Dziś: piątek,
06 grudnia 2019 roku.
Przegląd do nr 605 – grudzień 2019 r.
Witryna
Nauka języka polskiego jest dziś najważniejsza
O działalności Związku Polaków na Ukrainie z jego prezesem Antonim Stefanowiczem rozmawia Leszek Wątróbski

Rok temu, listopadzie 2018, wasz Związek obchodził 30. rocznicę swego powstania.

– Tak. Uroczystości jubileuszowe zorganizowaliśmy w Ukraińskim Domu w Kijowie. Zrzeszamy aktualnie ponad 120 społecznych organizacji polskich z terenu całej Ukrainy. Zdecydowana ich większość prowadzi bardzo aktywną działalność.

Waszym głównym celem jest budzenie i pielęgnowanie świadomości narodowej. Jakie inne jeszcze cele stawia swoim członkom Związek?

– To praca na rzecz rozwoju społecznego i kulturalnego obywateli Ukrainy pochodzenia polskiego; popularyzacja wspólnoty losów narodów polskiego i ukraińskiego; pogłębienie przyjaźni między Polakami i Ukraińcami oraz innymi narodami Ukrainy; obrona praw ludności polskiej na Ukrainie, troska o zaspokajanie jej potrzeb i wreszcie krzewienie nauki języka polskiego, kultury i historii polskiej. Ważne są dla nas też: zakładanie polskich szkół i studiów; popularyzacja dorobku Polaków na Ukrainie we wszystkich dziedzinach życia społecznego; budzenie aktywności ludności polskiej na Ukrainie w życiu społecznym i gospodarczym celem tworzenia praworządnego państwa i przestrzegania Wszechświatowej Deklaracji Praw Człowieka.

Budzenie i pielęgnowanie świadomości narodowej to długi proces wychowawczy.

– Mamy tego pełną świadomość. Pod tym też kątem organizujemy imprezy patriotyczne. Od ubiegłego roku odbywają się u nas spotkania poświęcone 100-leciu niepodległości państwa polskiego.

Pięć lat temu powstała przy waszym Związku Polska Szkoła Sobotnia…

– Wynajęliśmy nawet dodatkowe pomieszczenie przy naszym biurze. Aktualnie nasze zajęcia prowadzone są w 4 punktach Kijowa. (…) Uroczyste otwarcie nowego roku szkolnego, z udziałem uczniów Polskiej Szkoły Sobotniej, odbyło się 14 września br. Pomysł ten został doceniony zarówno przez same dzieci, tak i dorosłych. Cały dzień na polanie otoczonej wiekowymi dębami rozbrzmiewał radosny śmiech i oklaski. W taki sposób wspierali uczniów, biorących udział w licznych konkursach i zabawach. (…)

Coraz więcej młodzieży polskiego pochodzenia wyjeżdża na studia do Polski. Dużo ludzi stara się też obecnie o Kartę Polaka.

– W tym roku chętnych otrzymania Karty jest zdecydowanie więcej niż rok czy dwa lata temu. O Kartę starają się nie tylko studenci, ale i dorośli. Zaświadczenia na otrzymanie Karty Polaka od czasu jej wprowadzenia było wydano przez ZPU około 2 tysiącom osób. W latach 2016, 2017 wydawaliśmy około 400 takich zaświadczeń. Aktualnie wszystkie opinie potrzebne na Kartę Polska rozpatrujemy komisyjnie, w trzy osobowym zespole – członków prezydium ZPU. Mamy wprawdzie więcej biurokracji, ale nikt nie może powiedzieć, że nasze opinie są stronnicze. Nie wydajemy opinii pozytywnej ludziom, którzy nie mają polskiego pochodzenia. Oczywiście rozumiemy naszą ukraińską specyfikę. Pamiętamy przecież dobrze trudne czasy, czy braki odpowiednich dokumentów zniszczonych jeszcze w czasie wojny, potwierdzających polskie pochodzenie. Wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe, korzystamy z archiwów. Najczęściej są to archiwa parafialne, w których znajdują się informacje potwierdzające polskie nazwiska rodziców i dziadków. Tak było np. ostatnio w miejscowości Połonne, bo tam była polska parafia i kościół.

Do Związku należą też dwa Stowarzyszenia Medyczne…

–  „Polskie Stowarzyszenie Medyczne na Ukrainie”, które działa już ponad 20 lat i „Ukraińsko-Polska Medyczna Rada” założona w 2017 roku przez pracowników Instytutu Otorynolaryngologicznego, którego pierwszy kongres odbył się w Kijowie 5 kwietnia br. W spotkaniu uczestniczyło 300 lekarzy, głównie z Ukrainy i Polski. Obecni byli także wykładowcy i lekarze z Niemiec, Włoch, Kazachstanu, Białorusi i Uzbekistanu.

Z ostatnich Waszych wrześniowych imprez wyliczyć trzeba jeszcze: czytanie narodowe oraz jubileuszowe obchody dnia poezji Juliusza Słowackiego…

– Czytanie odbywało się w licznym, doborowym i wyjątkowym gronie miłośników polskiej literatury i sztuki słowa w „Klubie Kupidon” w Kijowie. Królował wszechobecny duch literatury. Wydarzenie zaszczycił swoją obecnością ambasador RP na Ukrainie Bartosz Cichocki wraz z małżonką Moniką rozpoczynając Narodowe Czytanie 2019 utworem „Sawa” (z cyklu „Pamiątki Soplicy”) Henryka Rzewuskiego. (…) W tym roku do czytania wybrano polskie nowele: „Dobra pani”  Elizy Orzeszkowej, „Dym”  Marii Konopnickiej, „Katarynka”  Bolesława Prusa, „Mój ojciec wstępuje do strażaków” Bruno Schulza, „Orka”  Władysława Stanisława Reymonta, „Rozdzióbią nas kruki, wrony” Stefana Żeromskiego, „Sachem” i „Sawa” Henryka Sienkiewicza. Cieszymy się, że poprzez uczestnictwo w tej akcji wiele osób odkryło dla siebie piękno polskiej literatury. W 210. rocznicę urodzin Słowackiego, 4 września, przedstawiciele stołecznej Polonii, jak i co roku, tradycyjnie zebrali się pod pomnikiem Juliusza Słowackiego przy kościele św. Mikołaja. Od czasu jak pomnik ten został wzniesiony, w roku 2012, opiekuje się nim Kijowskie Narodowościowo Kulturalne Stowarzyszenie Polaków „Zgoda”, które corocznie organizuje przy nim czytaniem jego wierszy.

Przewodniczy Pan pracy Związku od listopada 2011 roku…

– Po odejściu ze stanowiska Stanisława Kosteckiego, który kierował pracą Związku w latach 1995-2011, wybrany zostałem pełniącym obowiązki prezesa. Rok później, też w listopadzie 2012 roku, na Kongresie naszej Organizacji, wybrano mnie na prezesa ZPU.

Może trochę o sobie …

–  W 1961 roku skończyłem Technikum Papiernicze w Kaliningradzie i dostałem skierowanie do pracy na fabrykę papieru w mieście Malin na Ukrainie. Chyba dlatego podjąłem studia na Politechnice we Lwowie, które ukończyłem w 1967 roku ze specjalnością chemik mas plastycznych. Dawniej kierunek ten cieszył się dużym powodzeniem. Tuż po studiach zostałem skierowany do pracy w kijowskich zakładach lotniczych. Zajmowałem się tam szybami w samolotach AN 24. Swojego polskiego pochodzenia nigdy nie ukrywałem. Pochodzę z Nowogródczyzny na Białorusi, gdzie Polaków nie prześladowano  tak dosadnie za samo pochodzenie, jak na Ukrainie, co nie znaczy jednak, że tego wcale nie było. Pamiętam, że w szkole przezywano mnie tam „Polaczok”. Pochodzę z dużej rodziny. Było nas wszystkich ośmioro. U każdego z nas w dokumencie było napisane: Polak. Także ojciec i matka: Polacy.

– Kiedy włączył się Pan w życie organizacji polskiej?

– Sprawami polskimi zacząłem się zajmować od roku 1989. Ciekawie, że o powstaniu Polskiej Kulturalno-Oświatowej Organizacji dowiedziałem się podczas pobytu u swego brata w Polsce, gdzie przeczytałem w „Gazecie Wyborczej”, o tym wydarzeniu. Początki ruchu polonijnego, choć wielu nadal uważa, że Polacy na Ukrainie to nie Polonia, datują się na rok 1988. Wtedy to, jeszcze przed rozpadem ZSRR, zaczęto tworzyć pierwsze polskie struktury organizacyjne. W lipcu 1988 założona została Polska Sekcja Kulturalno-Oświatowa przy radzieckim Stowarzyszeniu „Дружба” (Przyjaźń), którą kilka miesięcy później przekształcono w Polskie Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe na Ukrainie.

A wcześniej?

– Polacy od dawna zamieszkiwali Ukrainę. Nasze losy, szczególnie jednak w XX wieku, okazały się bardzo tragiczne. Wywarło to duży wpływ na dzisiejszą kondycję tutejszej polskiej wspólnoty narodowej. Warto pamiętać, że na Sowieckiej Ukrainie, w latach trzydziestych ubiegłego wieku, różne formy represji dotknęły ponad 150 tysięcy Polaków. Jeszcze większych strat doznali nasi rodacy w czasach II wojny światowej i po niej. W latach 1939-1959 z dawnych ziem II RP, należących dziś do państwa ukraińskiego, ubyło ponad 1,5 mln Polaków. Na tę liczbę złożyła się deportacja naszych rodaków w głąb Rosji, największa w roku 1940, oraz repatriacja do PRL zaraz po ustanowieniu nowej granicy państwowej. Oprócz tego uważa się, że do 100 tys. ludności polskiej zostało ofiarami ludobójstwa dokonanego na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Pozostający zaś na terenie Sowieckiej Ukrainy Polacy poddawani byli wynarodowieniu, czemu służyła prowadzona przez tamtejsze władze polityka narodowościowa.

Propaganda komunistyczna skierowana była na sowietyzację ludności oraz niszczenie wszelkich przejawów polskości w świadomości ludzi. Służyć temu miała depolonizacja w postaci zacierania wszelkiej pamięci nazw wsi, miast, ulic, pomników itd. Resztki Polaków, które zostały na Ukrainie skazane zostały faktycznie, w ten sposób, na stopniowe wynarodowienie i marginalizację społeczną. Polakom zabroniono kultywowania wszelkich tradycji narodowych, a oficjalne władze PRL nie podejmowały prawie żadnych kroków w niesieniu jakiejkolwiek pomocy współrodakom zza wschodniej granicy. Dodam jeszcze, że liczba Polaków, według spisu ludności z 1959 roku, wynosiła 363 tys., a trzydzieści lat później, w roku 1989, według oficjalnego spisu, już tylko 219 tys., z których zaledwie 12% znało język polski. Najniższą liczbę ludności polskiej na Ukrainie, bo już tylko 144 tys., wykazał kolejny spis w roku 2001, uważany powszechnie za sfałszowany.

Dziś takich numerów już się pewnie nie robi? A jak wygląda sytuacja ludności polskiej współcześnie?

– Polacy na Ukrainie mieszkają dziś w dużym rozproszeniu, w różnych częściach naszego kraju. Z pewnością też tysiące mieszkańców Ukrainy nie przestało czuć się Polakami, mimo braku sprzyjających warunków. Swoistą formą zademonstrowania swojej przynależności narodowej było nadawanie czysto polskich imion swoim dzieciom i wnukom. Łatwo dostępna, w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku, okazała się możliwość kupowania książek i prenumerata czasopism polskich. Łatwiej też, niż we wcześniejszych latach, można było odwiedzać w Polsce swoich krewnych czy uczestniczyć w nabożeństwach, w ocalałych jeszcze gdzieniegdzie, kościołach rzymsko-katolickich. Po upadku ZSRR, już w niepodległej Ukrainie, pojawiły się nowe trudności życia codziennego. Najważniejszą dla Polaków była sprawa odrodzenia życia narodowego oraz walka o ekonomiczne przetrwanie. Mieszkańcy dzisiejszej Ukrainy, w tym także i Polacy, przeżywają trudności w znalezieniu się i odzyskaniu swojej tożsamości narodowej. Ostatnie wydarzenia na Majdanie radykalnie to zmieniły.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Leszek Wątróbski
Zdjęcia: Leszek Wątróbski

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України