Dziś: czwartek,
30 czerwca 2022 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Przeczytaj
Exlibris „DK”
SIĘGAJĄC PRZESZŁOŚCIĄ W TERAŹNIEJSZOŚĆ

Wydanie każdej nowej książki jest zawsze wydarzeniem, którego skalę określają przede wszystkim czytelnicy. A jej autor (w tym przypadku – Anatolij Galczyński) dołożył starań, aby tom pod smutnym tytułem „Łzy Emilii” zyskał popularność w tematycznie zainteresowanym środowisku.

Zwracając się do czytelników, autor książki określa jej gatunek jako „zbiór materiałów publicystycznych”. Są to krótkie eseje o poczynaniach działaczy społecznych, ich dążeniu do ożywienia, wskrzeszenia i nadania nowego znaczenia realiom historycznym, które były białymi plamami w historii Ukrainy, w tym wszystkiego, co dotyczyło okresu polskiego, co powiązane było z wpływem kultury polskiej na kształtowanie współczesnej społeczności ukraińskiej.

Ideę i fakty tego terapeutycznego, uzdrawiającego wpływu elementów kultury polskiej na mentalnym i bytowym szczeblu stosunków międzyludzkich autor-historyk odzwierciedlił w osiemnastu opowieściach o życiu i różnorodności zainteresowań współmieszkańców.

 Już we wstępie A. Galczyński przytacza przykłady lokalnej gwary języka ukraińskiego, odznaczającej się swoistym słownictwem wywodzącym się ze słownictwa polskiego i konkluduje:

„Głęboko zakorzeniła się w ludzkich umysłach ta cząsteczka świata generowana przez polską społeczność zamieszkającą tereny Skwirszczyzny”.

Co do określenia zamieszkującą to znajdziemy tu taki fakt, że na przykład w latach 60-tych XIX wieku. wieś Zołotucha, która rozciągała się kilka kilometrów od Skwiry, była zamieszkana wyłącznie przez polskich szlachciców. Na co dzień pielęgnowali oni polską kulturę, kult solidnej pracy, przyzwoitości i tradycji narodowych.

Oni to: Stefan Chmielecki herbu Boncza - mąż stanu i wojskowy Rzeczypospolitej, o którym wspomina się w kronikach ówczesnego miasta Taborów jako  o jego staroście. 9 października 1626 roku w bitwie nad rzeką Roś wojsko dowodzone przez Stefana Chmieleckiego z udziałem ukraińskich Kozaków rejestrowych pod dowództwem Mychajła Doroszenki rozgromiła hordę tatarską.

Po tej bitwie narodziła się pieśń ku pamięci zwycięskich rycerzy stepowych „Po szerokiej Ukrainie”, w której wspomina się wojewodę kijowskiego Stefana Chmieleckiego. Opisując te pamiętne czasy jako okres szczęśliwej jedności narodów polskiego i ukraińskiego, Anatolij Galczyński cytuje fragment poezji Tarasa Szewczenki:

Kiedyśmy byli Kozakami
I nic o unii nie słyszeli,
Na wolnych stepach, wolni sami,
Brataliśmy się z Polakami
I żyli sobie najweselej!
W sadach dziewczęta, niczym białe
Lilije, kwitły dla miłości.
A matki z dumą spoglądały
Na swoich synów, którzy rośli
Jak wolni ludzie…

(tłum. J. Jedrzejewicz)

I tu pan Anatolij wnioskuje: „Ukraińcy nie mają innych bliższych, co do języka, duchu, kultury braterskich ludzi niż Polacy. Nic dziwnego, że silni tego świata tak perfidnie starali się zderzyć nas czołami – „dziel i rządź!”. Kim jest ten geniusz zła? Moskalem”.

Ostatni wojewoda kijowski Antoni Protazy Potocki,  jeden z pionierów polskiego kapitalizmu w epoce stanisławowskiej, pozostawił dobrą pamięć w historii Ukrainy. W 1780 założył biura bankowe w Warszawie i Chersoniu, stworzył tysiące miejsc pracy, rozwijając fabryki mebli, fajansu, tkactwa. Założył Wschodnie Towarzystwo Handlowe w Winnicy oraz biuro w Chersoniu, skąd handlował polskimi towarami wzdłuż Morza Czarnego. Wyróżniał się szeroko zakrojoną działalnością charytatywną w dziedzinie oświaty i kultury.

Wśród przedstawicieli elity narodu polskiego autor książki wyróżnia postać Józefa Kalinowskiego, przywódcy powstańców, skazanego w 1864 r. przez sąd moskiewski na śmierć.  Jego testamentem politycznym są napisane przez niego w więzieniu "Listy spod szubienicy".

„Bracia, nie ma większego szczęścia na tym świecie niż czuć się jak osoba z rozsądkiem i wiedzą… Ale tak jak dzień i noc nie idą w parze, tak prawdziwa nauka nie idzie w parze z moskiewską niewolą. Dopóki będzie ona trwać, dopóty nie będziemy mieli nic, nie będzie prawdy, dobrobytu i nauki – będą z nami obchodzić się jak z bydłem, nie dla dobra, ale na naszą zagładę... Bo to wam z szubienicy mówię, Ludzie, tylko wtedy będziecie żyć szczęśliwie, gdy nie będzie już nad wami Moskali”.

Przypominając te i inne chwalebne nazwiska, A. Galczyński zauważa: „Pamiętać, być dumnym i być godnym spadkobiercą ich chwały - to pierwszy stopień uczucia, które nazywa się patriotyzmem”.

Pamiętać i przywracać, bo jak słusznie zauważa autor: „W warunkach okupacji Ukrainy przez rosyjską armię bolszewicką, w falach masowego terroru i ludobójstwa, przepadła tragedia ludności polskiej, która przez wieki mieszkała na ziemiach ukrainnych”.

Ale tutaj, przerzucając mostek między przeszłością a przyszłością, autor oddaje głos naszej młodzieży. W mediach społecznościowych pojawiła się grupa „Skwira – to ja”, zachęcając rówieśników do przyłączenia się do charytatywnego projektu „Łzy Emilii”, mającego na celu renowację i uporządkowanie polskich grobów.

Zareagowali nieobojętni. Tegoż dnia wycięli zarośla wokół krypty i odkryli cały panteon polskich nagrobków. Wśród nich są pochówki księży, którzy sprawowali posługę kapłańską w Skwirze w XIX wieku. Odezwał się też przedsiębiorca Tymofij Kosyński, który gotów jest włączyć się w prace konserwatorskie na polskiej parceli cmentarza.

Lecz i autor książki „Łzy Emilii” ma się czym pochwalić. Dzięki wieloletnim staraniom jego i dbałością jego współpracowników uporządkowano zbiorowy grób polskich żołnierzy na obrzeżach wsi Krywoszyjince rejonu skwirskiego.

Masowe groby niczym notacje w pamięci i lekcje dla przyszłych pokoleń. Myśl, człowieku, opiekuj się grobem i myśl tęgo.

„Dzisiaj przy ogrodzeniu masowego grobu braci Polaków łopocą flagi państwowe Polski i Ukrainy. Na całym świecie nie ma bliższych i braterskich narodów. Pochodzimy z tej samej kolebki Słowian. Zatem należy żyć nam, przyjaźnić się i jednoczyć się na wieki”.

Obficie cytując autora książki, materiał przygotował Eugeniusz GOŁYBARD

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України