18 kwietnia na Cmentarzu Bajkowa w Kijowie odbyła się tradycyjna akcja „Ocalmy mogiły przodków od zapomnienia” – spotkanie, które łączy ludzi, pokolenia i historie. Zebraliśmy się, by zrobić coś prostego, a jednocześnie niezwykle ważnego: być, pamiętać, zadbać. Bo kiedy myślimy o polskich nekropoliach, często przychodzi nam na myśl Cmentarz Łyczakowski, a przecież tu, w Kijowie, na Bajkowej Górze, również spoczywa bogata i wielowątkowa historia Polaków.
To tutaj odnajdujemy polskie nazwiska – wyryte w kamieniu, zapisane w ciszy nagrobków. To tutaj widzimy ślady ludzi, którzy współtworzyli to miasto: jego architekturę, kulturę i codzienne życie. Inżynierowie, lekarze, artyści, nauczyciele – często anonimowi dla współczesnych, a przecież tak ważni dla historii Kijowa.
Dziś wiele z tych mogił popada w zapomnienie. Nie ma już tych, którzy mogliby zapalić znicz. Potomkowie żyją daleko… albo już ich nie ma. Czas i historia zrobiły swoje. I właśnie dlatego ta inicjatywa ma tak ogromne znaczenie – przywraca pamięć tam, gdzie zaczyna jej brakować.
Stanęliśmy wspólnie przy mogiłach – konsulowie Wydziału Konsularnego RP w Kijowie, Paweł Owad i Anna Babiak-Owad, młodzież oraz dorośli z polskich organizacji Kijowa i obwodu kijowskiego. Była to nie tylko praca, ale i chwila zadumy oraz wspólnoty.
Uprzątnęliśmy liście, oczyściliśmy nagrobki, zapaliliśmy znicze. Zatrzymaliśmy się na moment – w ciszy, która mówi więcej niż słowa. Bo pamięć nie trwa sama z siebie. Ona żyje tylko wtedy, gdy ktoś ją pielęgnuje, gdy ktoś chce ją nieść dalej.
Szczególnym i poruszającym wymiarem tej inicjatywy są historie, które wracają do nas po czasie. Zdarza się, że ktoś z czytelników rozpoznaje na opublikowanych zdjęciach grób swoich przodków. Nagle anonimowy nagrobek odzyskuje imię, historię, ciągłość. To pokazuje, że to, co robimy, ma głęboki sens – łączy przeszłość z teraźniejszością i przywraca pamięć rodzinom rozproszonym przez historię.
Dziękujemy każdemu, kto był z nami – za obecność, za pracę, za uwagę i serce. To dzięki Wam te miejsca znów zaczynają żyć.
Bo może nie znamy ich wszystkich z imienia.
Ale to dzięki nim jesteśmy tu dziś.
Inf. Związek Polaków Ukrainy










