Dziś: wtorek,
26 września 2017 roku.
Przegląd do nr 552 wrzesień 2017 r.
Przeczytaj
O ofertach dla turystów z Ukrainy
ŁĄCZYĆ WYPOCZYNEK Z AKTYWNOŚCIĄ


Tyranozaur – Bałtowski Park Jurajski znajduje się na terenie, gdzie naukowcy odkryli autentyczne ślady tych pragadów

Na zaproszenie Zagranicznego Ośrodka Polskiej Organizacji Turystycznej w Kijowie w podróży prasowej do Polski uczestniczyła Hałyna Jarema, redaktorka działu Turystyka i Kultura lwowskiej gazety „Wysoki Zamek” („ "). W rozmowie dzieli się swoimi wrażeniami.

– Czy decydując się na udział w study press miała pani wiedzę o regionie, który Pani miała odwiedzić?

– Zanim Polska Organizacja Turystyczna zaprosiła mnie w podróż prasową wiele razy bywałam w waszym pięknym kraju. Zarówno prywatnie, ale też, jako uczestniczka podróży studyjnych. Te pierwsze wizyty miały tylko jeden cel – odwiedziny krewnych i znajomych. Niestety, niezmiernie rzadko ktoś z nich pokazywał mi zabytki, czy opowiadał o historii. Tym bardziej, chętnie przyjęłam propozycję udziału w ostatniej podróży prasowej. Zarówno z uwagi na interesujący program pobytu, jak i region, którego wyjazd dotyczył. Województwo świętokrzyskie. Region, w którym dotąd nie byłam i praktycznie nieznany ukraińskim turystom.

– Jakie były Pani pierwsze wrażenia?

– Porobiłam mnóstwo notatek, bo nie sposób było zapamiętać wszystkich atrakcji. Na przykład po raz pierwszy w życiu byłam w parku jurajskim. Ten w Bałtowie z naturalnej wielkości figurami dinozaurów i szeroką ofertą usług turystycznych, robi wrażenie. Podobnie jak poznanie specyfiki sabatów świętokrzyskich czarownic i ponad tysiącletniej historii klasztoru na Górze Świętego Krzyża, w którym modlitwy mnichów osłabiały moce sił nieczystych, jak głosi legenda.

Dziś przybywają tu tłumnie pielgrzymi, by zobaczyć relikwiarz Drzewa Krzyża Świętego i przypomnieć sobie ważne fakty z historii przy krypcie grobowej, w której złożone są między innymi doczesne szczątki księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Taką Polskę zobaczyłam po raz pierwszy, i taka, jako turystce i dziennikarce, niezwykle przypadła do serca.

– Który z polskich regionów dostarczył Pani najatrakcyjniejszego czytelniczo materiału do artykułu?

– Z każdej podróży do Polski wracam z kilkoma tematami. Programy są przygotowane w taki sposób, abyśmy my, dziennikarze, mogli zebrać jak najwięcej materiałów. Poznać ciekawe turystycznie miejsca zarówno w kontekście historycznym, jak i ich dostosowania do wymagań ruchu turystycznego.


Hałyna Jarema

Na przykład w zeszłym roku przebyliśmy szlak poszukiwaczy złota Trzeciej Rzeszy podczas zwiedzania podziemnego kompleksu „Osówka” na Dolnym Śląsku. Na treść i wymowę późniejszego mojego artykułu wpływ miała nie tylko zdobyta przeze mnie wiedza o wydarzeniach, które rozgrywały się w tym rejonie, ale też silna dawka adrenaliny, jaką poczuliśmy pokonując podziemia. Tekst czytelniczo był bardzo udany.

Innym razem trudno mi przyszło ustrzec się od przykrych porównań, kiedy zwiedzaliśmy szlak zamków i pałaców. Na Ukrainie wiele podobnie cennych historycznie obiektów popada w ruinę. W wielu materiałach o pałacach i zamkach Ukrainy stawiam teraz za przykład dbałość Polaków o zachowanie swojego dziedzictwa narodowego.

Więcej odniesień do historii odnotowałam między innymi w trakcie podróży po Mazowszu. Zorganizowano dla nas odwiedziny kilku nadzwyczajnie ciekawych obiektów. Takim było wyjątkowe Muzeum Historii Polskich Żydów „Polin” stanowiące jedną z największych atrakcji turystycznych Warszawy. Ta wyjątkowość polega na tym, że jego twórcy nie skupiają się wyłącznie na rozpamiętywaniu dramatu holokaustu. Muzeum spełnia w ich zamyśle funkcję centrum kulturalnego i edukacyjnego, mówi o wspólnej tysiącletniej historii, o wkładzie, jaki wnosili Żydzi do polskiej kultury, nauki i życia gospodarczego.

Bardzo przemawia do wyobraźni zwiedzających koncepcja wystawowa w Muzeum Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu, które zgromadziło ponad dwa tysiące unikalnych eksponatów. Ekspozycja instrumentów pozwala na poznanie kulturowego tła regionu. Mieszkańcy wsi, których życie wypełnione było codzienną ciężką pracą, mieli potrzebę spotykania się i wspólnego spędzania czasu. W naturalny sposób ujawniały się talenty muzyczne i umiejętności konstruowania instrumentów.

– Jakiego rodzaju, pani zdaniem, oferty biur podróży, najlepiej spełniają oczekiwania ukraińskich turystów?

– Z pewnością takie łączące kilka elementów. Nie tylko zwiedzanie, ale aktywny udział w zajęciach. Podam przykład. Podczas podróży białostockim szlakiem tatarskim poznawaliśmy wsie, w których mieszkają potomkowie pierwszych Tatarów, osadzonych na tych ziemiach przez króla Jana III Sobieskiego. Zachowane meczety i cmentarze muzułmańskie mają znaczenie religijne, ale też historyczne, przypominając dzieje osadnictwa w odmiennym religijnie i kulturowo społeczeństwie Polaków i Białorusinów. Tatarów pozostało tu niewielu. W Kruszynianach trzy muzułmańskie rodziny w umiejętny sposób wykorzystują zainteresowanie turystów zwyczajami swojego narodu.


Meczet w Krusznianach  w meczecie.  W Islamie dniem świętym jest piątek Tatarzy zjeżdżają się z okolicznych miast i meczet jest pełny wiernych.

Podczas pobytu w gospodarstwie agroturystycznym Dżanetty Bogdanowicz, nauczyliśmy się w tatarskiej jurcie, przyrządzać narodową potrawę tatarską pierekaczewnik, wielowarstwowe ciasto makaronowe z mięsem, serem i grzybami.

Na pewno zwolenników znalazłyby propozycje turystyki aktywnej połączonej ze zwiedzaniem. My poznaliśmy atrakcje wybranego odcinka szlaku rowerowego Green Velo. W województwie podlaskim przebiega on w szczególnie atrakcyjnym terenie. Na trasie jest pięć parków narodowych, kilkanaście krajobrazowych i kilkaset obiektów zabytkowych.

Razem z dyrektorem kijowskiego Zagranicznego Ośrodka POT Włodzimierzem Szczurkiem udaliśmy się na wyprawę rowerową leśnymi ścieżkami. Nieprzygotowanym, nie było łatwo, ale ta wycieczka pozostała mi w pamięci. Na pewno miłośnikom jazdy na rowerze taka oferta aktywnego wypoczynku przypadłaby do gustu.

– Gdyby ponownie otrzymała pani zaproszenie do odbycia podróży studyjnej, którą z dziedzin polskiej turystyki chciałby pan bliżej poznać?

– Najchętniej odbyłabym podróż, która łączy aktywność z wypoczynkiem. Powiedzmy płyniemy kajakami po ciekawej krajobrazowo i przyrodniczo części Kanału Augustowskiego, trasą Szlaku Papieskiego poprzez Puszczę Augustowską, jeziora i Czarną Hańczę.


Asfaltowy fragment trasy w Wigierskim Parku Narodowym

Potem wypoczywamy w Pustelni Złotego Lasu w Rytwinach, w których zachował się siedemnastowieczny klasztor pokamedulski. Mnisi prowadzą w odnowionych pustelniczych obiektach Relaksacyjno-Kontemplacyjne Centrum Terapeutyczne.

Ludzie wyczerpani życiem pełnym napięć i zawodowych stresów, znajdują tu spokój, wyciszenie i warunki do regeneracji sił. Można liczyć na opiekę duchową księdza kapelana, wypożyczyć sprzęt sportowy, zrelaksować się w saunie i siłowni, odprężyć przy masażu w Spa. Inny rodzaj relaksu i odnowy biologicznej znaleźć można w luksusowym obiekcie z zapleczem Spa w Zamościu zwanym Perłą Renesansu.

Gdy taki wszechstronnie odświeżający wypoczynek połączymy ze zwiedzaniem dawnej rezydencji rodziny Zamoyskich i na przykład warsztatami kulinarnymi uczącymi przyrządzania tutejszych dań regionalnych – to moim zdaniem uzyskujemy dobrą ofertę turystyczną dla każdego, komu wypoczynek nie kojarzy się z monotonnym wygodnictwem, ale szuka metod czynnego spędzania czasu w oderwaniu od codzienności. Ja do tej grupy należę.

– Czy po odbyciu służbowej podróży w ramach study press włączyłaby pani Polskę do własnych planów urlopowych?

– Już to zrobiłam i polecam innym.

Dziennik Kijowski