Dziś: poniedziałek,
15 lipca 2024 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Polacy Ukrainy
Polska – przykład dla Ukrainy

7 czerwca w centrum prasowym Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy w Kijowie odbyła się prezentacja książki „Ukraina: piekielny 22-gi. Dziennik ludowy”. Dziennikarki Alla Bagirowa i Julia Bereżko-Kamińska zebrały krótkie, ale treściwe emocjonalne świadectwa Ukraińców w różnym wieku – od pierwszych godzin pełnowymiarowej rosyjskiej inwazji.

Wielu Ukraińców musiało szukać schronienia w innych krajach. Uchodźcy są szczególnie wdzięczni Polsce. Zauważają, że przyjęcie ponad miliona osób w krótkim czasie w Polsce było zorganizowane niemal idealnie. Dziesiątki tysięcy Polaków przyjmują ukraińskich uchodźców w swoich domach, pomagają z jedzeniem, ubraniami, pieniędzmi, sami przewożą pomoc humanitarną do Ukrainy.

Reakcje uchodźców z Ukrainy są różne: niektórzy przyjmują tę szczerą pomoc jako oczywistość, inni – z głęboką wdzięcznością, jeszcze inni – apatycznie. Niektórzy starają się jak najszybciej zintegrować: uczą się języka polskiego, szukają pracy, organizują zbiórki pieniędzy na pomoc innym.

Blogerka Switłana Samarska mówi: „Tego, co robią Polacy, nie można ani kupić, ani sprzedać, ani obiecać czegoś w zamian. Kraj przyjął niespotykaną dotąd liczbę Ukraińców. Nie wiem, jakich tytanicznych wysiłków to wymagało od  organizatorów na wszystkich poziomach, bo to kosmiczna ilość pracy. Oni poradzili sobie praktycznie i fizycznie”.

Redaktorka projektów wydawniczych Bogdana Romancowa opowiada o przyjmowaniu uchodźców na dworcu we Lwowie i o pomocy zagranicznych wolontariuszy. Wśród nich był Polak Grzegorz: „Ma rudą brodę, wyraziste spojrzenie i zawsze pogodny nastrój. Teraz Grzegorz jest w swojej ojczyźnie, ale jego pomocy nie można nie docenić. Zawsze pojawiał się nagle z wszystkim, co potrzebne – niczym antyczny deus ex machina; 50 kilogramów cukru, 30 litrów świeżej zupy ugotowanej tuż obok w jego furgonie, trzy skrzynki cukierków dla dzieci, 20 paczek kawy, nieskończona ilość zupek błyskawicznych. „Bogdano, tutaj potrzebna jest szybka zupa, prawda?” – „Bierz wszystko, Grzegorzu”, tak brzmiały nasze codzienne dialogi. Grzegorz pracował dzień po dniu, czasem szedł spać na dwie godziny w ciągu dnia. I zawsze miał wszystko, czego potrzebowaliśmy. Hobby Grzegorza to aktorstwo „w tanich i bardzo, bardzo złych filmach”. Na przykład w ostatnim zagrał bezdomnego, którego zabiera jakaś producentka i przekształca w znanego poetę. Narzekał: „Dają mi role morderców lub rabusiów, oto poeta, którego zagrałem”. Pytam: „To przez twoją brodę?” Grzegorz z przekonaniem: „To przez wszystko”.

Pisarka Tata Śniegur dzieli się wrażeniami o Polsce: „Poznałam Polskę w bardzo trudnym dla mnie 2016 roku. I oto w 2022 roku ponownie przytulam Polskę do serca. Jesteśmy tutaj ponad miesiąc. I znowu chcę „dziękować”. Jeszcze sześć lat temu byłam miło zaskoczona rodzinną atmosferą tego kraju. Tutaj często ojcowie spacerują z dziećmi, właśnie spacerują – rozmawiają, bawią się, jeżdżą na rowerach. Niedziela jest tutaj naprawdę dniem rodzinnym. Centra handlowe nie działają – rozumiem to jako zachętę do spędzania czasu z bliskimi, a nie pracowania w weekendy”.

Pisarka i językoznawczyni Łarysa Nitzoy dziękuje Polakom i zachęca Ukraińców do brania przykładu z Polski: „U nas w Ukrainie, w przeciwieństwie do Polski, gdzie wszędzie słychać język polski, niezmiennie słychać rosyjski. I tak się do niego przyzwyczailiśmy, jakby był nasz, że przestaliśmy odróżniać moskali od Ukraińców. Ta sytuacja na Ukrainie została stworzona sztucznie. Ale nasz uśpiony kod, choć próbowano go zniszczyć – obudził się. Powstaliśmy przeciw znacznie silniejszemu wrogowi. Stoimy jako żywa tarcza, aby nie dopuścić czarnej siły tutaj – do Polski, do Europy. Ukraiński naród pokazuje cuda męstwa i odwagi wojskowej. Równocześnie mamy się czego uczyć od Polaków – ich językowej wytrwałości. Bierzcie przykład z Polaków. Zobaczcie, jak dbają o swoje tradycje. W szkołach czytają głównie polskie książki. Kręcą filmy po polsku. Ich telewizja jest po polsku. I nie ustępują – mają silną językową wytrwałość. I my tak powinniśmy robić w Ukrainie. Zeszłam ze sceny i znalazłam się w objęciach zarówno Polaków, jak i Ukraińców. We Wrocławiu jest bardzo ciepłe podejście do nas. Myślę, że to zależy nie tylko od Polaków, ale także od tych Ukraińców, którzy tutaj żyją nie od dziś i dobrze się sprawdzili. Stworzyli swoje stowarzyszenie „Koło” we Wrocławiu, spotykają się, mają swoją świetlicę, organizują dni haftu i inne święta, mają sobotnią szkołę dla dzieci. Zachowują się przyzwoicie, kochają to miasto jak swoje własne, a Polacy to czują. Ja też dziękuję Wrocławiowi za kilka dni spokoju w duszy, którego od dawna nie mam w domu – w Ukrainie”.   

Anatol Zborowski

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України