Dziś: piątek,
24 listopada 2017 roku.
Przegląd do nr 555 listopad 2017 r.
Rozmaitości
Kuchnia chłopska
Co w Polsce onegdaj jadano?

Współczesne karczmy czy gospody stylizowane na ludowe kuszą swych gości bogactwem najróżniejszego mięsiwa: pętami kiełbas, schabowymi, karkówkami, żeberkami.

Tymczasem jeszcze w pierwszej połowie XX wieku mieszkaniec polskiej wsi mięso jadał mięso co najwyżej w niedzielę (i to jak był zamożnym gospodarzem), a wielu nie mogło sobie pozwolić na takie rarytasy nawet w święta. Ludowe powiedzenie głosiło: „chłop je mięso, kiedy kura chora, albo on chory”. Funkcjonowała jeszcze takie rymowanki: „Jadłem kapustę i piłem rosół: mięsam nie widział i takem wesół” czy też: „Gdzie jest barszcz, kapusta, tam chata nie pusta”.

W zbiorach Oskara Kolberga, oprócz zapisów pieśni czy podań, możemy wyłuskać taki oto fragment traktujący o powszednim pożywieniu:

„Rano w lecie, o ósmej godzinie: polewka z mleka z perkami [ziemniakami] i kawałek chleba. Na obiad albo perki i kluski [], albo kapusta i groch, albo kasza i perki, albo też perki i pęczak (ziarno jęczmienne odtłuczone ze skóry w stępie). W niedzielę, kto możny, gotuje sobie mięso, a do rosołu perki, pęczak [] albo jagły []. Wieczór: polewka z perkami, tak jak było rano, tylko już bez chleba”…SMACZNEGO!

Dziennik Kijowski