Dziś: wtorek,
26 września 2017 roku.
Przegląd do nr 552 wrzesień 2017 r.
Przeczytaj
Bądźmy zdrowi!
Wszyscy wiemy, co w życiu jest najważniejsze (III)

Proszę Państwa! Wiadomo: zdrowie nam najbardziej szwankuje w tak zwanym wieku podeszłym. Na pewno ten, kto wprowadził ten przymiotnik do obiegu powszechnego, uważał, że dotyczy on tych, którzy ze względu na stan zdrowia i wiek, już „podchodzą”...

Dobre zdrowie (i nie tylko w młodości) wzmacnia aspirację. Człowiek zdrowy nie bardzo rozumie chorych, nawet czasami wstydzi się ich. Dopóki sam nie okaże się na łóżku szpitalnym. Jak raptem okazałem się kiedyś w zakładzie kardiologicznym Ukrainy najwyższego stopnia.

W tak wyraźny sposób, po dynamicznej i wyczerpującej pracy dziennikarskiej otrzymałem czas do przemyśliwania. W ogóle i w konkretach. Zwłaszcza, że fachowcy z odpowiedniej dziedziny stanowczo zaproponowali mi operację serca.

Odmówiłem, wyszedłem (wypełzłem) ze szpitala, jako inwalida, zagłębiłem się w książki i w poszukiwania innych rozwiązań. Uważałem, że jeżeli jest prawdą, że wszystkie konsekwencje mają zmienny charakter, więc oprócz ruchu w kierunku nagromadzenia się negatywu i rozwoju choroby, powinien być również ruch w stronę przeciwną – uzdrawiania.

3. Problem nadciśnienia

Jednym z najczęściej omawianych tematów na Ukrainie na szczeblu rządowym od października 2016 była kwestia zaopatrzenia chronicznie chorych (a wśród nich na pierwszym miejscu zaznaczano hypertoników) w leki.

Szeregowi obywatele mieli okazję dziękować kierownictwu państwa za wielomówną troskę i tak wyraźny gest opiekuńczej działalności kierownictwa branży medycznej. W tamte dni kilkakrotnie słyszeliśmy obiecanki, że każdy potrzebujący będzie miał pigułkę pod ręką.

Ale czy jest to racjonalne i funkcjonalne rozwiązanie problemu nadciśnienia tętniczego? Więc, warto wyjaśnić, na czym ten problem nadciśnienia polega.

Tylko proszę o cierpliwość i spodziewam się na zrozumienie ze strony Państwa. Ponieważ aby usunąć skutki trzeba poznać przyczynę i mechanizm choroby.

Otóż, według drugiej reguły Rene Deskartes’a, zaczniemy od rzeczy najbardziej zrozumiałych:

– ciało człowieka składa się z komórek;

– każda komórka jest żywą istotą, a więc potrzebuje pożywienia i tlenu – O2;

– z pomocą tlenu komórka „przetrawia pożywienie” (dostarczane przez krew białka, tłuszcze i węglowodany), produkuje odpowiednią energię, wykonuje cztery rodzaje prac (elektryczną, biochemiczną, mechaniczną i osmotyczną) oraz produkuje dwutlenek węgla – CO2.

Taki jest cykl normalnej działalności i życia komórek, a więc i całego ciała; pod warunkiem, że krew normalnie dostarcza tlen i „pożywienie”.

Krew jest dość skomplikowanym systemem, w którym dzisiaj najbardziej nas interesują erytrocyty – krwinki czerwone. Czerwone, ponieważ ich głównym składnikiem jest hemoglobina, funkcjonująca jak gąbka: przypływając do płuc (a ściślej mówiąc – do pęcherzyków płucnych), oddaje im CO2 otrzymany z komórek, natomiast wchłania O2, żeby z powrotem nieść go do komórek.

Ten mechanizm działa sprawnie tylko wtedy, kiedy cząstka CO2  we krwi stanowi około 6%. Ale jeżeli mniej, wtedy hemoglobina nie śpieszy się oddawać tlen. Tlen zostaje przywiązany do hemoglobiny w postaci oksyhemoglobiny. Wtedy krwinka krąży w kółko nie mając chęci uczestniczyć w wymianie O2 – CO2 – O2.

Im mniej jest CO2 we krwi, tym mocniej hemoglobina przetrzymuje tlen. Na przełomie XIX-XX stuleci tę właściwość hemoglobiny nazwano efekt Verigo-Bohra od nazwisk naukowców, autorów odkrycia.

Okazało się, że proporcje O2 i CO2 w ciele człowieka są ściśle powiązane, ponieważ CO2 występuje jako „zachęta” dla utleniającej funkcji hemoglobiny wobec komórek.

CO2 wykonuje jeszcze jedną ważną funkcję – reguluje średnicę naczyń krwionośnych, zwłaszcza naczyń włosowatych. Im jest mniej CO2 we krwi, tym mniejsza będzie wewnętrzna średnica naczyń w takim momencie.

Otóż czasami bywa tak, że niektóre komórki nie otrzymując tlenu w niezbędnych ilościach, zaczynają odczuwać „zadyszkę” i wołać do mózgu o ratunek. A jeżeli krew (hemoglobina) nie jest zdolna nasycić komórki tlenem, w pierwszej kolejności odczuwają to właśnie komórki mózgu.

I co wtedy robi mózg? Daje sercu sygnał, aby przyśpieszyło ono rytm pracy (a więc i krwiobieg), aby z tej ubogiej w tlen krwi, mimo wszystko, wydobyć nieodzowną masę tlenu. I wtedy wynika nadciśnienie tętnicze. Chory chwyta i skwapliwie połyka pigułkę, aby rozszerzyć średnicę naczyń i zwiększyć płynność krwi,... pogotowie, zastrzyk... łóżko...

Ale czy te zabiegi likwidują przyczynę – niedostatek CO2 we krwi?

Publiczna tajemnica polega na tym, że takiej choroby, o nazwie nadciśnienie tętnicze (hipertonia) tak naprawdę nie ma.

Natomiast istnieje systemowa zdolność organizmu do adekwatnej reakcji na obniżenie CO2  we krwi, jako konieczność ratowania komórek w ekstremalnej sytuacji.  Ale spróbujcie przekonać w tym koncerny farmaceutyczne...

Istnieje kilka sposobów na zwiększenie CO2 we krwi. Ale o tym – w następnym odcinku.

Irena i Eugeniusz GOLYBAROWIE

Dziennik Kijowski