Dziś: niedziela,
16 grudnia 2018 roku.
Przegląd do nr 580 – grudzień 2018 r.
Historia
Królów polskich przypadki
Stanisław August Poniatowski. Zamach na króla

Wieczór 3 listopada 1771 r. był deszczowy, ponury i nie zachęcał do wędrówek ani spacerów. Król Stanisław August Poniatowski wracał z pałacu swego wuja Michała Czartoryskiego, gdy nagle usłyszał strzały.

Cała kareta się zatrzęsła, a ochrona królewska haniebnie uciekła. Władca został z garstką dworzan, którzy szybko zrezygnowali z walki. Dwóch najodważniejszych poległo podczas szamotaniny. Stanisław próbował niepostrzeżenie uciec z karety, ale napastnicy przechytrzyli go. W końcu porywacze wraz z królem ruszyli konno ulicami Warszawy, aby udać się do swojej kryjówki.

Jednak nagle staje się rzecz niebywała! Ci oswojeni z niecodziennymi sytuacjami, wprawieni w bojach porywacze zgubili się w ciemności, a z królem został tylko niejaki Jan Kuźma. Był on nieco zdezorientowany tą sytuacją, ale mimo to postanowił kontynuować porwanie.

Wtedy Stanisław Poniatowski wykorzystał swój niezwykły dar przemawiania. Zasypał biednego Kuźmę serią perswazji i argumentów, które tak bardzo przytłoczyły porywacza, że ten już po chwili był na każde skinienie króla, którego zaraz uwolnił i uciekł.

Zmęczony i brudny, acz w wyśmienitym humorze, Stanisław wrócił do zamku, gdzie czekała na niego cała rodzina, świta i tłum żołnierzy z armii. Król przez całą noc opowiadał, jak udało mu się przechytrzyć porywaczy.

A co się stało z Janem Kuźmą? Oskarżony w tzw. procesie „królobójców” został uratowany przez króla przed karą śmierci i skazany na banicję. Osiadł we Włoszech, gdzie prowadził dostatnie życie, opłacane z renty od króla Stanisława. I tu możemy się zastanowić, jak bardzo Kuźma, wplątując się w porwanie króla, poprawił swój los.

Kazimierz III. Wielki, ale i… sprytny


„Zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną” – tak w skrócie podsumowujemy rządy króla Kazimierza Wielkiego, ostatniego Piasta na tronie polskim.

W tym powiedzeniu kryje się zarówno wielkość króla, jak i jego spryt. Kazimierz znany był bowiem z tego, że do najcnotliwszych mężczyzn nie należał. Świadczy o tym między innymi fakt, że w pewnym momencie swego życia miał aż trzy żony na raz.

W 1349 roku, mimo iż miał wtedy tylko jedną małżonkę - Adelajdę Heską, na Wawel został wysłany ksiądz Marcin Baryczka mający wypomnieć królowi jego rozpustę, której dopuszczał się, sypiając z kochankami. Kazimierz Wielki pozbawił księdza życia, a biskup krakowski – Jan Bodzanta – nałożył na władcę ekskomunikę, która trwała do momentu, kiedy król zaoferował budowę kilku kościołów na swój koszt. Razem z tą decyzją ujawnił się cały spryt Kazimierza.

Świątynie w tamtym czasie budowano kilka lub kilkanaście lat. W czasie trwania budowy biskup krakowski nie mógł wejść w zatarg z królem, bo inaczej ten nie dokończyłby stawiania kościołów. Dzięki temu, bez żadnych oporów duchowieństwa, Kazimierz poślubił najpierw drugą żonę - Krystynę Rokiczanę, a następnie trzecią – Jadwigę Żagańską. Ze wszystkimi trzema był przez pewien czas w związku, przy wymuszonej aprobacie biskupa Bodzanta.

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України