Dziś: niedziela,
12 lipca 2020 roku.
Przegląd do nr 619 – lipiec 2020 r.
Rozmaitości
Savoir-vivre
Czy będziemy podawać sobie ręce?

Koronawirus w krótkim czasie mocno przeformował naszą rzeczywistość. Raczej będziemy musieli się pogodzić i przenieść nasze tradycyjne powitania - uścisk dłoni - do lamusa.

Dłonie są siedliskiem wirusów i bakterii chorobotwórczych. Codziennie dotykają setek brudnych przedmiotów, a następnie – aż 90 razy dziennie! – twarzy, nosa i ust, skąd patogeny mają już prostą drogę do wnętrza organizmu.

Europejczycy podają sobie ręce na powitanie, w historycznym geście pokoju, świadczącym kiedyś prawdopodobnie o tym, że w prawej dłoni nie ukryli żadnej broni. Aczkolwiek gest ten może być skłonnością naturalną i tu należy się dopatrywać biologicznych korzeni naszych odruchów, gdyż gestem powitalnym człekokształtnych również jest uścisk dłoni. Koczkodany godzą się, trzymając się za ręce, szympansy - całując się w usta, a makaki ściskają się i cmokając.

Uścisk dłoni jako forma powitania jest nam znany już od czasów pradawnych. Dziś na podstawie podania ręki możemy odczytać intencje drugiej osoby, poznać jej cechy charakteru i nastawienie.

Ale co kraj, to uścisk. W większości krajów po podaniu ręki potrząsa się nią od pięciu do siedmiu razy, ale na przykład w Niemczech – dwa do trzech razy. Z kolei Francuzi ściskają dłonie zarówno przy powitaniach, jak i pożegnaniach, poświęcając temu sporo czasu. W Polsce obowiązuje uścisk uwzględniający 2-3 potrząśnięcia i chwilę przytrzymania. Dłuższy uścisk praktycznie zawsze prowadzi do niezręcznej sytuacji.

A więc podawać rękę, a może przywitać się inaczej? To pytanie w obliczu epidemii zaczynają zadawać sobie nawet ci, dla których uścisk dłoni od zawsze był odruchem wrodzonym.

Z pewnością nie wchodzi tu w grę powitania typowe dla mieszkańców Grenlandii, którzy dmuchają sobie w policzki. Odpada też pocieranie się nosami, rodem z Arabii Saudyjskiej, czy dotykanie czołami z Nowej Zelandii. Ciekawą natomiast odmianą przywitanie może być azjatyckie „namaste” – złożenie dłoni na klatce piersiowej i pochylenie głowy.

Naukowcy przeanalizowali tradycyjne powitanie pod kątem zagrożenia epidemiologicznego i zachęcają do poszukiwania alternatyw. Wnioski? Nie pozostawiają wątpliwości: zetknięcie się łokciami bądź wykonanie ukłonu lub też przybijanie "żółwika" jest znacznie bezpieczniejsze niż podawanie dłoni dla uścisku rąk.

Antoni KOSOWSKI

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України