Dziś: wtorek,
24 kwietnia 2018 roku.
Przegląd do nr 566 – kwiecień 2018 r.
Edukacja
Brzmienie mowy
PRZYJEMNOŚĆ SZELESZCZENIA

„Czego trzeba strzelcowi do zestrzelenia cietrzewia drzemiącego w dżdżysty dzień na drzewie?” - zapytano w czasopiśmie "Polonistyka" w 1998 r. Ten żartobliwy "łamaniec" językowy, obok popularnego "chrząszcza ze Szczebrzeszyna", doskonale oddaje brzmienie polszczyzny. Nawet Polacy mają niekiedy problem z wymówieniem takich zdań - dla cudzoziemców zaś nasz język brzmi tak, jakby składał się wyłącznie z szeleszczących spółgłosek.

Obcokrajowcy próbujący opisać polszczyznę porównują ją czasem do szumów i zakłóceń powstałych przy szybkim regulowaniu skali w odbiorniku radiowym. Niektórzy żartem wskazują na zbieżność brzmienia języka polskiego z dźwiękiem silnika.

W Rosji i w ogóle za wschodnią granicą Polaków określa się mianem "pszeki"/"przeki", właśnie ze względu na nagromadzenie takich szeleszczących zestawów głosek, jak "prze-", "strz", "-rzy", "- szy", "-czy"... Język rosyjski bowiem (podobnie jak francuski) jest znacznie bogatszy w samogłoski, dzięki czemu jego brzmienie jest nieco bardziej melodyjne.

Nie znaczy to wcale, że polszczyzna jest brzydsza. Któż chciałby zamienić naszego "chrząszcza" na angielskiego "beetle", francuskiego "scarabée" czy rosyjskiego "жукa" (po prostu "žuka")? I jakże Franek Dolas miałby doprowadzić do szewskiej pasji oficera Gestapo, gdyby nie podawał mu fałszywego nazwiska "Grzegorz Brzęczyszczykiewicz"?

Na marginesie kwestii "akustycznej" warto też wspomnieć, że niektórzy cudzoziemcy słysząc rozmowę Polaków nie są pewni, czy nasi rodacy po prostu głośno mówią, czy też się kłócą.

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України