Dziś: czwartek,
30 czerwca 2022 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Aktualności
Polskie politolożki o rosyjskiej propagandzie
„ROSJA JAKO KRAINA SUKCESU I WŁADCA, ZBIERAJĄCY ZIEMIE RUSKIE”.

Rosyjskie fake newsy dotyczące Ukrainy, są szeroko wykorzystywane przez Kreml w celach propagandowych. Dr Agnieszka Bryc z Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz prof. Agnieszka Legucka, analityczka ds. Rosji w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych w tłumaczą, że Kreml ma na celu używanie propagandy krainy sukcesu, ponieważ wie, że Rosjanie nie chcą się pogodzić z faktem bycia krajem-agresorem.

Dr A. Bryc:
PROPAGANDA POKAZUJE PUTINA JAKO WŁADCĘ ZBIERAJĄCEGO ZIEMIE

Rosjanie nie są fanami konfliktu w Ukrainie, ale Kreml przedstawia im siebie w kategoriach siły stojącej po dobrej stronie historii. - Elementem narracji rosyjskiej jest to, że jakoby podczas Majdanu doszło do krwawego przewrotu i teraz w Ukrainie rządzi chunta. Według Kremla, Rosja teraz robi przysługę Ukrainie, pozbawiając ją tego wrogiego reżimu

- Drugim elementem jest propagowanie opinii, że Ukraina jest de facto krajem upadłym: państwowość ukraińska jest wątpliwa, nie ma czegoś takiego jak naród ukraiński, a jest on wyłącznie ciągłością wielkiego rosyjskiego etosu. Pamiętamy ten słynny artykuł Władimira Putina, który był publikowany także w mediach zagranicznych, o powiązaniach rosyjsko-ukraińskich i współmianownikach kulturowych. Twierdzi się też, że Ukraińcy to bracia Rosjan. Trzecim hasłem jest skierowane do obywateli pokazywanie Putina jako władcy, który “zbiera” ziemie ruskie. Stąd propaganda, głosząca hasła, że na Donbasie są Rodacy. Właśnie dlatego rosyjscy żołnierze rozdawali tam paszporty. Dlatego też zachodzi taka potrzeba odzyskania Krymu, bo to jest konsolidacja ziem rosyjskich, które Rosja utraciła po rozpadzie Związku Sowieckiego - tłumaczy politolożka.

Wszystkie narracje spinają się w jedną imperialną politykę, która pokazuje absolutnie wrogie zamiary Rosji w stosunku do sąsiadów.

- Można by powiedzieć, że to tylko narracja, ale efekt jest taki, że wszystko działa odstraszająco. Rosja, zamiast wzmacniać wpływy w przestrzeni postradzieckiej, traci je. Prezydent Putin być może przeszarżował, ale jest zdeterminowany, aby dokończyć, jak sam to nazywa, operację z 2014 r. w Ukrainie. Rosja, zamiast wzmacniać wpływy w przestrzeni postradzieckiej, traci je - dodaje dr Bryc.

Prof. A. Legucka:
ROSYJSKA PROPAGANDA PRZECHODZI KOLEJNE STADIA ABSURDU

Z kolei prof. Agnieszka Legucka zauważa, że strona rosyjska, widząc, że nie udaje się jej zrealizować celów operacyjnych w takim tempie, jak oczekiwała, za swój cel ustanowiła ludność cywilną. W związku z tym stara się ona złamać morale armii ukraińskiej, uderzając w ludność cywilną.

- Strona rosyjska przez cały czas próbuje dla swojego społeczeństwa pokazywać się jako ta dobra strona. Trzeba zdawać sobie sprawę z ogromnej propagandy, jaka jest przedstawiana własnym obywatelom. Rosja próbuje manipulować Rosjanami w ten sposób, że to ona wyciąga rękę do Ukraińców i dokonuje przesilenia pokojowego. Robi to jednak wyłącznie po to, aby to ugrać propagandowo - oznajmia profesor.

Komentując pojawiające się w mediach prokremlowskich informacje, prof. Legucka ubolewa, że trudno je włożyć w ramkę propagandy, czyli przekonywania do swoich racji. - Mam wrażenie, że to przechodzi już kolejne stadia absurdu. Używa się słów, które ostatnio były używane w czasach II wojny światowej, a konkretnie - w okresie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Ma to na celu odczłowieczenie przeciwnika, pokazywanie Ukraińców jako nieludzi, aby w ogóle nie było mowy o wojnie. Słowo “wojna” nie pada ani razu, mówi się o specjalnej operacji wojskowej, misji oczyszczenia Ukrainy z faszystów czy banderowców. Rosja na pewno będzie dalej próbowała niszczyć Ukraińców. Przede wszystkim będzie chciała uniknąć prawd o zbrodniach żołnierzy. Rosja próbuje manipulować Rosjanami w ten sposób, że to ona wyciąga rękę do Ukraińców i dokonuje przesilenia pokojowego - uważa politolog.

- Widać już, że Kreml rekrutuje żołnierzy z różnych stron świata, m.in. z Syrii, Bliskiego Wschodu czy Afryki. Przywozi też Czeczenów, aby ci nie tylko walczyli z Ukrainą, ale też zabijali Rosjan, którzy się buntują lub poddają Ukraińcom. Bardzo wyraźnie widać, że Rosjanie chcą uniknąć protestów społecznych. Dzięki propagandzie i manipulacji rosyjskim władzom udaje się wywołać efekt konsolidacji społecznej wokół przywódcy. Ten moment przesilenia w ciągu najbliższych miesięcy nie nastąpi. Na efekt zderzenia z rzeczywistością trzeba będzie jeszcze poczekać - prognozuje prof. Legucka.

Według niej, Rosjanie są karmieni niesamowitą propagandą sukcesu.

- Otrzymują oni tylko szczątki informacji. Pamiętajmy, że Rosjanie zablokowali dostęp do mediów społecznościowych, które by pozwalały na dostęp do innych źródeł. Aby poznać inną rzeczywistość, trzeba włożyć nie lada wysiłek. Mam jednak wrażenie, że większość Rosjan stara się omijać tę prawdę, bo trudno im się pogodzić z tym, że są narodem agresorem. Do tej pory umiejscawiali się w pozycji ofiary hitlerowskiej, a nie agresora wobec bratniego narodu ukraińskiego - podsumowuje prof. Legucka.

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України