Dziś: czwartek,
23 listopada 2017 roku.
Przegląd do nr 555 listopad 2017 r.
Rozmaitości
O historii niekonwencjonalnie
Królów polskich przypadki

Czy życie polskich królów było nudne? Z encyklopedii można często wywnioskować, że tak. Poznajemy ich tam bowiem jako władców państwa i uczymy się o ich dokonaniach na rzecz kraju, którym władali. Jednak życie monarchy to nie tylko nadawanie przywilejów i przyjmowanie poselstw. To nie tylko rządzenie państwem i sprawy ściśle związane z funkcjonowaniem kraju. Nieodłącznym elementem było również życie prywatne, które w przypadku wielu królów byłoby dobrym materiałem na film. Zapraszamy do lektury.

Stefan Batory. Zabiła go niepokorność?

Stefan Batory w malarstwie i  literaturze jest przedstawiany jest jako uosobienie majestatu i siły. Okazuje się, że pozory mylą. Nasz król miał przypadłość, która przeszkadzała mu w sprawowaniu rządów - na jego udzie wyrósł ropiejący wrzód. Gdy medycyna nie mogła nic wskórać, postanowiono zaryzykować i sprowadzić na dwór dwóch Anglików - maga Johna Dee i medium Edwarda Kelleya.

Król był przeciwny temu pomysłowi, gdyż jako gorliwy katolik nie chciał kłaść swojego losu w ręce czarnej magii. Za namową najbliższych zgodził się. Kelley wywołał ducha, który kazał monarsze być uległym, a wtedy choroba odejdzie. Nie wiadomo było tylko, wobec kogo król miał być pokorny. Półtora roku później zmarł.

Wygląda na to, że Batory nie wziął rad mary do serca. Nagła śmierć zbudziła plotki o otruciu, lecz na ciele władcy nie znaleziono śladów typowych dla trucizny. Więc może to boska kara zabiła władcę Rzeczpospolitej? Czy było możliwe, aby para czarnoksiężników, w czasie pobytu w na dworze Batorego, miała również inne zadanie? Bardzo prawdopodobnym jest, że byli oni szpiegami angielskimi. Czy mieli możliwość podczas seansu zaaplikować truciznę?

Na odpowiedź o przyczynę śmierci Batorego trzeba było czekać do XX wieku. W 1933 roku lekarze zbadali zwłoki monarchy i stwierdzili, że przyczyną śmierci było torbielowate zapalenie nerek – nie trucizna.

Władysław IV Waza. Królewski dwór

Etykieta dworska w krajach europejskich była niezwykle sztywna. Królowie nie odpowiadali na pozdrowienia od swoich poddanych, a okazywanie uczuć uchodziło za najwyższy nietakt. Poranna toaleta króla Hiszpanii trwała dwie godziny, podczas których nikt nie mógł odezwać się ani słowem.

Kiedy więc podczas pobytu Władysława IV i jego żony Cecylii Renaty w Wiedniu w 1638 roku, królowa polska na widok nadchodzących senatorów nie tylko skinęła głową, ale nawet wstała, przeżyto szok. Cesarzowa habsburska zapytała Cecylię o te dziwne zwyczaje dworskie i w odpowiedzi usłyszała, że w Rzeczpospolitej senatorowie okazują parze królewskiej wielką cześć i w zamian za to oni darzą ich miłością i nie okazują wyższości.

Zachodni dyplomaci zazdrościli Polsce etykiety dworskiej, gdyż sami czuli się jak niewolnicy. Jednak czy na pewno było czego?

Kiedy Władysław IV wracał z Wiednia, poddani nie przywitali go, ponieważ zaspali. Często ginęła laska marszałkowska lub brakowało krzeseł dla dostojników. W 1633 roku, kiedy książę Prus miał złożyć przysięgę lenną królowi, okazało się, że opis rytuału zaginął. Władca Rzeczpospolitej nie był postrzegany - tak jak inni władcy Europy - jako tyran, który posyła swoich poddanych na szafot. Jednak ciężko stwierdzić, czy taki wizerunek Władysława wynikał z jego łagodnego charakteru czy z rozgardiaszu panującego na królewskim dworze. 

Kazimierz III. Wielki, ale i… sprytny

„Zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną” – tak w skrócie podsumowujemy rządy króla Kazimierza Wielkiego, ostatniego Piasta na tronie polskim. W tym powiedzeniu kryje się zarówno wielkość króla, jak i jego spryt. Kazimierz znany był bowiem z tego, że do najcnotliwszych mężczyzn nie należał.

Świadczy o tym między innymi fakt, że w pewnym momencie swego życia miał aż trzy żony na raz. W 1349 roku, mimo iż miał wtedy tylko jedną małżonkę - Adelajdę Heską, na Wawel został wysłany ksiądz Marcin Baryczka mający wypomnieć królowi jego rozpustę, której dopuszczał się, sypiając z kochankami. Kazimierz Wielki pozbawił księdza życia, a biskup krakowski – Jan Bodzanta – nałożył na władcę ekskomunikę, która trwała do momentu, kiedy król zaoferował budowę kilku kościołów na swój koszt.

Razem z tą decyzją ujawnił się cały spryt Kazimierza. Świątynie w tamtym czasie budowano kilka lub kilkanaście lat. W czasie trwania budowy biskup krakowski nie mógł wejść w zatarg z królem, bo inaczej ten nie dokończyłby stawiania kościołów. Dzięki temu, bez żadnych oporów duchowieństwa, Kazimierz poślubił najpierw drugą żonę - Krystynę Rokiczanę, a następnie trzecią – Jadwigę Żagańską. Ze wszystkimi trzema był przez pewien czas w związku, przy wymuszonej aprobacie biskupa Bodzanta.

(Fundacja Dziecięcy Uniwersytet Ciekawej Historii)

Dziennik Kijowski