Dziś: sobota,
11 lipca 2020 roku.
Przegląd do nr 619 – lipiec 2020 r.
Kultura
Literatura wojny 1920 roku – zaskoczenie i zapomnienie

O mało znanym literackim obliczu wojny polsko-bolszewickiej i pisarzach, którzy w obronie ojczyzny chwytali nie tylko za pióro, ale też za broń, rozmawiamy z prof. Maciejem Urbanowskim, historykiem literatury polskiej, krytykiem literackim i wykładowcą Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Gdyby zapytać statystycznego Polaka, z czym kojarzy mu się wojna polsko-bolszewicka sprzed stu lat, to z pewnością zacznie on przywoływać dość anachroniczne formacje bojowe: żołnierzy z szablami, bagnetami, może nawet… ułanów. Czy słusznie?

Statystyczny Polak mógłby się z pewnością zdziwić, jak nowoczesne oblicze miała ta wojna. A dowodów na to dostarcza nam właśnie literatura tamtych czasów. Bo w latach 20. XX wieku Polacy o niedawno odzyskaną niepodległość walczyli zawzięcie nie tylko na lądzie, lecz także… w powietrzu.

W powietrzu?!

Oczywiście – a szczegóły tych powietrznych potyczek możemy śledzić dzięki relacjom z pierwszej ręki. Myślę tu przede wszystkim o powieściach Janusza Meissnera, pisarza i świetnego pilota. W jednej z nich, zatytułowanej „Eskadra”, autor przedstawia wojnę polsko-bolszewicką oczami lotników, którzy dzielnie stawiają czoła „burzy od Wschodu”. Pełno tu opisów widowiskowych walk powietrznych czy bombardowań pozycji wroga. Meissner pokazuje imponującą odwagę polskich żołnierzy, ich brawurę, pogardę dla śmierci – ale ta „przygodowa” część jest tylko jedną z warstw powieści. Bo na drugim planie pojawiają się gorzkie refleksje na temat narodowych wad Polaków i podzielonego społeczeństwa, „mędrkującego cywilnego tchórzostwa”, które nie angażuje się w walkę, ale mimo to krytykuje strategię Józefa Piłsudskiego, nie wierząc, że odparcie Sowietów jest w ogóle możliwe.

Czy kpt. Janusz Meissner to jedyny pisarz, który widział wojnę z bolszewikami z pierwszej linii frontu?

Na wezwanie Komisji Mobilizacyjnej w 1920 roku odpowiedziało wiele znanych wtedy i dzisiaj postaci ze świata literackiego. Na pierwszą linię walk pospieszyli m.in. Józef Czechowicz, Józef Czapski, Julian Przyboś, Stanisław i Józef Mackiewiczowie. Nie zabrakło również Władysława Broniewskiego, który za swoje dokonania został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, a Krzyżem Walecznych – aż czterokrotnie. Ci, którzy zostali w domach, chwycili za pióra, by nawoływać do obrony ojczyzny przed zalewem bolszewizmu. Wlewali w serca Polaków odwagę i nadzieję na zwycięstwo. Zaangażowaną obywatelsko poezję piszą wówczas nie tylko tak uznani twórcy jak Jan Kasprowicz czy dramatopisarz Karol Hubert Rostworowski, ale też zupełnie nieznani poeci amatorzy. Wszystkim przyświeca jeden cel: obronić kraj przed dziką, wręcz barbarzyńską hordą ze Wschodu, która nie uszanuje żadnej świętości.

Dzisiaj o wszelkich konfliktach zbrojnych donoszą nam w serwisach informacyjnych dziennikarze i korespondenci wojenni. Sto lat temu Polacy pewnie nie wiedzieli, co się dzieje na froncie?

Być może będzie to kolejne zaskoczenie, ale o postępach wojny polsko-bolszewickiej na bieżąco informowali znajdujący się na froncie pisarze – korespondenci. Między innymi Stefan Żeromski, dzięki któremu możemy prześledzić choćby sytuację w Wyszkowie, gdzie swoją siedzibę miał „polski rząd” z sowieckiego nadania. Miłośnicy reportażu wojennego powinni też sięgnąć po znakomite relacje Karola Irzykowskiego, Adama Grzymały-Siedleckiego czy Kornela Makuszyńskiego. Były one publikowane na gorąco, co sprawia, że mają nieco propagandowy wydźwięk, ale w ten sposób starano się jednak wytłumaczyć Polakom sens toczącego się konfliktu zbrojnego, zmobilizować ludzi do walki, a nawet poniekąd oswoić grozę wojny i zbliżających się oddziałów wroga. Bo jak tu się mimowolnie nie uśmiechnąć, kiedy czytamy u Irzykowskiego, że niejeden pies w pułku wabił się Trocki?

Zazwyczaj wspomnienia wydawane po latach ukazują inne oblicze konfliktów zbrojnych. Mniej optymistyczne… bo bardziej szczere. Czy tak jest również z rokiem 1920?

Zachowały się m.in. prywatne zapiski Władysława Broniewskiego z okresu służby. Możemy się dzięki nim dowiedzieć, jak wyglądała jego frontowa codzienność, ale też ówczesne próby literackie… czy miłosne perypetie. Opis samej wojny jest faktycznie dość ambiwalentny – obok przykładów odwagi i dzielności są sytuacje, kiedy ta „zwycięska armia” plądruje sklepy Żydów. Broniewski pisał także o niewyobrażalnym zmęczeniu żołnierzy, wszechobecnej śmierci, która sprawia, że w końcu każda wojna wydaje się im czymś niedorzecznym, wręcz pozbawionym sensu. Ale nawet w najcięższych momentach – choćby w czasie odwrotu spod Kijowa latem 1920 roku – polscy żołnierze dawali dowód swojego hartu ducha i oddania sprawie wolnej Polski.

Nie brakuje jednak utworów o zdecydowanie mniej optymistycznym wydźwięku, będących poruszającym protestem przeciwko wojnie w ogóle.

CDN

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України