Dziś: piątek,
24 września 2021 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Historia
Tak było
JEDEN Z TYSIĄCA LOSÓW

Każdy wolny człowiek ma swoje życie osobiste, w przeciwieństwie do innych, przejawia się ono w różnorodnym postrzeganiu tych samych rzeczy i wydarzeń, co zachęca do komunikacji i uaktywnia umiejętność wyrażania swoich myśli, słuchania innych, formułowania osobistych poglądów na wydarzenia na świecie. W takich warunkach człowiek staje się osobą, która samodzielnie wybiera swoje zachowanie i przyszłe przeznaczenie.

W niewoli losy ludzi stają się ogółem bardzo podobne, różnice są zatarte, wszystko staje się monotonne, przewidywalne, uczucia przytępione, komunikacja nie ma większego sensu, ponieważ każdy ma prawie taki sam odbiór otoczenia, które tylko częściowo kształtuje osobowość, a w większym stopniu przez propagandowy wpływ ideologicznych struktur autorytarnego państwa i jego organów karnych. Państwo tworzy jedyną oficjalną opinię publiczną zgodnie ze swoimi potrzebami. Takie społeczeństwo można porównać do znanego z fizyki tak zwanego „absolutnie czarnego ciała”, które pochłania całe padające na nie promieniowanie.

W takim społeczeństwie osoba jest w dużej mierze pozbawiona możliwości wyrażania swoich poglądów i wpływania na stan społeczeństwa, stając się w ten sposób częścią tego czarnego ciała. Ale w przeciwieństwie do jednorodnej materii fizycznej, społeczeństwo, nawet w czasach okropnych represji, nie było całkowicie uległe. Były osoby, które miały wysoką samoocenę i nie mogły zaakceptować tego, co nie odpowiadało ich przekonaniom. W świecie swoich przekonań próbowały one rozproszyć otaczającą ich ciemność, skazując się na wielkie cierpienia związane z brutalnymi represjami, jakie stosowało wobec nich takie społeczeństwo.

 Niektórzy mogą się sprzeciwić i powiedzieć, że to nie społeczeństwo jest winne, ale przywódcy kierujący państwem w tym czasie. W odpowiedzi radzę wspomnieć o materiałach dokumentalnych z tamtych czasów, w których ludzie z wyrazem patologicznego oddania partii domagali się wyroku śmierci na tak zwanych „wrogów ludu” w imię „świetlanej przyszłości”.

Ale ludzie w czerni nie mogą robić jasnych rzeczy. Dzisiaj zażądają kary na innych, a jutro wydadzą na nich ten sam wyrok i utworzą społeczeństwo, w którym światło będzie równoznaczne ze śmiercią. „…Jeśli światło, które jest w tobie, jest ciemnością, to czym jest ciemność?” (Mt 6,23).

Inspiracją do tych myśli były wrażenia po zapoznaniu się w archiwum obwodowym w Dniepropietrowsku (Dnipro) z oryginałami sprawy karnej mężczyzny represjonowanego w 1937 r. Dane osobowe tego człowieka zawarte są w pracy zbiorowej „Rehabilitacja historią. Region Dniepropietrowska", wydawnictwo "Monolith"-2008 r. (łącznie w książce podane są dane 23351 osób represjonowanych).

Np. cytuję: „urodz. 1877 Łomża, Polak, maszynista lokomotywy w zajezdni st. Dniepropietrowsk, Stalinowska Kolej Żelazna. W dniu 29.06.1938 oskarżony o aktywność kontrrewolucyjną, rozstrzelany 30 czerwca 1938 r. Zrehabilitowany 1 września 1989 r."

Dlatego, naszym zdaniem, mniej lub bardziej szczegółowa analiza materiałów jednego z tych tysięcy przypadków może dać ogólną wizję losów i cierpień tysięcy podobnych mu ludzi. Każda osoba, która wpadła w żarna tego „transportera”, stawała się pośrednim „materiałem”, na którym zgodnie z ustaloną technologią prowadzono czynności śledcze. Tak duża ilość „pracy” powinna być odpowiednio zorganizowana, tj. wyraźnie określona sekwencja czynności, wąska specjalizacja każdego wykonawcy jak na linii montażowej, która mogłaby znacznie zwiększyć „produktywność” i zapewnić w krótkim czasie tzw. czynności śledcze.

Efektem pracy tego „transportera” były sprawy karne przygotowane celem wykonania rozkazu kierownictwa partii do walki z kontrrewolucją, które nadsyłano na określone obszary ze wskazaniem, ilu, kogo i za co należy represjonować, a czasem wskazywały, ile osób rozstrzelać. W takich okolicznościach zastanawiasz się, dlaczego w ogóle konieczne było zaaranżowanie tej farsy czynności dochodzeniowych, skoro los oskarżonego był dla śledczego z góry jasny.

Zapoznanie się z oryginałami materiałów spraw karnych represjonowanych wykazało, że przesłuchania prowadzili sierżanci operacyjni. Co można powiedzieć o ogólnym poziomie wykształcenia tych „śledczych”, którzy decydowali o losie osoby, nie mówiąc już o przygotowaniu zawodowym, jeśli w tym czasie nawet znaczna liczba młodszych oficerów nie miała średniego wykształcenia.

Biorąc pod uwagę te warunki, praca tych słabo wykształconych śledczych, których uważano za piśmiennych tylko dlatego, że potrafili czytać i pisać, była odpowiednio zorganizowana przez najwyższe kierownictwo i w tamtym czasie uważano, że prowadzona jest na dość „przyzwoitym” poziomie. Aby zwiększyć „produktywność pracy” w sprawach karnych, konieczne było ograniczenie pracy do zestawu standardowych czynności, które nie wymagałyby wysokiego poziomu profesjonalizmu i inteligencji. Dlatego mamy standardowe brzmienie zarzutów, które nie odpowiadają surowości wyroku.

W postępowaniu nie było mowy o jakiejkolwiek obiektywności. Żeby się w tym upewnić, rozważmy główne etapy sprawy karnej, co jest dość odkrywcze w związku z tym, że wtedy nic nie zależało od aresztowanego, system działał według własnych praw, a ostateczna decyzja była z góry ustalona.

Dalej przytaczamy tekst z oryginału.

1. Decyzja o wniesieniu do sprawy charakterystyki pozwanego.

„Zostało ustalone (?), że „M” systematycznie prowadził kontrrewolucyjną i nacjonalistyczną agitację wśród robotników, zakłócał działalność partii i rządu”.

2. Postanowienie o przyłączeniu do sprawy dowodów rzeczowych.

- charakterystyka produkcji,

- wyciąg z protokołu z posiedzenia komitetu załogi warsztatów naprawczych lokomotyw №8 z dnia 16.09.-37. (data aresztowania 31 grudnia 1937 r.),

- wyciąg z protokołu walnego zgromadzenia załogi warsztatów naprawczych lokomotyw z dnia 25 IX 37”.

Każdy wie, kto w tamtych czasach sporządzał charakterystyki i odbywał różne spotkania. Oczywiście była to nomenklatura partyjna (sekretarz komitetu partyjnego organizacji, sekretarz biura partyjnego sklepu, grupy partyjne, przewodniczący związku zawodowego, „komsorg” (sekretarz organizacji komsomolskiej). Nie ma wątpliwości, że taką osobę odpowiednio charakteryzowano, jeśli prośba taka wpłynęła z NKWD.

A to, że tak powiem, w pełni wystarczałoby postawić człowieka przed sądem i aresztować.

Lista pytań, które śledczy zadawał „oskarżonemu” podczas przesłuchań miała charakter szablonowy, np.:

1. „Wszyscy jesteście narażeni na szpiegostwo i sabotaż, a zatem złóż prawdziwe świadectwo w dochodzeniu, kiedy, kto i w jakich okolicznościach zwerbował cię do szpiegostwa?".

2. „Złóż śledztwu szczegółowe, zgodne z prawdą zeznania, o tym co skłoniło cię do podjęcia aktywnej działalności na ścieżce walki z władzą rad”.

3. „Kłamiesz. Śledztwo kategorycznie wymaga, abyś złożył prawdziwe zeznania, co do meritum sprawy”.

4. „Kłamiesz. Twoja kontrrewolucyjna działalność została w zupełności ujawniona w oparciu o dowody mówiące, że podburzaliście robotników, oczernialiście rząd radziecki, wychwalaliście reżim faszystowski w Polsce i prowadziliście kontrrewolucyjną, nacjonalistyczną agitację wśród robotników. Śledztwo wymaga złożenia zeznań co do meritum sprawy”.

W każdym pytaniu zawarty jest wymóg „złożenia zeznań”. Stąd widać, że sprawa opiera się wyłącznie na zeznaniach oskarżonego przeciwko sobie i nie ma znaczenia, czy zeznania te zostaną złożone lub zaprzeczone, następne pytanie brzmi: „Czy kłamiesz…”.

Maszyna represyjna działa, niezależnie od odpowiedzi, miażdży los niewinnych ludzi. Jeśli ktoś torturowany zgodził się z oskarżeniem, to tylko ułatwiało pracę śledztwa, ale nie przesądzało o losie oskarżonego.

Materia przesłuchiwań była niezwykle prymitywna, podobnie jak sami dopytujący. Rzuca się w oczy treść pytań, które nie zawierają konkretnych faktów, zarzutów, w tym materiału dowodowego. Ponownie pojawia się wrażenie istnienia standardowego zestawu pytań, a także zarzutów, które śledczy musi postawić i odzwierciedlić w protokole z przesłuchania. Większość z nich jest sformułowana w taki sposób, że nie zawiera szczegółów dotyczących konkretnej sprawy, są to kwestie neutralne w stosunku do meritum sprawy, a zatem mają charakter uniwersalny i mogą się powtarzać w dziesiątkach innych przesłuchiwań prowadzonych przez tego samego dopytującego.

 Uprzedzenie i tendencyjność pojawiają się również w zeznaniach tzw. świadków. Osoby, które miały osobisty nieprzychylny stosunek do osoby, przeciwko której zeznawali, były najczęściej wybierane w charakterze świadków, więc ich zeznania nie były w żaden sposób mogły być obiektywne.

A oto fragmenty niektórych z tych zeznań.

Oskarżony Niłow Witalij Iljicz(urodz.1886 r.)

„Muszę powiedzieć, że w czasie działań wojennych prowadzonych w zajezdni Jekaterynosławia i na drodze do niej na stanowiskach administracyjnych i dowódczych dominowali Polacy i petlurowcy… Wszystkie osoby, które wymieniłem to polscy nacjonaliści i petlurowcy, którzy tworzyli jeden gang dusicieli rewolucyjnego ruchu robotniczego…".

Oskarżony Stefanow Nikołaj Iwanowicz (urodz.1896r.)

„Agitował, że Ukraina może być uratowana tylko przez Polskę i tylko ona może też dać wolność narodowi ukraińskiemu…”.

Na co jeszcze zwracasz uwagę, przepatrując oryginały tych materiałów, to na papier i charakter sformułowanych pytań i odpowiedzi.

Papier o standardowym formacie A4 w kolorze niebieskawym, zaś tekst jest starannie wypisany ołówkiem.

I teraz wyobraźcie sobie tego sierżanta, gdy po wyczerpujących przesłuchaniach siedzi w zadymionym pokoju z papierosem i pilnie przygotowuje kolejną kartkę na jutrzejsze srogie przesłuchanie, przekonany, że wykonuje ważne zadanie państwowe i jest z tego bardzo dumny.

Kim zazwyczaj był - wiejskim chłopcem - Wańką, którego wcześniej nikt w wiosce nie dostrzegał, a teraz jest „agentem” i decyduje o losach ludzi, którzy byli dyrektorami przedsiębiorstw, naukowcami, nauczycielami, a w rzeczywistości okazali się wrogami ludu. I oto ON, z proletariackim przekonaniem o swojej bezapelacyjnej racji, ujawnia ich kontrrewolucyjne działania. Teraz, gdy przyjeżdża do swojej wioski w mundurze z bronią, witają go, gdy tylko go zobaczą, nawet szef kołchozu spyta go na spotkaniu: „jak tam sprawy?”. Rzeczywiście, rząd radziecki dał mu dużo.

Kolejną interesującą cechą wypełniania tych stron materiałami przesłuchań jest staranne pisanie atramentem, prawdopodobnie standardowym piórem, pismem kaligraficznym z zauważalnym naciskiem na stalówkę. Warto również zauważyć, że odpowiedzi na pytania czasami nie mieszczą się w przestrzeni arkusza między dwoma pytaniami i koniec frazy jest dodany małymi literami. Może tak być w przypadku, gdy pytania są pisane z wyprzedzeniem, a odpowiedź musi zostać wciśnięta w wolną przestrzeń między dwoma sąsiadującymi pytaniami.

Dodać należy, że do akt dołącza się zawsze zaświadczenie stwierdzające brak dowodów rzeczowych w sprawie.

Tak więc nie ma dowodów i, nieco później, nie ma już człowieka. A praca kipi!

I wreszcie ostatni punkt w tamtej konkretnej sprawie i w tragicznych losach człowieka – raport o tym, że 30.06.38 wyrok został wykonany i podpis (zapewne oprawcy) porucznik 6 DTO NKWD. B.G. Bocharow.

Aresztowano go 31 grudnia 1937 r. a został rozstrzelany 30 czerwca 1938 r., na dochodzenie w sprawie wydzielono dokładnie sześć miesięcy. Podobno zarzuty były poważne, inni na przesłuchaniach spędzili mniej czasu.

Sprawa zawiera nazwiska oskarżonych, świadków, innych uczestników dochodzenia, egzekutor – wszyscy oni już dawno odeszli z tego świata, każdy z nich doświadczył swego losu, ale niektórzy pozostali jasnymi w tym królestwie zmarłych, a innych pochłonął absolutny mrok, znikli w gąszczu swoich grzechów.

Ale te pojedyncze „światełka” nie zgasły na próżno, pozostawiły po sobie światłość w pamięci potomków, które stopniowo gromadziło się, i wreszcie w promieniach tej jasności ciemność stopniała, cienie jej sług i wielkość fałszywych bohaterów-bożków zrzedły. Jak mgła rozproszyły się pozornie niezachwiane, ideologiczne dogmaty.

Każdy czas ma swoich bohaterów, ale prawdziwymi bohaterami są ci, którzy przetrwali próbę czasu!

„A światłość w ciemności świeci, a ciemność jej nie ogarnęła” (J 1, 5).

Wiktor MŁODECKI, Natalia MŁODECKA, Maria СHRZANOWSKA

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України