Dziś: czwartek,
13 maja 2021 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Przeczytaj
Spacery po mieście
„KIJÓW PO POLSKU: OD CHROBREGO DO MAJDANU” (13)


Plac przed szpitalem Twierdzy

Kijowskie wydawnictwo „Duch i Litera” tradycyjnie przykłada dużą wagę do książek poświęconych historii i kulturze Polski, stosunkom polsko-ukraińskim oraz postaciom wybitnych Polaków.

Jedną z takich pozycji jest książka Hanny Litwin pt.: „Kijów po polsku: od Chrobrego do Majdanu”. Z zezwolenia dyrektora wydawnictwa Leonida Finberga na łamach naszego pisma publikujemy fragmenty tego przewodnika w języku polskim, prezentującego najciekawsze historyczne i kulturalne miejsca stolicy Ukrainy.

W kolejnym etapie zwiedzania Kijowa zwiedzimy Twierdzę Kijowską zwaną też Nową Twierdzą Kijowską. Określenia „Stara" i „Nowa Twierdza Kijowska" od­noszą się do dwóch różnych okresów w historii miasta.

Starą Twierdzą Kijow­ską (lub Starą Twierdzą Peczerską) określa się wały i mury wokół Ławry Peczerskiej, które zostały wzniesione w XVII wieku. Nową Twierdzą Kijowską nazywane jest zało­żenie obronne wzniesione na terenie i wokół miasta w XIX wieku z rozkazu cara Miko­łaja I. Tenże władca posta­nowił opasać całe Imperium nowoczesnymi fortyfikacjami, które wznosił w przygranicz­nych miastach. Kijów był jednym z nich.


Makieta starej Twierdzy Pieczerskiej

W tym miejscu wypada przytoczyć słynną w Kijowie anegdotę dotyczącą tego cara. Otóż, gdy po wznie­sieniu fortyfikacji imperator z satysfakcją oglądał swoje dzieło, zwrócił się ponoć do metropolity kijowskiego w te słowa: „No, teraz wasze świą­tynie będą dobrze bronione przez nasze twierdze", na co duchowny odparł: „Wasza Cesarska Mość, to raczej na­sze świątynie będą broniły waszych twierdz".

Nową Twierdzę Kijow­ską opisujemy oddzielnie ze względu na fakt, iż fortyfika­cje wchodzące w jej skład rozciągają się na znacz­nym obszarze. Dziś frag­menty tych budowli zacho­wały się w różnych miejscach Kijowa. Przy okazji zwiedzania Ławry mogliśmy zapoznać się z Arse­nałem, będącym fragmen­tem kompleksu umocnień. Całość tego okrążającego miasto założenia obronnego obejmowała swoim zasię­giem Ławrę, umocnienia na wzgórzach Wasilkowskim i Zwierzynieckim, Fort Łysogórski oraz umocnienia szpitalne z wojskowym szpitalem i wy­budowaną obok tzw. Sko­śną Kaponierą (Kosyj Kaponir) - fortyfikacją spełniającą równocześnie funkcje składu amunicji i więzienia.

Wszę­dzie tam do dziś zachowały się fragmenty militarnej ar­chitektury.

Dwie charakterystyczne rotundy (reduty zwane kaponierami) wchodzące w skład Twierdzy możemy dziś zo­baczyć w okolicach górnej części Bulwaru Łesi Ukrainki - jedna jest skomercjalizo­wana i mieści w sobie re­stauracje i biura, druga jest całkowitą ruiną o nieuregu­lowanym statusie prawnym (wstrzymano proces prywa­tyzacyjny), nieudostępnianą turystom.


Wrota do Skośnej Kaponiery

Tym bardziej zatem warto zobaczyć to, co zostało zachowane, odnowione i przekształcone w muzeum. Eks­pozycja mieści się przy ulicy Szpitalnej (boczna od Bulwaru Łesi Ukrainki) w Skośnej Kaponierze - reducie usta­wionej skośnie w stosunku do wałów obronnych, by umożli­wić ostrzał również wzdłuż li­nii wału.

Dochodzi się tam przez dziedziniec dawnego wojsko­wego szpitala fortecznego. Szpital mieści się w budynku wzniesionym na pianie półokręgu, o niewielkich oknach, z którego można było w ra­zie czego prowadzić ostrzał w kilku kierunkach. Dziedzi­niec szpitala otoczony jest wspomnianym wałem ziem­nym - transzeją, kryjącym w sobie podziemne fortyfikacje. Pomiędzy transzeją a dzie­dzińcem szpitala przebiega brukowana droga, na końcu której znajduje się wejście do muzeum o nazwie Muzeum „Forteca Kijowska" – „Kosyj Kaponir”.

Przed wejściem ele­ment polski - duży czarny krzyż i po bokach tablice upamiętniający miejsce kaźni sześciu polskich powstań­ców ze stycznia 1863 r. Pod tym murem zostali rozstrze­lani: Adam Zieliński, Włady­sław Rakowski, Platon Krzy­żanowski, Romuald Olszański i Adam Drużbacki. Co o nich wiemy? Platon Krzyżanowski był weteranem powstania li­stopadowego, podczas któ­rego został odznaczony krzy­żem Virtuti Militari. Trzydzieści trzy lata później, pomimo podeszłego wieku, postano­wił spełnić swój patriotyczny obowiązek i wziąć udział w kolejnym powstaniu. W dniu rozstrzelania miał przeszło siedemdziesiąt lat.


Mur otaczający Skośną Kaponierę - miejsce egzekucji dowódców polskich oddziałów powstańczych

Romu­ald Olszański też nie szu­kał pretekstu dla niewypeł­nienia obowiązku - osierocił ośmioro dzieci. Na tablicach brakuje nazwiska Włady­sława Padlewskiego. On rów­nież był weteranem powsta­nia listopadowego, w którym uczestniczył jako bardzo młody człowiek. Matka od­wożąc go wówczas do obozu powstańczego została w drodze powrotnej zamordo­wana przez carskich kozaków dońskich. On sam do­stał się do rosyjskiej niewoli, ale ze względu na młody wiek, został zwolniony i żył w majątku rodzinnym Czerniawka Mała przeszło trzy­dzieści lat pod nadzorem policyjnym. Po wybuchu po­wstania styczniowego z ro­dzinnych oszczędności, ufor­mował szwadron powstańczy walczący pod Berdyczowem. Jego syn, generał Zygmunt Padlewski, walczył w Króle­stwie Polskim, był m.in. po­wstańczym naczelnikiem Warszawy. Obydwaj zostali pojmani i rozstrzelani - Zyg­munt w maju 1863 r. w Płocku, a Władysław w listopadzie tego samego roku tu, w For­tecy Kijowskiej. Matka i żona - Judyta z Potockich, po stra­cie męża i syna została jeszcze wygnana z rodzinnego majątku, który został skonfi­skowany i przekazany rosyj­skiemu generałowi.

Niewiele wiadomo o pozostałych oso­bach tu rozstrzelanych, mo­żemy sobie tylko wyobrażać, jak groźna dla zaborcy była ich ofiarna miłość do Ojczy­zny, skoro postanowiono po­zbawić ich życia.

Szacuje się, że przez ka­zamaty twierdzy przeszło około 1200 powstańców - wszyscy zostali zesłani na Sy­bir i wszystkim skonfiskowano majątki pozbawiając ich rodziny dachu nad głową i środków do życia. Taka była wówczas cena patriotyzmu.

Powstanie Styczniowe od początku zakładało odzyska­nie niepodległości Rzeczpospolitej w granicach przed­rozbiorowych z 1772 roku, wraz z ziemiami Litwy i Rusi, dlatego na pieczęci Rządu Narodowego umieszczono w trzech polach Orła, Pogoń i Świętego Michała Archa­nioła.

Na Rusi powstanie roz­poczęło się jednak dopiero w kwietniu i prawie natychmiast zostało zdławione. Na Wo­łyniu, Podolu i Kijowszczyźnie nieliczne oddziały powstań­cze nie były w stanie oprzeć się potędze regularnej armii carskiej. Tym bardziej warto tu przyjść, by oddać cześć bohaterom walczącym w Po­wstaniu Styczniowym.


Baszta Prozorowska umocnień szpitalnych
 

A lutego 2015 roku polska Fundacja „Wolność i Demo­kracja" wraz z Radą Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa oraz dyrekcją Muzeum „For­teca Kijowska" odsłoniła 16 tablic z nazwiskami 850 po­wstańców, które udało się ustalić dzięki pracy polskich historyków. Tablice są szklane, lekkie w wyglądzie i nie naru­szają mrocznej atmos­fery muzeum. Umieszczone zostały tuż przy wejściu do kaponiery, na ścianach spa­dzistego tunelu prowadzą­cego do wnętrza więzienia. Na ścianie lewej napisy są w języku ukraińskim, na pra­wej po polsku. W ekspozy­cji muzealnej najbardziej in­teresujący jest właśnie okres XIX-wieczny. Robią wrażenie powstańcze sztandary, cele więźniów i autentyczne ki­bitki, którymi wywożono ska­zanych na katorgę. Poza tym muzeum prezentuje historię architektury obronnej, różne stare militaria i ciekawostki czasem w dość nietypowej formie. Kozackie sztućce czy udział Ko­zaków zaporoskich w upowszechnieniu picia kawy w Europie z pewnością zadziwią zwiedzających.

Warto jednak przyjrzeć się historii kozactwa, by zobaczyć jak historia ta wpływa na dzisiejsze wyda­rzenia polityczne. Zacznijmy od terminologii. Słowo "kozak"* pochodzące z języka turec­kiego oznaczało „awantur­nika". W XV i XVI wieku, nieza­mieszkały pas ziemi pomiędzy Morzem Czarnym a południo­wymi granicami Wielkiego Księstwa Litewskiego, a na­stępnie Rzeczypospolitej oraz granicami Rusi Moskiewskiej, tak zwane Dzikie Pola, były schronieniem dla zbiegłych chłopów i ludzi wyjętych spod prawa. Z czasem wytworzyła się tu społeczność o charak­terze militarnym - wszyscy nosili broń i żyjąc razem formo­wali wspólnoty - luźne "kupy" lub oddziały z wojskową hie­rarchią.


Fragment muzealnej ekspozycji w Skośnej Kaponierze

Po Unii Lubelskiej (1569) ziemie te weszły w skład Ko­rony Polskiej, zaś mieszkańcy w sposób naturalny bro­nili ich przed najazdami ta­tarskimi. Wykształciła się tzw. Sicz Zaporoska - quasi-państwowa struktura zarządzana przez obieralnych hetmanów. W 1572 roku powstał pierwszy rejestr kozacki, czyli spis osób będących na żołdzie Rzeczpospolitej jako regularne woj­sko służące obronie granic (tak zwani „kozacy rejestrowi").

Jednak Dzikie Pola szybko się zaludniały i rosła populacja niezadowolonych mężczyzn trudniących się wojaczką, ale i rozbojem, niebędących na żołdzie państwa. Jedną z przyczyn wybuchu powstania Chmielnickiego było właśnie niespełnione przez Rzeczpo­spolitą żądanie zwiększenia rejestru. W 1656 roku Chmielnicki, posiadający faktyczną władzę na Siczy Zaporoskiej, podpisał z Moskwą ugodę (zwaną perejasławską) i uznał moskiewski protektorat, co doprowadziło do zaję­cia Ukrainy przez Rosję.

Pań­stwo kozackie (hetmanat) zachowało swoją, coraz bar­dziej ograniczaną autonomię do połowy XVIII wieku, kiedy to z rozkazu carycy Kata­rzyny II zostało zlikwidowane, a część kozactwa przesie­dlona do innych części im­perium.

W ten sposób kozacy znaleźli się na Donem, w oko­licach Kubania, Orenburga, a nawet Uralska. Następnie w ramach wojsk Imperium Ro­syjskiego powstawały regu­larne armie kozaków wywo­dzących się z tych terenów. Byli to już kozacy na żołdzie rosyjskim. Sformowano armie kozaków dońskich, kubańskich, astrachańskich itd. służące caratowi aż do jego obale­nia. Kozackie pułki miały w wojsku carskim opinię najwierniejszych, dlatego często uczestniczyły w walkach słu­żących utrzymaniu porządku wewnątrz Imperium, tłumiły zamieszki, bunty i powsta­nia.

Dzisiejsza Ukraina swoją tożsamość narodową oparła na dziedzictwie Siczy Zaporoskiej. Dzieje powstania Chmielnickiego, próby stwo­rzenia własnego odrębnego państwa, powstanie hetmanatu są częścią ukraińskiej hi­storii w odróżnieniu, a nawet w opozycji do dziejów kozactwa rosyjskiego.

I tu docho­dzimy do współczesności - dzisiejsze ukraińskie obwody ługański i doniecki w XVIII i XIX wieku wchodziły w skład Im­perium Rosyjskiego jako ob­szary Kraju Wojska Dońskiego. To wiele tłumaczy.

PS Od redakcji: * Do dziś toczy się spór o to, skąd pochodzi określenie "Kozak" Obecnie jednak przyjmuje się tatarsko-tureckie pochodzenie tego terminu, który jest jednak wieloznaczny, oznacza bowiem: wartownika, konwojenta, stepowego rozbójnika, najemnika bądź też odważnego junaka, a szerzej – wygnańca, bezdomnego, awanturnika. Aleksander Brückner (wybitny polski slawista) pisze: „definicja ‘kozaka’ wykłada się jakoby: chudy pachołek, zdobyczy sobie szukając, nikomu poddany, za pieniądze komu chce służy”

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України