Dziś: niedziela,
16 stycznia 2022 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Witryna
WYDARZENIA W KAZACHSTANIE: KTO Z TEGO SKORZYSTA?

Jeśli zadać sobie pytanie w ten sposób - kto z tego skorzysta? - jak kiedyś sformułował to rzymski konsul Lucjusz Kasjusz Longinus, a później rozpowszechnił Cyceron i Seneka, to chyba nikt nie zaprzeczy, że największym, jeśli nie jedynym beneficjentem tych wydarzeń, jest Putin.

Nie wiem, kto namówił prezydenta Tokajewa, by od nowego roku podniósł ceny na gaz, co poskutkowało protestami. To ciekawe pytanie, ale niezależnie od odpowiedzi, ważne jest, że początkowo – ponieważ wstępnie protesty były skierowane przeciwko Nursułtanowi Nazarbajewowi- interesy wszystkich uczestników były zbieżne. Nazarbajew powiedział kiedyś dosłownie tak: „budujemy demokrację opartą na cechach narodowych”. To nieprawda – chciwość i kleptomania nie są cechami ani Kazachów, ani innych narodów. Są one charakterystyczne dla sowieckiego establishmentu późnego Breżniewa, który pod postacią elit większości nowo niepodległych państw, które wyłoniły się na przestrzeni postsowieckiej, z powodzeniem przystosował się do nowych realiów.

Można zrozumieć Kazachów, których niektóre pokolenia przyszły na świat, a inne zmarły w ciągu tych trzech dekad rządów Nazarbajewa. Można zrozumieć prezydenta Tokajewa, który chciał wydobyć się z cienia swojego poprzednika. W końcu można też zrozumieć Putina.

Dla Putina Nazarbajew był prawdopodobnie najbardziej niezręczną postacią w przestrzeni postsowieckiej. Dużo starszy od gospodarza Kremla Nazarbajew był już pierwszym sekretarzem KC KPZR (aby z czasem objąć stanowisko prezydenta), kiedy Putin jeszcze pociągał za sznurki w rezydenturze sowieckiego wywiadu zagranicznego w NRD, a takich agentów w ZSRR było w bród, jak pcheł na parszywej suczce.

I kolejny ważny dla nas moment. Mimo zanegowania ukraińskiego Majdanu Nazarbajew miał jednak pewne sentymenty do naszego kraju (w którym prawie trzy lata jako młody człowiek zdobywał zawód), czego nie można powiedzieć o jego następcy, którego biografia jest ściśle związana z Rosją. Absolwentowi Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych, Tokajewowi udało się pracować w MSZ ZSRR oraz ambasadach ZSRR w Singapurze i Chinach. Czy jest jakiś kompromitujący materiał o Tokajewie w Moskwie?  To kolejne ciekawe pytanie.

Chcąc uzyskać od mocarstw tego świata mandat do nadzorowania nowo niepodległych państw na obszarze postsowieckim, Moskwa zainteresowana jest skompromitowaniem ich przywódców. Dlatego obstawia się takie postacie jak Janukowycz, czy Łukaszenko. Oczywiście Tokajew takim nie jest. Z tego powodu niezwykle ważną jest kwestia posiadania materiałów kompromitujących, a poprzez to możliwości uzależnienia. W tym sensie przejście protestów do etapu pogromów (chybione na Ukrainie) dało Putinowi nie tylko możliwość pokazania Zachodowi ich przestępczego podłoża (najprawdopodobniej sprowokowanego przez Kreml „konserwami”) i wprowadzenia wojsk do Kazachstanu pod egidą OUBZ, ale także na podstawie niepisanych przepisów prawnych przestępczego ugrupowania Kreml, scalenia z nim Tokajewa (jak przedtem Łukaszenkę) krwią.

W ujęciu geopolitycznym wprowadzenie wojsk to swego rodzaju przesłanie skierowane do Chin i zaprzysiężonego przyjaciela Erdogana, który w przeciwieństwie do „русского мира” wysunął tezę o “świecie tureckim”. Taki psi zwyczaj - oznaczać terytorium. No cóż, oczywiście trzeba liczyć się z kaprysami Putina, o których już się pisze, już są punktowane, ale może wyniknąć więcej punktów, dopóty dopóki Kazachstan nie wejdzie w skład państwa związkowego Rosji i Białorusi. Wszystko będzie zależało od okoliczności, ale jedno jest pewne: po wprowadzeniu rosyjskiego kontyngentu wojskowego interesy narodu kazachskiego i – przynajmniej w dłuższej perspektywie – prezydenta Tokajewa rozeszły się z interesami Rosji.

Im krótszy będzie pobyt kontyngentu w Kazachstanie, tym lepiej dla Rosji. I to nie tylko z powodu nieuniknionych strat ludzkich, ale także z powodu utraty reputacji. Im dłużej kontyngent tam pozostanie, tym bardziej Kazachowie będą postrzegać słowa „Rosjanin” i „okupant” jako synonimy ze wszystkimi konsekwencjami w perspektywie.

Sergiusz BORSZCZEWSKI
pisarz, dyplomata, ekspert Ośrodka Studiów Rosyjskich

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України