Dziś: środa,
24 października 2018 roku.
Przegląd do nr 577 – październik 2018 r.
1000 lat między Dnieprem i Wisłą
Spotkania z Adamem
1000 lat między Dnieprem i Wisłą (72)

Traktat ryski oddalił na nieokreśloną przyszłość szansę wybicia się Ukrainy na niepodległość; szansę stworzoną rezultatami I wojny światowej. Mało tego, cofał proces integracji i pogłębiania tożsamości narodowej Ukraińców. Przymusowa polonizacja rdzennej ludności Kresów Wschodnich II RP generowała wrogość do nowej władzy i w konsekwencji utrwalała skrajny nacjonalizm z silnym akcentem antypolskim. W obrębie USRR, natomiast, bezwzględne wdrażanie doktryny komunistycznej (z ludobójstwem przez głód jako karą za niepokorność!), wręcz zagrażało biologicznemu istnieniu ukraińskiej nacji.

Asymilacyjna doktryna endecji, która dominowała wśród kadr administracji państwowej na Kresach, nie cieszyła się powszechną akceptacją obywateli II RP. Swoją negację polityki kresowej wyrazili socjaliści już jesienią 1921 roku, przedstawiając projekt autonomii terytorium dawnej Galicji Wschodniej, jakie traktatem ryskim przypadło Polsce. W 1924 r. Polska Partia Socjalistyczna żądała zreformowania na Kresach administracji i szkolnictwa oraz wprowadzenia „gospodarstwa społecznego”. Jeszcze dalej szli komuniści, którzy usiłowali przekonać do zbawiennej roli walki klasowej.

Realizm i jednocześnie przychylność wobec mniejszości narodowych wykazywali właściwie tylko piłsudczycy (obywatele RP uznający Józefa Piłsudskiego za najwybitniejszego patriotę i przywódcę). Zamiast siłowej polonizacji propagowali oni swobodę praktykowania tradycji narodowych i dbałość o takie warunki egzystencji, by ludność niepolska samoistnie lgnęła do państwowości polskiej. Zanim piłsudczycy doszli do władzy, czyli do przewrotu majowego w 1926 roku, przedstawiali bardzo obszerny i wspaniałomyślny wobec mniejszości narodowych program polityczny: autonomia terytorialna, inwestycje gospodarcze, rozbudowa komunikacji, reforma rolna, prawa językowe w szkolnictwie i administracji etc.


Jewhen Konowalec - wojskowy, polityk, dowódca Korpusu Strzelców Siczowych (1918-1919), od 1929 roku przewodniczy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów    

Tymczasem realia nie napawały optymizmem. Zły wpływ na stosunek mniejszości narodowych do państwa polskiego miał chaos legislacyjny w fazie tworzenia fundamentów II RP. Nieprecyzyjność i nawet wzajemne wykluczanie się aktów prawnych nie sprzyjały tworzeniu zdrowych relacji między autochtonami a przedstawicielami nowej władzy. Oczywiście atmosfera wrogości była przede wszystkim pochodną feudalnych zaszłości, kiedy to „Lachy gnębiły Rusinów”.

Aby zlikwidować uprzedzenia narosłe wiekami, należało podjąć żmudną i trudną pracę organiczną, do jakiej dopiero co odrodzona Polska nie była oczywiście przygotowana. Zostawiając zatem uzdrawianie w sferze pobożnych życzeń, należało jakoś sprostać administrowaniu. No więc tę smętną prozę życia uskuteczniali ludzie przybyli przeważnie z głębi Polski, najczęściej nie tylko językowo obcy miejscowym, ale i maskujący swą wątpliwą erudycję irytującą pyszałkowatością czy nawet pogardą i chamstwem.

Z dzisiejszej perspektywy, kiedy to wyznacznikiem cywilizacyjnym państwa jest jego stosunek do jednostki ludzkiej, zdecydowanie negatywnie należy ocenić niechęć polskich władz do organizowania samorządności lokalnej na Kresach Wschodnich. Wprawdzie 22 IX 1922 Sejm RP uchwalił Ustawę o zasadach samorządu wojewódzkiego, ale czas pokazał, że miała ona pomóc li tylko w dążeniach Polski do akceptacji wschodniej granicy II RP* przez mocarstwa zachodnie – powołane ustawą dwuizbowe sejmiki dla Polaków i Ukraińców w województwach południowo-wschodnich nigdy fizycznie nie zaistniały; nie upozorowano nawet rzetelności zamiaru – ustawę pozostawiono bez przepisów wykonawczych.


Stanisław Haller, 1922 r. kierował działaniami represyjnymi i zapobiegawczymi przeciw aktom terroru ukraińskich akcji terrorystycznych. Kuzyn gen. Józefa Hallera. W 1939 aresztowany przez Sowietów i uwięziony w obozie w Starobielsku. Zamordowany przez NKWD. Pochowany na Polskim Cmentarzu Wojennym w Charkowie

Porządek i bezpieczeństwo na niespokojnych Kresach, gdzie poza rodzimą przestępczością odzywała się sowiecka dywersja, formalnie regulowało rozporządzenie MSW z maja 1919 o sądach doraźnych, które do katalogu przestępstw karanych śmiercią zaliczyło „złośliwe działanie lub opuszczanie urządzeń ruchu kolejowego” oraz „używanie środków wybuchowych przeciwko własności, zdrowiu i życiu”. Niestety rozporządzenie to służyło Policji Państwowej nie tylko do walki z przestępczością kryminalną, ale poprzez nadinterpretację jego przepisów do licznych aresztowań Ukraińców i Białorusinów aktywnych politycznie i samorządowo.

W zabezpieczeniu wyborów do Sejmu I kadencji (5-10 XI 1922) angażowano wojsko. W województwach południowo-wschodnich dowództwo połączonych okręgów wojskowych przemyskiego i lwowskiego na okres przed i w trakcie wyborów powierzono endeckiemu generałowi Stanisławowi Hallerowi. Wydał on następujący rozkaz: „Upoważniam wojskowych dowódców, aż do komendantów patroli włącznie, by występowali aktywnie bez dotrzymywania formalności. Mam nadzieję, że dowódcy podporządkowanych mi oddziałów zrozumieją mnie i zaczną niszczyć bandytyzm i bezprawie z całą energią i surowością. Wojskowe oddziały powinny niezwłocznie każdego bandytę schwytanego na gorącym uczynku lub uzbrojonego, każdego, któremu dowiedziono przynależność do bandy, niezwłocznie rozstrzelać”. Ów rozkaz, nieuprawniony nawet w warunkach wojennych, był reakcją nacjonalisty na działania innego nacjonalisty – intensywny ruch sabotażowy, w tym liczne podpalenia dworów i zagród, prowadziła od lata 1922 Ukraińska Organizacja Wojskowa Wolja (Wolność) pod wodzą Jewhena Konowalca, wojskowego i polityka, od 1929 roku przewodniczącego Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Abstrahując od polityczno-moralnego tła wydarzenia, spacyfikowanie UWO w 1922 roku należy uznać za usprawiedliwione koniecznością obrony ludności cywilnej przed zagrożeniem terrorystycznym.                                                                           

_____________________________________

*) Wschodnia granica II RP, wywalczona dwa lata po I wojnie światowej przez Polskę niejako samowolnie, długi czas nie posiadała akceptacji zachodnich mocarstw. Ambicją polskich władz było uzyskanie owej akceptacji, aby jako szóste co do wielkości państwo Europy cieszyć się należnym i niekwestionowanym szacunkiem. Po kilkuletnich staraniach polskiej dyplomacji, 14 III 1923, Rada Ambasadorów „uznała wschodnią granicę II RP zgodnie ze status quo”. Następnego dnia w Paryżu pod przewodnictwem premiera Francji Raymonda Poincaré podpisano dodatkowy protokół do Traktatu Wersalskiego zatwierdzający ostatecznie wschodnią granicę II RP i uznający tym samym przynależność do niej Galicji Wschodniej oraz Wileńszczyzny. Decyzji mocarstw zachodnich w sprawie polskich granic nie przyjął do wiadomości rząd sowiecki i władze Litwy. Natomiast dołączyły do państw akceptujących Stany Zjednoczone w kwietniu 1923. W odniesieniu do Galicji Wschodniej wzmiankowano, aby Polska „uznała za konieczne wprowadzenie tam autonomii” oraz przypominano postanowienia traktatu o mniejszościach (tzw. Mały traktat wersalski podpisany 28 czerwca 1919 roku przez Polskę po I wojnie światowej łącznie z traktatem wersalskim; oba ratyfikował Naczelnik Państwa marsz. Piłsudski 1 września 1919 na podstawie ustawy z 31 lipca 1919; Mały traktat gwarantował poszanowanie i obronę praw mniejszości narodowych zamieszkujących Polskę).

CDN
Adam JERSCHINA

ajer@ukr.net

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України