Dziś: poniedziałek,
19 kwietnia 2021 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Historia
Nasze dzieje
Ukraińcy i Polacy na Naddnieprzu, Wołyniu i w Galicji Wschodniej w XIX wieku i pierwszej połowie XX wieku


Prof. Bohdan Hud

Pozycja o powyższym tytule jest kolejną próbą historiograficznego, całościowego ogarnięcia tego skomplikowanego tematu podjętą przez historyka z Ukrainy.

Autor książki Bohdan Hud to profesor Uniwersytetu Narodowego im. Iwana Franki we Lwowie, jeden z najwybitniejszych badaczy stosunków polsko-ukraińskich, członek Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa, autor wielu ważnych prac na tematy polsko-ukraińskie.

Opracowanie jest efektem jego wieloletnich badań i studiów nad materiałami archiwalnymi z Polski i Ukrainy oraz nad obfitą historiografią, literaturą piękną, materiałami statystycznymi i prasowymi z Ukrainy, Polski, ale także z Rosji, krajów zachodnich i Japonii.

Autor w sposób kompetentny przedstawia ekonomiczne, religijne i narodowe aspekty trwającego w XIX i XX wieku antagonizmu pomiędzy Ukraińcami i Polakami na terenach należących do Imperium Rosyjskiego.

Spór o Wołyń stanowi główny kontekst badań Autora, których zakres czasowy został rozciągnięty wstecz na cały XIX wiek. Dla czytelnika polskiego często przyzwyczajonego do tekstów prezentujących konflikt polsko-ukraiński w sposób czarno-biały, nie jest to lektura łatwa i przyjemna. Jednak ustaleń profesora Bohdana Huda, opartych na bogatej kwerendzie archiwalnej i na znajomości właściwie całej literatury przedmiotu, nie da się zlekceważyć.

Dyskusja z nim i ewentualne korekty będą wymagały od podejmujących ten trud badaczy równie rzetelnej wiedzy.

Celem przybliżenia potencjalnym czytelnikom książki stanowiska autora w poruszanych tematach przytaczamy słowa adresowane do czytelnika z Polski  otwierające polski przekład tej książki.

Słowo do polskiego czytelnika

Gdy naukowiec wraca do wydawałoby się już wszechstronnie opracowanego problemu badawczego, należy przyznać, że problem ten nadal jest nie do końca opracowany, wnioski zaś pozostają dyskusyjne, to znaczy nieostateczne. Właśnie z tego powodu autor niniejszego opracowania naukowego poczuł się zmuszony po raz kolejny zagłębić się w meandry stosunków polsko-ukraińskich XIX i pierwszej połowy XX wieku, którym dotąd poświęcił zresztą już wiele artykułów i kilka książek.

Niestety kwestia „Wołynia ’43” dawno wyszła poza ramy dyskusji naukowej. Stała się bowiem przedmiotem szczególnego zainteresowania dziennikarzy, historyków-amatorów, przedstawicieli ruchów społecznych i co najbardziej niebezpieczne – polityków. W kilku ostatnich latach na licznych przykładach widzimy, że instrumentalizacja historii przez nich, dokonywana na ogół w ich partykularnych interesach, jest chyba główną przyczyną, że „upiory przeszłości” nie tylko poważnie zatruwają codzienne relacje między dwoma sąsiednimi narodami, mogą też w sposób negatywny wpłynąć na ich przyszłość.


Tłumaczenie z jęz. ukraińskiego Korzeniowska-Bihun Anna, Hud Mariya. Wyd.
Pracownia Wydawnicza, Warszawa 2018, ss. 445

Potwierdza to słuszność stanowiska Jerzego Giedroycia, który w jednym ze swych ostatnich wywiadów stwierdził, że ciągłe grzebanie w historii jest sprawą bardzo szkodliwą. Dodam, że również niebezpieczną.

Można oczywiście zrozumieć tych polityków, którzy bohaterskie strony historii narodowej wykorzystują ku „pokrzepieniu serc”. Trudno jednak zrozumieć, a tym bardziej usprawiedliwiać tych, którzy tragiczne strony przeszłości wykorzystują nie jako słowo przestrogi, nie jako gorzkie, ale niezbędne do uzdrowienia chorego organizmu lekarstwa, lecz do kopania rowów między ludźmi, społeczeństwami oraz narodami.

Dziś wśród historyków ukraińskich i polskich brakuje niestety wspólnego podejścia do przedstawienia zarówno genezy, jak i charakteru ostatniej fazy polsko-ukraińskiego konfliktu „o ziemię”/terytorium, korzeni którego, jak się wydaje, należy szukać „kiedyśmy byli Kozakami”. Na ogół przedstawiciele „obu stron” ograniczają się do mniej lub bardziej precyzyjnej analizy wydarzeń z okresu międzywojennego XX wieku, zapominając, iż polityka polskich elit społecznych wobec ludności ruskiej/ukraińskiej Prawobrzeżnej Ukrainy – z Galicją Wschodnią włącznie – ma swą kilkusetletnią historię. Wykorzystując określenie marszałka Józefa Piłsudskiego z 1920 roku, była to niestety polityka „poniżenia i ucisku”. Jej konsekwencją było powstanie w relacjach polsko-ukraińskich circulus vitiosus (błędnego koła) ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami tego zjawiska.

W zaistniałej sytuacji polscy i ukraińscy naukowcy powinni zamyślić się nad słowami francuskiego historyka Daniela Beauvois, który na podstawie własnych badań stwierdził, że straszna rzeź wołyńska z lat 1943‒1944 miała głębokie korzenie w historii i dlatego w poszukiwaniach głównych przyczyn polsko-ukraińskich animozji czasów najnowszych trzeba wyjść poza ramy „komfortowego” z naukowego punktu widzenia okresu międzywojennego. Warto też wziąć pod uwagę, iż rozwój historyczny Wołynia w znacznym stopniu różnił się od procesów zachodzących w Galicji Wschodniej, w tym także w latach 1921‒1939. Dlatego nie można unikać charakterystyki specyfiki społecznej sytuacji oraz dominujących ideologemów na terenach zachodniowołyńskich zarówno przed pierwszą wojną światową, jak i w następnych dwudziestu latach, natomiast w sposób obiektywny wskazać, że kreatorami antypolskich postaw miejscowej ludności byli przede wszystkim działacze rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, w tym – tzw. czarnej sotni, później zaś komuniści z KPZU. Wtedy czytelnik zrozumie, że przyczyną tragicznych wydarzeń w latach 1942‒1944 była nie tyle ideologia tzw. integralnego nacjonalizmu Dmytra Doncowa, zupełnie zresztą nieznana chłopom wołyńskim, ile proste i zrozumiałe hasło „Lachy za Bug!”, rzucone na początku XX wieku w „masy ludu pracującego” przez popów-czarnosecińców i podtrzymane później przez komunistycznych agitatorów.

Zaskakuje też bezkrytyczne podejście historyków po obu stronach granicy do dokumentów archiwalnych, zwłaszcza tych, które dotyczą okresu wiosny-jesieni 1943 roku. Czy warto po raz kolejny przypominać, na ile tendencyjne dane zawierają na przykład protokoły z przesłuchań NKWD, do których dziś jest otwarty dostęp w archiwach Ukrainy. Niemniej historycy zarówno ukraińscy, jak i polscy chętnie powołują się na „zeznania” byłych upowców, wymuszone przed śledczymi przy pomocy tortur.

Na przykład jeden z nich miał stwierdzić, że ze swoim oddziałem w ciągu dwóch dni wymordował 15 tys. Polaków w pięciu rejonach Wołynia. Trzeba więc zdawać sobie sprawę, na ile podobne „zeznania” są dalekie od rzeczywistości.

Jednocześnie z niewielkimi wyjątkami w ukraińskich i polskich pracach historycznych praktycznie nieobecne są powołania na dokumenty Delegatury Rządu i Dowództwa Armii Krajowej, przechowywane w Archiwum Akt Nowych i Dziale Rękopisów Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.

A to właśnie one spisane według relacji świadków wydarzeń pomagają uświadomić sobie, że wydarzenia wołyńskie wiosny-lata 1943 roku miały w znacznym stopniu cechy rewolty chłopskiej, sprowokowanej antypolską agitacją nie tylko nacjonalistyczną, ale również sowiecką i niemiecką.

Nastroje chłopów i wydarzenia te były oczywiście wykorzystane także przez kierownictwo OUN/UPA. Ważne jest także uświadomienie sobie, że zarówno nacjonaliści ukraińscy, jak i Sowieci byli zainteresowani „oczyszczeniem” terenów Wołynia z ludności polskiej.

Nic więc dziwnego, że przedstawiciele konspiracji polskiej często zauważali w antypolskich działaniach dowództwa UPA wszechobecną „rękę Moskwy”. Tym bardzie, że „depolonizacyjna akcja” zaczęła się tuż po tym, jak w lutym 1943 roku doszło do zaostrzenia stosunków między Kremlem a polskim rządem emigracyjnym. Przyczyną była kwestia przyszłych granic Polski na wschodzie, inaczej – terytorialna przynależność Wołynia i Galicji Wschodniej po zakończeniu wojny. Z tego powodu w dokumentach konspiracji polskiej niejednoznacznie podkreśla się, że antypolska akcja UPA i watah chłopskich była wyraźnie na rękę Stalinowi, który zaprzeczał zasadności pretensji polskich emigracyjnych kręgów rządowych wobec terenów tzw. Zachodniej Ukrainy i Białorusi. Jak lubił mawiać, nie ma człowieka, nie ma problemu! Ponadto kontakty między NKWD i UPA oraz sowieckie wpływy w szeregach nacjonalistów ukraińskich potwierdzają niemieckie dokumenty, wspomnienia aktywnych członków OUN i relacje polskich świadków tych wydarzeń.

Dokumenty Delegatury Rządu podważają też twierdzenie niemal ogółu polskich historyków, że terror samoobrony polskiej, oddziałów partyzanckich oraz 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK w stosunku do prawosławnej ludności chłopskiej miały charakter jedynie „akcji odwetowych”, a ich ofiarami byli niemal wyłącznie mężczyźni w wieku od 16 do 60 lat. W rzeczywistości według relacji K. Banacha swoim okrucieństwem wobec dzieci, kobiet i starców często nie różniły się one od antypolskich wypraw upowskich i chłopskich (tzw. siekierników). Spotykało się to z odmową i protestami nawet w środowisku wołyńskiej inteligencji polskiej. Ludzkie zezwierzęcenie było niestety „chlebem powszednim” po obu stronach konfliktu, a mniejszą liczbę antyukraińskich akcji ze strony Polaków można wytłumaczyć znaczną liczebną i organizacyjną przewagą Ukraińców.

To, co napisałem wyżej, uzasadnia moim zdaniem potrzebę nowego spojrzenia na dotychczasową koncepcję genezy „Wołynia ’43”, a także pogłębionego, wszechstronnego zbadania przyczyn oraz charakteru konfliktu polsko-ukraińskiego w czasach najnowszych, zwłaszcza jego ostatniej fazy w latach drugiej wojny światowej, ponieważ wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach. Właśnie takie zadanie postawiłem sobie w tej książce przeznaczonej dla czytelnika polskiego i ukraińskiego.

Bohdan HUD
(Lwów)

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України