Dziennikarz pyta gościa przy ścianie płaczu:
– O co się pan modli?
– O to, aby skończyły się głód i wojny na świecie.
– I?
– Jakbym gadał do ściany.
***
Żona prosiła mnie, żebym jej przyniósł szminkę. Przez pomyłkę podałem jej klej w sztyfcie. Chyba ciągle jest obrażona, bo nadal się nie odzywa…
***
– Zieemiaaa – zakrzyczeli radośnie rozbitkowie…
– Jedzeeniee – zakrzyczeli radośnie tubylcy…
***
Trzech młodych Ro sjan pije wódkę i rozmawia o planach na życie.
– Ja uczę się angielskiego, chce wyjechać do USA.
– Ja uczę się niemieckiego, chce wyjechać do Niemiec
– A ja uczę się chińskiego, chce zostać w Rosji.
***
– Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? – pyta Franek Kowalskiego.
– Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.
***
W telewizji nadano film o starożytnym Babilonie. Dopiero podczas emisji autorzy programu zauważyli, że w kadrze przez chwilę widać było pędzącą lokomotywę.
– Ciekawe, czy ktoś z telewidzów to zauważył?
– Tak, przed chwilą dzwonił jakiś kolejarz. Pytał dlaczego lokomotywa miała oznakowania asyryjskie, a nie babilońskie.
***
– Pańskie scenariusz nie jest zły, ale trzeba go przerobić tak, żeby zrozumiał przeciętny idiota.
– To które fragmenty są dla pana niejasne?