
Alina Szapocznikow (1926–1973) to nazwisko, które dziś brzmi jak jedno z najważniejszych w sztuce XX wieku. Jej życie nie było łatwe – pełne traum, chorób, miłości, twórczych poszukiwań i nieustannej walki o język, który potrafiłby opowiedzieć o tym, co naprawdę znaczy byt człowieka. Jednak to właśnie przez swoje ciało i sztukę Szapocznikow zapisała historię, której nigdy nie uda się wymazać.
Dzieciństwo w cieniu historii
Alina urodziła się 16 maja 1926 roku w Kaliszu w zasymilowanej rodzinie żydowskich lekarzy. Ojciec był dentystą, matka pediatrą – w domu panowała atmosfera troski o życie, ale także ciekawości i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Miała młodszego brata, Mirosława, z którym dzieliła pierwsze lata dzieciństwa.
Wszystko zmieniło się, gdy wybuchła II wojna światowa. Jako nastolatka Alina wraz z matką i bratem została uwięziona w gettach w Pabianicach i Łodzi, a następnie trafiła do niemieckich obozów koncentracyjnych: Auschwitz-Birkenau, Bergen-Belsen i Terezina. Te doświadczenia brutalnie naznaczyły jej życie – widok cierpienia, rozkładu, walki o każdy oddech trwale wszedł w jej świadomość i później w jej sztukę.
Śmierć brata stała się dla niej jedną z najgłębszych traum i przez wiele lat pozostawała niewypowiedzianą częścią jej pamięci. Po wojnie Alina i jej matka próbowały odnaleźć sens życia, ale żadne doświadczenie nie mogło już przywrócić tego, co utracono.
Nauka i podróże – od Pragi do Paryża
Po wojnie Szapocznikow podjęła studia artystyczne. Najpierw trafiła do Pragi, gdzie kształciła się w Wyższej Szkole Artystyczno-Przemysłowej pod opieką wybitnych nauczycieli. Tam uczyła się warsztatu rzeźbiarskiego, anatomii formy i klasycznych zasad rzeźby, ale już wtedy zaczęły w niej kiełkować pytania o ciało, pamięć i obecność.
Kolejnym etapem była Paryż – europejska stolica sztuki nowoczesnej. Na École nationale supérieure des Beaux-Arts mogła zetknąć się z najnowszymi prądami, poznać twórców i krytyków, którzy kierowali sztukę w stronę eksperymentów. To właśnie w Paryżu zaczęła budować swój własny język formy – odważny, prowokujący, przekształcający materiały i ciało w coś więcej niż rzeźbę.
Miłość, rodzina, relacje
Życie osobiste Aliny było pełne intensywnych więzi: emocjonalnych, intelektualnych i artystycznych.
Jej pierwszym mężem był Ryszard Stanisławski, historyk sztuki i dyrektor jednego z najważniejszych muzeów w Polsce. To z nim adoptowała syna, Piotra. Ich wspólne lata były okresem intensywnej wymiany myśli, listów i rozmów o sztuce i życiu. Choć ich drogi ostatecznie się rozeszły, pozostali bliskimi przyjaciółmi z ogromnym wzajemnym szacunkiem i głęboką relacją intelektualną.

W Paryżu poznała Romana Cieślewicza, grafika i twórcę, z którym łączyła ją silna więź osobista i zawodowa. Ich relacja, choć nie zawsze łatwa, zacieśniała Alinę w środowisku artystycznym Europy Zachodniej, otwierając drzwi do kontaktów i dyskusji z twórcami z różnych kręgów sztuki współczesnej.
Alina utrzymywała też przyjaźnie z innymi artystami tamtej epoki – z twórcami, którzy jak ona próbowali przesuwać granice sztuki. W jej życiu pojawiły się relacje z rzeźbiarzem Césarem, artystą konceptualnym Christianem Boltanskim oraz innymi postaciami paryskiej bohemy, które dzieliły z nią fascynację ciałem, pamięcią i formą.
Sztuka jako ciało pamięci
Styl rzeźb Aliny Szapocznikow jest wyjątkowy i niepodrabialny – jak pamięć, której próbuje się nie zapomnieć. Jej dzieła nie dążą do klasycznej harmonii ani idealizowanej formy. Zamiast tego używa fragmentów ludzkiego ciała jako języka: odcisków ust, piersi, brzucha, kończyn. Te fragmenty nie są reprezentacją ludzkiej figury jako ideału – są śladami pamięci, obecności i przemijania.
Materiały, których używała – żywice poliuretanowe, poliestrowe i inne tworzywa syntetyczne – nie przypominają ciężkiego brązu czy chłodnego marmuru. Są przezroczyste, miękkie, podatne na światło. To materiały, które pozwalają jej zamrozić czas, jakby chciała zatrzymać w formie ulotność wspomnień.
Ciało u Szapocznikow nie jest fetyszem. To dokument egzystencji – świadek życia i śmierci.
Kluczowe dzieła – pamięć jako forma
Poniżej prezentujemy najważniejsze prace Aliny Szapocznikow, które ukształtowały jej miejsce w historii sztuki:
Lampe-Bouche („Illuminated Lips”), ok. 1966
To jedna z najbardziej rozpoznawalnych serii Szapocznikow – lampy wykonane z odlewów ust i fragmentów ciała, które jednocześnie pełnią funkcję przedmiotu codziennego użytku i prowokującego obiektu sztuki. Te prace wpisują się w debatę o cielesności i obecności w świecie zdominowanym przez obrazy i konsumpcję.
Herbarium (1971–1972)
To prace, w których odciski ciała Aliny i jej syna Piotra zostają zamknięte w żywicy niczym liście w herbariach. „Herbarium” to metafora pamięci biologicznej – zapisanego śladu życia, które nie chce zniknąć.
Tumory / Nowotwory (1969–1972)
Po diagnozie raka piersi Szapocznikow nie ukrywała się przed chorobą. Zamiast tego przemieniła ją w język sztuki. Seria „Nowotwory” to amorficzne formy guzów i deformacji ciała – odlane w żywicy, gipsie i materiałach porowatych. To prace, które mówią o przemijaniu, bólu, biologicznej kondycji ciała.
Inne prace
W kręgu ważnych dzieł znajdują się także „Maria Magdalena”, „Ekshumowany”, „Błazen”, „Pocałunek” – prace, które dotykają pamięci, sacrum i cielesnej obecności w różnych wymiarach ludzkiej egzystencji.

Choroba, pamięć i twórcza transformacja
W 1968 roku Alina usłyszała diagnozę: rak piersi. To wydarzenie, które dla wielu ludzi byłoby końcem, dla niej stało się kolejnym etapem twórczym. Nie uciekała od rzeczywistości bólu – zaczęła ją analizować, dokumentować, przenosić do swojej rzeźbiarskiej mowy. Choroba stała się kolejnym elementem ciała pamięci, którą próbowała zatrzymać w formie. W ostatnich latach życia jej prace nabrały jeszcze większej intensywności emocjonalnej i cielesnej.
Dziedzictwo – pamięć, która trwa
Alina Szapocznikow zmarła 2 marca 1973 roku. Miała zaledwie 46 lat – ciało zawiodło, ale jej sztuka przetrwała. Dziś jej prace znajdują się w najważniejszych kolekcjach sztuki współczesnej świata – w muzeach i galeriach w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie, Berlinie i Warszawie.
Jej twórczość stała się kluczem do debaty o ciele, pamięci, tożsamości i przemijaniu.
Alina Szapocznikow nie tylko rzeźbiła – wskazywała, że pamięć jest ciałem, że ciało jest pamięcią, i że żadna z tych prawd nie może zostać wymazana.
Dlaczego warto o niej pamiętać?
Bo sztuka Szapocznikow to nie dekoracja.To świadectwo życia, które było intensywne, pełne bólu, ale i nadziei.To zapis pamięci, którą nosimy wszyscy.
Jej sztuka mówi: „Pamiętaj. Nie pozwól, by pamięć się zatraciła.”
I właśnie dlatego Alina Szapocznikow jest dziś jedną z najważniejszych postaci sztuki współczesnej – bo sztuka, która pamięta, nie pozwala nam zapomnieć, kim jesteśmy.
Karolina Milena Jermak





