieniem telewizji. Postacie ze szklanego ekranu, były traktowane na warszawskiej ulicy, w małych miasteczkach i w polskich tv-domach, jako nadzwyczajni goście. Wielu telewidzów przyznawało się, że zasiadając przed odbiornikami starali się ładnie ubrać i uczesać, by móc godnie ich przyjąć w swoich progach.

  Celebrytów  tych łączyły wspólnie odwiedzane miejsca i prywatne relacje. Często przyświecały im podobne wzorce. Hłaskę i Cybulskiego, a nawet Olbrychskiego, porównywano np. z postacią Jamesa Deana. Życiorysy bohaterów A. Szarłat, przeplatają się i dopełniają, bardzo często fascynują.

Jednakże ich obraz świata, wraz ze stanem wojennym odszedł na zawsze. Nikt już dziś nie ma czasu na przesiadywanie w lokalach, klubach, na zabawy, długie rodaków rozmowy. Bo czas, to pieniądz i on wyznacza reguły gry. Zarobić, jak najwięcej przynieść do domu, wpłacić na osobisty rachunek, żeby było na dom, mieszkanie, nowe auto, utrzymanie rodziny.

  Dziś osoba popularna coraz częściej jest bardziej produktem medialnym, niż artystą. Media, a zwłaszcza tabloidy, mogą ulepić celebrytę w ciągu tygodnia, dawniej ten proces trwał latami – należało się czymś wykazać.

Duże znaczenie mają też dziś nagminnie rozpowszechniane w TV seriale. Angażowani do nich aktorzy z castingów już po dwóch wyemitowanych odcinkach osiągają masową popularność. Także prezenterzy telewizji, a jak jeszcze zdarzy im się jakaś wpadka, wejść w kolizję z prawem, np. za jazdę po pijaku, czy przekroczenie szybkości, to ich nazwisko utrwala się na miesiące, a nawet lata. Są zapraszani (za kasę) na wszelkiego rodzaju promocje, pokazy mody i in. gwarantując organizatorom pewną kasę. Zarabiając dużo, bardzo dużo, pławią się z luksusie, często zmieniają auta i rzadko kiedy uda im się ze swoją drugą połową spędzić wigilię, dwa, czy, trzy razy pod rząd. 

  Niestety, bywa też, że w życiu przegrywają. Wtedy wywołuje to u ludzi najrozmaitsze reakcje. Są tacy, co  lubią upadłych celebrytów: sławnych i bogatych, którzy lądują na dnie. W czasach kryzysu rozmaite ich wpadki podobają się – przynoszą ukojenie, leczą frustracje.

  A co, o tych zapomnianych już dzieciach szczęścia PRL-u, mówią niektóre obecne gwiazdy sztuki i kultury oraz mediów: Krystyna Kofta, pisarka: „ – Znano ich, gdyż mieli znanych rodziców; Hanna Bakuła, malarka: „ – To byli ludzie, którzy na to zasługiwali – dobrzy aktorzy, prawdziwi artyści; Daniel Olbrychski, aktor: „Czy ja nim byłem? – chyba nie. W każdym razie absolutnie o to się nie starałem”; Wojciech Gąsowski, redaktor, piosenkarz: „ Ja na pewno celebry tą nie byłem, nigdy o tym nie myślałem”.

  Skandalami z udziałem byłych celebrytów żył cały kraj. Kreowali trendy, spełniali się artystycznie, zadzierali z władzą i cenzurą, czasem szokowali. To dzięki nim socjalistyczna Polska, szary kraj z betonu, nabierała zupełnie niezwykłych barw. I właśnie ta książka ich przypomina – przypomina w dziesiątkach, setkach faktów, anegdot, plotek i ploteczek, pokazując od czasu do czasu ich podobizny. Warto po te sentymentalne opowieści sięgnąć, bo to też przecież kawałek naszego życia, naszej historii.

  I na koniec. Jakiś czas temu, miał spotkać  się w Operze Narodowej ze swymi wielbicielami, sam Al Pacino. Bilety kosztowały od 500 do 2500 złotych.  Nie to jest jednak  najgorsze, są tacy, którzy za udział w takim spędzie zapłaciliby  5, a może i więcej tysięcy. Także i nie to, że ów znany facet  ekranu nawalił i  nie przyjechał. Zupełnym nieporozumieniem stało się to, że organizatorzy nazwali to spotkanie „najważniejszym wydarzeniem roku w naszym kraju”. Chciałoby się rzec: bez przesady, no chyba, że idzie o  ową kulturę celebrycką, taką w której suto  płaci się za samo obejrzenie i wysłuchanie takiego gościa, zjedzenie z nim kolacji, zrobienie zdjęcia, osobno za uściśnięcie dłoni, otrzymanie autografu,  itp. To wtedy tak… 

Red. Irena Zofia PIELKA
(AGENCJA INFORMACYJNA „POLONIA” )

Dziennik Kijowski