Dziś: niedziela,
12 lipca 2020 roku.
Przegląd do nr 619 – lipiec 2020 r.
Przeczytaj
Exlibris
W POSZUKIWANIU I ODNALEZIENIU SENSU

Na szerokim polu kultywowania współczesnej polskiej sztuki literackiej, na którym od czasu do czasu wyrastają nobliści, nie brakuje zuchów pióra, już pierwszym utworem wyskakujących na szczyty publicznego uznania.

Jednym z takich śmiałków okazał się Karol Paradziński z jego niecodziennym debiutem „Sens Wszystkiego”, świeżo wypieczonym w wydawnictwie „Poligraf”.

Książka pana Karola okazała się na tyle niezwykła i ciekawa, że redakcja naszego pisma, z uprzejmego zezwolenia Autora, postanowiła opublikować krótkie szkice jego dzieła.  Dziś drukujemy pierwszą część wybranych nami fragmentów:

Ze wstępu. Podczas analizowania funkcjonowania rzeczywistości, pogłębiania naukowych zainteresowań i szukania sensu życia, niechcący odkryłem 3 dowody na istnienie Boga, 24 dowody, że jesteśmy duszami chwilowo posiadającymi ciało oraz 7 dowodów na to, że życie tutaj jest czymś z rodzaju holograficznej symulacji – gry komputerowej...

Koncepcja tej publikacji jest taka, by spróbować opisać to, co ważne i ma na nas wpływ, opierając się na nauce. Poruszam, na przykład, takie tematy, jak prawa fizyki i biologii, systemy religijne, ateizm, satanizm, świadomość, miłość, szczęście, problemy, sny, wrażenie piękna, wiara, muzyka, poczucie humoru, seks i pieniądze.

Wszystko udokumentowałem 594 przypisami.

Myśli > Słowa. Zacznę od tego: słowa są wielkim ograniczeniem dla opisu myśli i rzeczywistości. Muszę ci to udowodnić, zanim przejdę do sedna sprawy i zanim zaczniesz czytać szczegółowe opisy otaczającego nas świata oraz tego, co wykracza poza tę rzeczywistość.

W związku z tym, że opisuję świat słowami, książka ta ma swoje ograniczenia – nie sposób precyzyjnie opisać w s z y s t k o...

Kiedyś dowiedziałem się, że w języku angielskim nie ma odpowiednika słowa „załatwić”. Translator Google’a tłumaczy to słowo jako ‘get’. Gdy słowo ‘get’ wpisze się do translatora, by przetłumaczył je na polski, wyświetla się ‘dostać’.

Oglądałem kiedyś w telewizji film „Chłopcy z ferajny”. Zdziwiłem się, że lektor często używa słowo „załatwić”, mimo że film jest anglojęzyczny, a w języku angielskim to słowo nie istnieje. Tu często występowało ono w znaczeniu „pozbyć się problemu – zabić kogoś”. 

Innym razem oglądałem jakiś program, w którym dwóch anglojęzycznych facetów jechało samochodem terenowym. Coś się nagle zepsuło, jeden z nich spojrzał na złamaną oś i powiedział: ‘Screw up’, co w języku angielskim oznacza „zepsute”. Polski lektor, zamiast powiedzieć „zepsute”, powiedział: „Jesteśmy załatwieni”.

W audycji radiowej pewna kobieta, która czekała na coś w kolejce, poskarżyła się dziennikarzowi: „Czekam półtorej godziny i nie zostałam załatwiona”.

Osobiście uważam, że gdyby trzeba było określić polskie społeczeństwo tylko jednym słowem, najlepiej nadawałoby się do tego właśnie „załatwić”. No bo po co zapisywać się na wizytę do lekarza, po co składać podanie o pracę, po co spełniać kryteria pozwolenia na budowę, skoro to wszystko można ‘załatwić’?

Co ciekawe, do czasownika „załatwić” można dodać zaimek zwrotny „się” i nabiera on wtedy zupełnie innego znaczenia. Oprócz tego, słowo „załatwić” może nabrać innego znaczenia; ‘nabrać’ można np. zupy albo kredytów. Mogę też ‘nabrać’ moich czytelników, czyli oszukać ich dla żartu.

Pewnego dnia chciałem się dowiedzieć, go oznacza angielskie słowo ‘flush‘. Okazało się, że to jedno słowo ma według Google’a 26 (!) znaczeń. Oto one: rzeczowniki – strumień, spłuczka, przypływ, sekwens, przemycie, wypieki, napad, rozkwit, obfitość, muszla, stado ptaków w locie; czasowniki – spłukać, zarumienić, nabiegać, spłoszyć, zaczerwienieć, uderzać, chlusnąć, wywołać rumieniec, zaognić się, palić się, gorzeć, zerwać się do lotu; przymiotniki – bogaty, wezbrany.


Karol Paradziński

Teraz już wiem, że gdy będę z kimś rozmawiał po angielsku, nigdy nie użyję tego słowa, bo nie wiem, jak go używać – mimo bardzo dokładnego wytłumaczenia (o, ironio!). Angielskie słowo ‘set’ ma 464 znaczenia.

Proszę, zdefiniuj teraz słowo „czas”. Nie czytaj dalej, tylko zatrzymaj się na chwilę i naprawdę spróbuj zdefiniować to pojęcie. Najlepiej podejdź do osoby, która jest najbliżej ciebie, spójrz na nią i dokończ zdanie: Czas – to... No właśnie, najprawdopodobniej masz teraz problem, a przecież wiesz doskonale, co to czas, bo odmierzasz go codziennie.

Ograniczają cię jednak słowa... Słowa, które są tylko symbolami, falującymi materialnymi cząsteczkami powietrza lub kombinacją czarnych symboli na białym tle, na które właśnie teraz pstrzysz, a które interpretujemy na swój własny sposób.

Przecież dokładnie wiesz, co to jest czas, a tak trudno ci zamienić to na słowa. Wiesz o tym, że właśnie ci to ucieka. No właśnie: co ci ucieka?

Przy określeniu czasu używa się też np. czasownika „płynie”. Czyli, jak rozumiem, ucieka ci coś, co jednocześnie płynie. A skoro coś ucieka tobie, to oznacza, że należało do ciebie. Jak może należeć do ciebie coś, o czym nie wiesz, czym tak naprawdę jest? Jak może uciekać ci coś, czego tak naprawdę nigdy nie posiadałeś?

Spróbuj zdefiniować słowo „inteligencja”. Pojawia się problem? Jak to powiedział Albert Einstein: „Jeśli nie potrafisz czegoś wytłumaczyć w prosty sposób, to znaczy, że tak naprawdę tego nie rozumiesz”. A gdybym nazwał cię osobą mało inteligentną, pewnie byś się poczuł/a obrażony/a, mimo że nie rozumiesz tego słowa.

Na tym przykładzie widać specyfikę emocji: czasem coś bardziej czujemy, niż rozumiemy – czy nie jest dziwne, że ludzie są w stanie obrazić się za obelgę, której nie potrafią zrozumieć? Skoro nie potrafią wytłumaczyć, czym jest to, czego nie rozumieją, mogą jedynie czuć czym to jest.

Inne przykłady [mówią]: „krótka piłka” i „krótka pamięć”. Wyobraź sobie dosłowne znaczenia. Jak może być krótkie coś, co jest okrągłe, lub jak może być krótkie coś, co nie ma rozmiaru?

Teraz fragment modlitwy ‘Ojcze nasz’, w której ludzie zwracają się do Boga: „i nie wódź nas na pokuszenie”. Osobiście uważam, że z taką prośbą powinniśmy zwracać się bardziej do diabła niż do Boga, a z drugiej strony zwracanie się do diabła z prośbą nie ma szans, bo to jest egoista.

Słyszałem kiedyś o propozycji zmiany w tej modlitwie, by słowa „i nie wódź nas na pokuszenie” zamienić na „i nie dopuść abyśmy zgrzeszyli”. Przyznam, że sam pomysł dokonywania zmian w modlitwie, którą stworzył i odmawiał sam Jezus Chrystus, brzmi kuriozalnie.

Mam nadzieję, że wystarczy już przykładów i dowodów na to, jak wielkim ograniczeniem są słowa, oraz że zrozumiesz, z jak wielkim problemem się zmagam, chcąc napisać książkę jak najlepiej opisującą różne rzeczywistości: o wszystkim, co najważniejsze, i o tym, co ma na nas największy wpływ.

Zacytowane fragmenty wybrałem z pierwszych 20 stron 470-stronicowej książki  Karola Paradzińskiego. Ale już z tych fragmentów można zrobić wniosek, że mamy do czynienia z autorem szczególnym, który za przedmiot badań i rozważań przyjął najważniejszą substancję na tym świecie – myśl ludzką.

Autor na razie nie używa słowa ‘mentalność’ (sposób myślenia), a tylko ustawicznie chodzi wokół tego pojęcia, niby zapraszając czytelnika do samodzielnego odkrycia i rozumienia tak ważnej treści ‘Homo sapiens’a’ i jego podstawowego przeznaczenia – myślenia.

Właśnie z myślą o myśleniu (proszę mi wybaczyć tę tautologię z pretensją na kalambur), proponuję czytelnikom naszego „DK” odpowiedzieć na dwa pytania postawione przez Karola Paradzińskiego: 1) Co to jest czas? 2) Co to jest inteligencja?

 Z góry dziękujemy za odpowiedzi, a zwłaszcza tym, kto nadeśle je pocztą elektroniczną. Najciekawsze definicje będą opublikowane w naszym piśmie i nadesłane autorowi książki „Sens Wszystkiego”.

Eugeniusz GOŁYBARD

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України