Dziś: niedziela,
22 października 2017 roku.
Przegląd do nr 553 październik 2017 r.
Edukacja
Ciekawostki językowe
MOWA - GRUNT MYŚLI NASZEJ

Czy SŁOMIANY WDOWIEC ma SŁOMIANY ZAPAŁ?

Przymiotnik tworzący oba frazeologizmy ma taką samą postać, ale inne znaczenie. Słomiany ze "słomianego zapału" odsyła do skojarzeń ze słomianym ogniem, czyli z gwałtownym, jasnym i gorącym, lecz krótkotrwałym, szybko gasnącym płomieniem, jakim pali się sucha słoma.

Słomiany w "słomianym wdowcu" odwołuje się do dawnego znaczenia, dziś już nieużywanego, zachowanego właśnie w tym frazeologizmie: 'marny, lichy; także: niepewny, nieprawdziwy'.

 Słomiany wdowiec, czyli żonaty mężczyzna, którego żona na jakiś czas wyjechała, to zatem taki "niepewny wdowiec", "lichy wdowiec", bo wprawdzie chwilowo wolny, ale bez większych szans na to, że będzie znów "dyspozycyjny", to znaczy gotów do powtórnego ożenku.

Pamiętajmy, że rozwody rozpowszechniły się dopiero w XX w., rozwodnik to pojęcie XX-wieczne, a singiel – XXI-wieczne...

WESOŁY i WESÓŁ, SMUTNY i...

Niektóre przymiotniki występują w dwóch wersjach: długiej (takiej całkiem zwyczajnej) i krótkiej (bez właściwej rodzajowi męskiemu końcówki –y w mianowniku liczby pojedynczej), np. "wesoły" i "wesół"; "zdrowy" i "zdrów"; "ciekawy" i "ciekaw", "godny" i "godzien".

Te krótkie formy przymiotnikowe są reliktami prasłowiańskimi: nasi przodkowie odmieniali tak samo i rzeczowniki, i przymiotniki, a dopiero z czasem, gdy odczuli potrzebę wyraźniejszego wyróżniania rodzaju (męski, żeński i nijaki) przymiotnika, wzbogacili rzeczownikową odmianę przymiotników odmianą zaimkową (najpierw: "dobr" – "dobra", później: "dobr" – "dobra jego", pod wpływem tej odmiany zmienia się mianownik  i ściąga dopełniacz.: "dobryj" – "dobrajego", a od tego już: "dobry" – "dobrego").

Do tej pory pozostało w polszczyźnie kilkanaście takich krótkich form przymiotnikowych. Niektóre, np. "kontent" (nie: *"kontenty"), "rad" (nie: *"rady"), "wart" (nie: *"warty"), "powinien" (tak!, to też dawny przymiotnik!) w ogóle nie mają "zwyczajnych" odpowiedników, inne występują w formach obocznych.

Dlaczego zachowały się akurat te, a nie inne? Dlaczego jest "wesół" i "wesoły", a nie ma pary *"smutn" i "smutny"? Zachowały się te najczęściej używane. Jak widać Polak człek wesoły, smucić się nie lubi.

Zachowały się też formy utrwalone w modlitwach i fragmentach mszy ("Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu"; "Nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie..."), w utartych zwrotach i powiedzeniach ("pan będzie łaskaw..."; "bywaj zdrów!"; "wart Pac pałaca, wart i pałac Paca").

Jeśli możemy wybierać między krótką i długą formą, to krótkiej używamy raczej jako orzecznika ("Jestem zdrów i wesół"; "Ciekaw jestem, co na to powiesz?"; "Jesteś gotów na wyprawę?"), a długiej jako zwykłego określenia ("zdrowy posiłek", "wesoły chłopaczek", "ciekawy przykład", "samochód gotowy do drogi").

Toż to LIPA, panie!

Dlaczego na coś marnego, kiepsko wykonanego i na wszelkie liche podróbki mówimy LIPA? Co ma wspólnego tandeta czy namiastka z pięknym, rozłożystym, miododajnym drzewem Kochanowskiego?

Tak naprawdę to niewiele. "Lipa" – nazwa drzewa – to prasłowo, podobnie zresztą jak większość nazw drzew. W bardzo podobnej postaci występuje nie tylko w innych językach słowiańskich, lecz także w innych językach wywodzących się ze wspólnego praindoeuropejskiego pnia.

Lipa w znaczeniu ‘kiepska podróbka, tandeta’ wywodzi się wprawdzie od tej ‘drzewiastej’, ale w polszczyźnie jest zapożyczeniem. Otóż w potocznym języku rosyjskim funkcjonowało – i do dziś gdzieniegdzie się zachowało - określenie "" nie tylko w znaczeniu ‘wywar z kwiatu lipowego’, ale również w znaczeniu ‘namiastka’. Dlaczego?

Prawdopodobnie dlatego, że lipowa herbatka, którą można było przygotować z własnoręcznie zebranego surowca, była stosowana jako substytut stosunkowo drogiej, a bardzo lubianej herbaty.

Znajdująca się na terenie zaboru rosyjskiego Warszawa przejęła tę ‘lipę’ z rosyjskiego, potem, na początku XX w. – już z gwary warszawskiej – znaczenie to przeszło do języka ogólnego i upowszechniło się pod wpływem języka pisarzy (określeń ‘lipa’ i ‘na lipę’ - czyli ‘na pozór, oszukańczo’ - używali m.in. Iwaszkiewicz i Rudnicki), a z czasem rozszerzyło także do ‘oszustwo, nieprawda’.

(W jednej z odmian polszczyzny potocznej - w slangu złodziejskim - występuje też trzecie znaczenie słowa lipa ‘lufcik; okno dostępne dla włamywacza’; to znaczenie jednak przeszło z niemieckiego: die Lippen ‘usta’, przen. ‘otwór’).

„JĘZYCZEK” POLSKI

Wiele osób drażni nadużywanie zdrobnień w różnych sytuacjach. Ekspedientka sprzedaje nam "rzodkieweczkę", kelner przynosi "śledzika z cebulką" i "wódeczkę", płacimy "pieniążkami", mieszkamy w "domku" i jeździmy "samochodzikiem". Ze znajomymi zaś umawiamy się czasem na "kawkę".

Słowotwórcze bogactwo polszczyzny bardzo widoczne jest właśnie w zdrobnieniach. To samo zwierzę możemy nazwać tyloma wyrazami - "pieskiem", "pieseczkiem", "psiakiem", "psiną", "psinką"... (albo zgrubiale - "psiskiem").

Okazuje się, że zdrobnienia mają pewną właściwość psychologiczną - zachęcają nas do czegoś. Odkryły to już dawno przekupki, które zdrabniając nazwy sprzedawanych produktów zyskiwały więcej klientów. Zwyczaj ten przejęli od nich kelnerzy.

Zdrobnienia sprawiają, że czujemy się traktowani miło i serdecznie, ale też troszkę dziecinnie. Dlatego tak wiele osób drażni nagromadzenie tych wyrazów w pewnych kontekstach.

Dzięki zdrobnieniom możemy wyrazić swój emocjonalny stosunek do wielu rzeczy. "Domek" nie musi być mały, by go tak nazwać - może być okazałą rezydencją; "samochodzik" zaś wielką limuzyną...

Tutaj jednak objawia się też chęć sztucznego pomniejszenia rangi posiadanych dóbr. Dżentelmenom nie uchodzi przecież rozmawiać o pieniądzach, tym bardziej opowiadać o posiadanych sumach... lecz sformułowanie "dużo pieniążków" w takich okolicznościach brzmi trochę śmiesznie.

Dziennik Kijowski