Dziś: niedziela,
24 marca 2019 roku.
Przegląd do nr 587 – marzec 2019 r.
Przeczytaj
Kultywujmy tradycje
Diduch pradziadek choinki

Tradycyjna choinka to zwyczaj młody, dziewiętnastowieczny. Jeszcze na początku XX w choinki nie były powszechne, zwłaszcza na wsi. Dawną i powszechną tradycją jest tzw. podłaźniczka, nazywana także jutką, wiechą, bożym lub rajskim drzewkiem. Początkowo to była gałązka (lub czubek) jodły, ścinana w lesie, wieszana u sufitu i ozdabiana orzechami, piernikami jabłuszkami, jak też wyrabianymi z różnokolorowych opłatków tak zwanymi „światami” w kształcie krążków albo kul.

Świętom towarzyszył tradycyjnie snopek tzw. diduch. Diducha możemy uważać za wschodniosłowiańskiego brata i poprzednika choinki. Jest to pierwszy snop ze żniw stawiany w rogu izby na czas Święta Godowego. Snop ten wykonywano z pszenicy i owsa, czasem też z niemłóconego żyta. Należało go ustawić kłosem do góry w pomieszczeniu, gdzie odbywała się wieczerza.

Symbolika diducha była szeroka. Zapewniał on dobrobyt w przyszłym roku, a także był talizmanem przeciwko złym mocom. Pierwotnie był kojarzony jednak przede wszystkim z kultem przodków. Diduch pierwotnie znaczy tyle co ’dziad’ – ustawiano go zatem nieopodal stołu, po to by zmarli przodkowie mogli ucztować wraz z rodziną.

Diducha trzymano w domu aż do końca obchodów Szczodrych Godów, a te przyjęło się sądzić, że trwać mogły 12 nocy. Patrząc, zatem na dzisiejszy kalendarz liturgiczny, można powiedzieć, że diduch stał w izbie od Wigilii aż do Trzech Króli.

Zwyczaj ten został zaadaptowany przez kościół ukraiński i uznany za typowo bożonarodzeniowy. Stawianie snopa zbóż było tradycją obecną nie tylko w wiejskich chatach.

Choinka jaką dziś używamy najwcześniej była znana w Niemczech, gdzie od XVI wieku chętnie zdobiono domy, place i ulice różnymi drzewami iglastymi, zachowującymi miłą dla oka zieleń nawet mroźną zimą.

Najwcześniej choinki pojawiły się w Alzacji, gdzie podobno zadomowiły się jako pozostałości po wystawianych przed Świętami misteriach nawiązujących do historii Adama i Ewy. W historii tej, jak wiadomo, istotną rolę odrywa drzewo określane w Biblii jako „drzewo wiadomości dobrego i złego”. Przedstawiając misteria odwołujące się raju i grzechu pierworodnego nie sposób było obejść się bez drzewa. Jednak w grudniu wszystkie liściaste drzewa przypominają smętne kikuty, więc trudno je przedstawiać jako drzewa rajskiego ogrodu. Dlatego na użytek wspomnianych przedstawień przynoszono do miejsca, gdzie wystawiane było misterium, wiecznie zielone jodły, świerki lub sosny.

No ale Ewa powinna zerwać z drzewa owoc i go zjeść. Trudno było do tego celu użyć naturalnego owocu jodły, czyli szyszki, więc zaczęto na choinkach wieszać owoce, głównie jabłka, oraz wycinane z kolorowego papieru ozdoby, zastępujące kwiaty, których w raju powinno być całe mnóstwo.

Zielona choinka ozdobiona wiszącymi na niej owocami i papierowymi kwiatami tak się podobała, że po zakończonym misterium pozostawiano ją jako ozdobę. Później dodano inne ozdoby wieszane na tej choince – jadalne (ciastka, cukierki) i niejadalne (bombki, łańcuchy, świeczki itp.).

Zwolennikami choinki byli zwłaszcza protestanci (podobno jej propagatorem był sam Marcin Luter), którzy byli przeciwnikami obrazów przedstawiających postacie świętych, natomiast choinka jako ascetyczna i estetyczna świąteczna ozdoba pasowała do ich surowej religijności.

Z choinką związane są różne wierzenia i zwyczaje, o których może warto także wspomnieć. Na przykład w niektórych regionach Polski uważano, że choinka nie powinna być kupowana, tylko kradziona. Dopuszczali się tej kradzieży nawet z gruntu uczciwi ludzie, wierząc, że tylko tak można sprowadzić szczęście do swego domu. Nie zalecam takich praktyk, więc nie rozwinę tego tematu, ale z książek etnograficznych można się dowiedzieć, że istniało dość misterne wytłumaczenie konieczności tej kradzieży!

Również wszystkie ozdoby choinkowe mają swoje znaczenie. Gwiazda na wierzchołku choinki to dość oczywiste przypomnienie Gwiazdy Betlejemskiej. Alternatywnie zakładany na czubku choinki ozdobny szpic symbolizuje kontakt naszego świata z niebem (wątpię, czy dziś ktoś tak to widzi, ale taka była ideologia tej ozdoby, gdy się ona pojawiła na początku XX wieku). Kolorowe bombki to przetworzone "światy" podłaźniczki, a często wieszane na choince dzwoneczki oznaczają dobrą nowinę. Aniołki przynoszą szczęście, Mikołaje - prezenty, a ptaszki, grzybki i owoce przypominają, skąd choinka przybyła (z lasu).

A co z opłatkiem?

Tutaj też tradycja jest młodsza niż się powszechnie sądzi.

Oczywiście dzielenie się chlebem i to chlebem specjalnym, przaśnym a więc nie kwaszonym i nie solonym, wyrabianym z białej mąki i wody, bez dodatku drożdży - jest jednym z fundamentalnych elementów chrześcijańskiego obrządku religijnego. Mowa oczywiście o komunii, będącej od samego początku chrześcijaństwa składnikiem sakramentu eucharystii i stanowiącej centralny element każdej mszy świętej.

Jednak wtedy chodzi o chleb konsekrowany, będący cudownie przemienionym ciałem Chrystusa. Natomiast zwyczaj używania tak samo wypiekanego chleba formowanego w prostokątne opłatki (w odróżnieniu od okrągłych hostii) do składania sobie życzeń przy stole wigilijnym jest stosunkowo młody.

Co ciekawe - poza Polską zwyczaj łamania się opłatkiem jest mało rozpowszechniony. Występuje on także na Słowacji, Litwie, Ukrainie, w Czechach i we Włoszech - ale tylko w niewielkim zakresie. W innych krajach jest zupełnie nieznany!

Co więcej, mylimy się sądząc często, że jest to zwyczaj "odwieczny". W rzeczywistości jest to zwyczaj stosunkowo młody!

Pierwsze wzmianki o funkcjonowaniu tego zwyczaju w polskich domach pochodzą z XVIII wieku, ale w istocie rozpowszechnił się on znacznie później. W XIX wieku łamiąc się opłatkiem i wymieniając się życzeniami Polacy utwierdzali swoje poczucie wspólnoty i odrębności, co pod zaborami było ważne dla zachowania ciągłości naszej narodowej tożsamości.

W Polsce z opłatkiem wiążą się zresztą także liczne dodatkowe funkcje. Podaje się go zwierzętom, żeby zapewnić im dobre zdrowie. Wrzuca jego kawałki do studni, żeby zawsze była w niej czysta woda. Czasem kawałki opłatka w tym samym celu wrzucano do strumieni i rzek. Okruchy opłatka podkładano pod naczynia, w których podawano potrawy na stół wigilijny, żeby serwowane dania poszły na zdrowie biesiadnikom. Wspomniałem już wyżej ozdoby wieszane na podłaźniczce, robione z barwionych i odpowiednio wycinanych opłatków.

Oto, jak piękna i bogata jest tradycja, związana ze świętami Bożego Narodzenia! Kultywujmy ją, bo jest ona naszym narodowym skarbem!

Ryszard TADEUSIEWICZ

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України