Dziś: wtorek,
18 grudnia 2018 roku.
Przegląd do nr 581 – grudzień 2018 r.
Edukacja
Nasze sprawy
Język ojczysty jako źródło samoidentyfikacji osoby

W tym roku Polacy obchodzą 100-lecie niepodległości swojego państwa. I nie chodzi tu tylko o tych, którzy mieszkają w Polsce, ale także o ludzi, którzy żyją w różnych krajach świata i pamiętają swoje polskie pochodzenie, mimo że nie są już w pierwszym pokoleniu. Nie była to łatwa droga w Polsce, ale nie mniej trudności, a jeszcze więcej tragicznych wydarzeń, żalu i bólu spadło na Polaków żyjących na terenie współczesnej Ukrainy.

Przez te sto lat musieli przetrwać i krótkotrwałe odrodzenie kultury, i stali się, jak określił to prof. M. Iwanow „pierwszym narodem ukaranym ”, i ukrywali się w rzece zapomnienia, i ponownie szukali własnej tożsamości.

Najważniejszym elementem jednoczącym każdy naród, społeczności i grupy etniczne jest niewątpliwie język. On koduje mentalną i etnopsychologiczną symbolikę narodu. Język jest fenomenem, który nie może istnieć sam w sobie, powstaje, rozwija się i żyje w społeczeństwie. Dla prawidłowego funkcjonowania języka muszą istnieć odpowiednie warunki w rodzinie, społeczności, kraju. Przecież rodzina, szkoła, kościół, wspólnota - te komórki, w których tradycja jest honorowana i przekazywana.

Jakie były warunki funkcjonowania języka polskiego na Ukrainie i jak zmieniały się one w ciągu wieku, przekonać się można na przykładzie obwodu żytomierskiego, ponieważ właśnie na tym terenie na początku XX wieku żyło najwięcej Polaków. Język polski brzmiał w rodzinie, szkole, kościele, na ulicy, na bazarach itp. W polskich wioskach nawet Ukraińcy i Żydzi mówili po polsku.

W 1925 r. na Żytomierszczyźnie na zasadzie zaistniałego wówczas trendu w polityce - tzw. „korienizacji” założono Marchlewszczyznę (Polski Rejon Narodowy im. Juliana Marchlewskiego) ze stolicą w Dowbyszu. Oczywistym było to, że władze sowieckie wprowadziły autonomię językowo-kulturową dla określonego celu politycznego. Ale, mimo to, otwierano szkoły powszechne, biblioteki, czytelnie, kluby, wydawnictwa, czasopisma, powstawały różne publikacje w języku polskim. Chciano więc Polaków wykorzystać w rywalizacji z II RP, ale to się nie powiodło. Okazało się, że się oni sowietyzują, ale tak nie do końca, bo do kołchozów nie idą.

Na początku 1930 r. rząd sowiecki, po rozpoczęciu kolektywizacji rolnictwa i eliminacji bogatego chłopstwa, spotkał się z ogromnym oporem na całej Ukrainie.

Wobec tego polska autonomia nie trwała długo. W 1935 r. Marchlewszczyznę zlikwidowano i poprzez to wszystkie centra kultury i edukacji polskiej. Rozpoczęły się prześladowania, represje, eksmisje do Kazachstanu i Syberii. Kościoły zostały pozamykane, księża prześladowani lub zesłani. Masowo eksmitowano i represjonowano całe zespoły pedagogiczne, rodziny, wsie. W tym przypadku częstym zarzutem był udział w Polskiej Organizacji Wojskowej, o istnieniu której ludzie nawet nie słyszeli.

Aby ratować życie sobie i dzieciom Polacy niszczyli dokumenty, zmieniali nazwiska, narodowość, wyjeżdżali; próbowali zagubić się w dużych miastach lub daleko od Ukrainy. Język polski był już podstawą do zarzutów o szpiegostwo, zdradę, działalność antyradziecką. Tak, więc jedynym schronieniem dla języka ojczystego była rodzina, gdzie mówiono dyskretnie, modlono się szeptem.

Były jednak odosobnione przypadki, gdy ludzie we wsi mówili po polsku między sobą. Nie wszyscy Polacy zostali wywiezieni, eksmitowani i zamordowani. Status dzieci wrogów narodu, podejrzanych, trzymał ich we wsi, bo bez dokumentów daleko nie pojedziesz. Tak, na przykład, w wiosce Tabówka (Gołubiwka), niedawno jeszcze, po polsku rozmawiali starsi ludzie urodzeni przed wojną oraz ich dzieci, które uczyły się już w ukraińskiej szkole i na „rosyjskim” uniwersytecie. Oczywistym jest to, że mówili nie czystą polszczyzną, ale z elementami języka ukraińskiego i dialektu Polesia. Dzisiaj w Tabówce tylko kilka osób rozmawia po polsku. Ale msza święta odprawia się w języku polskim (w niedziele i święta do wsi przyjeżdża ksiądz z Korostyszewa).

Niektórzy Polacy, którzy przeżyli wszystkie prześladowania i wygnanie, wracając na Ukrainę, bali się mówić o swoich korzeniach do lat 90. ubiegłego wieku, a tym bardziej rozmawiać po polsku.

Od czasu, kiedy Ukraina wyszła ze składu ZSRR, wiele się zmieniło i w Polsce, a i tu na Ukrainie. W latach 1992-2005 powstawały liczne organizacje polonijne, w których zaczęto uczyć języka polskiego, historii, kultury. Młodzież zaczęła szukać informacji o swoim pochodzeniu, korzeniach. Poszukiwania swojej tożsamości narodowej pod koniec XX wieku nie są związane z czysto pragmatycznymi sprawami, takimi jak studia w Polsce, czy zdobycie Karty Polaka, ponieważ wtedy niewiele osób studiowało na polskich wyższych uczelniach i nie było jeszcze Karty Polaka. Wraz z osiągnięciem niepodległości w naszym kraju zaczynają zwracać, odnawiać, budować kościoły. Co najmniej jedna msza w niektórych jest odprawiana po polsku.

Od 2007 roku wiele osób polskiego pochodzenia uczy się języka swoich przodków, historii, kultury, tradycji, żeby otrzymać Kartę Polaka. Powtórzę, że nie wszystko to odbywa się wyłącznie z zamiarem studiowania i znalezienia pracy w Polsce. Dla wielu Polaków jest to kwestia honoru. Niektórzy mogą nawet nigdy nie pojechać do Polski, ale dla nich jest to, przede wszystkim, uznaniem przynależności do narodu, z którego wyrosło genealogiczne drzewo ich rodu. Jest to prawo do bycia sobą, za które nieraz rodzice i dziadkowie oddawali swoje życie.

Polacy w Ukrainie mają teraz duże możliwości nauki języka ojczystego. Pracują szkoły sobotnie, organizowane są kursy języka polskiego, kultury, historii. Można korzystać z wielu podręczników, programów internetowych. Dzieci i młodzież mają szerokie możliwości nauki i studiów w Polsce. Rośnie zainteresowanie językiem polskim i wśród Ukraińców, niemających polskiego pochodzenia, ponieważ Polska jest atrakcyjnym, rozwijającym się państwem europejskim.

W ubiegłym roku w Polskim Kulturalno-Oświatowym Stowarzyszeniu „Rodzina”, które w 2001 r. powstało w Browarach pod Kijowem, przeprowadziliśmy ankietę wśród rodziców, których dzieci uczą się przy stowarzyszeniu. Zapytaliśmy, dlaczego rodzice chcieli, aby ich dzieci uczyły się języka polskiego. Odpowiedzi były różne. Bardzo ważnym było to, że niektóre z nich brzmiały: „Ależ przecież każdy Polak powinien znać swój język ojczysty!

Olena NOWAK
(E-mail: omnovak@ukr.net)

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України