
„Love me, love my umbrella” („Kochaj mnie, kochaj mój parasol”) pisał James Joyce w Giacomo Joyce w 1914 roku. To krótkie zdanie stało się jedną z najbardziej sugestywnych metafor miłości rozumianej jako pełna akceptacja drugiego człowieka, jego dziwactw, wyborów i świata. Cztery lata później, w 1918 roku, Zofia Nalepińska-Bojczuk, wychowana w polskiej rodzinie o silnych tradycjach patriotycznych, poślubiła ukraińskiego malarza Mychajła Bojczuka i sama z wyboru zaczęła stawać się Ukrainką.
Ta miłość kosztowała ją bardzo wiele: utratę dawnych przyjaźni, oddalenie od rodziny, stopniowe porzucenie ojczystego języka, a ostatecznie także życie.
Ale zacznijmy od początku.
Trzy Zofie i jeden artysta
Paryż, rok 1908. Trzy młode Polki – Zofia Nalepińska, Zofia Baudouin de Courtenay i jeszcze jedna Zofia, Segno – wynajmują mieszkanie przy ulicy Campagne Première 9. Ich sąsiadem okazuje się młody, ale bardzo charyzmatyczny artysta z galicyjskiej Romanówki – Mychajło Bojczuk.
Historia Bojczuka zaczyna się daleko od paryskich salonów. Pochodził z chłopskiej rodziny. Jego talent dostrzegł miejscowy nauczyciel, Polak z pochodzenia, który wysłał ogłoszenie do lwowskiej gazety z pytaniem, czy ktoś nie szuka ucznia malarza. Dzięki temu młody Bojczuk trafił do Lwowa. Później jego edukację wsparł metropolita Andrej Szeptycki, który wysłał artystę na studia do Paryża.
We Francji Bojczuk coraz wyraźniej odchodził od europejskich mód. Zamiast zachwycać się tym, co nowe, szukał inspiracji w ikonach, freskach bizantyjskich i ukraińskiej sztuce ludowej. Tak rodził się bojczukizm -kierunek, który później odegra ważną rolę w rozwoju ukraińskiej sztuki XX wieku.
Romans i pojedynek
Paryż stał się dla Bojczuka nie tylko miejscem artystycznego dojrzewania. Najpierw związał się z Zofią Segno, uznawaną za jedną z najpiękniejszych kobiet w polskim środowisku artystycznym miasta. Romans zakończył się jednak niemal jak scena z powieści. Rodzina dziewczyny wysłała do Paryża jej starszego brata, który wyzwał artystę na pojedynek. Bojczuk odmówił.
Nie widział w ich miłości niczego hańbiącego ani takiego, co wymagałoby honorowego starcia. W świecie, z którego pochodził, taki pojedynek po prostu nie miał sensu. Wkrótce szczególnie bliska stała mu się inna mieszkanka przy Campagne Première, Zofia Nalepińska.
Zanim poznała Bojczuka
Zofia Nalepińska pochodziła z zamożnej rodziny inteligenckiej. Była córką Aleksandra Nalepińskiego, inżyniera kolejowego, oraz Zofii z Rohrów. W 1888 roku rodzina przeniosła się do Petersburga, gdzie przyszła artystka zdobyła pierwsze wykształcenie. Uczyła się malarstwa u Jana Ciąglińskiego, jednego z najwybitniejszych polskich impresjonistów. Później studiowała także w Monachium u Simona Hollósy’ego, a następnie w Paryżu, w nowo otwartej Académie Ranson, gdzie jej nauczycielem był Paul Sérusier, współtwórca grupy Nabi.
W stronę Ukrainy
Zofię i Mychajła połączyły wspólne zainteresowania artystyczne. Eksperymentowali z dawnymi technikami malarskimi, przygotowywali własne farby z wykorzystaniem żółtka i studiowali sztukę włoskiego proto-renesansu.
Z czasem relacja przestała być jedynie artystycznym partnerstwem. Zakochana w Bojczuku Nalepińska zaczęła poznawać ukraińską kulturę, uczyła się języka i coraz mocniej wchodziła w świat, którym żył artysta. Jej siostra Hanna Nalepińska-Pieczarkowska wspominała później, że była całkowicie oddana zarówno Mychajłowi, jak i jego ideom.
Dla młodej Polki oznaczało to stopniowe oddalanie się od środowiska, w którym się wychowała. Początkowo był to wybór serca. Z czasem stał się także świadomym wyborem kulturowym.





Przeprowadzka do Kijowa
Najpierw pojechali razem do Lwowa, a w 1917 roku para przeprowadziła się do Kijowa. Ich dom szybko stał się miejscem spotkań młodych artystów, studentów i intelektualistów. Wspominano go jako przestrzeń pełną rozmów, pracy i nieustannego twórczego fermentu.
Nie były to łatwe czasy. Rewolucja, wojna domowa i częste zmiany władzy sprawiały, że codzienność była pełna niepewności. Nawet w głodne lata ogród wokół domu pomagał przetrwać gospodarzom i ich gościom.
W tym okresie para wzięła ślub, a Zofia urodziła syna Petrusia. Niedługo później, szukając bezpieczniejszego miejsca dla dziecka niż pogrążony w chaosie Kijów, wyjechała z synem do miasta Myrhorod.
Własna droga
Od 1919 roku Nalepińska rozpoczęła pracę w Myrhorodzkiej Szkole Sztuki i Ceramiki. Jej działalność nie ograniczała się do nauczania. Była częścią szerszego projektu odnowy sztuki, opartego na połączeniu tradycji rzemieślniczej z nowoczesnym myśleniem o formie.
W 1922 roku wróciła do Kijowa, gdzie prowadziła zajęcia warsztatowe w Instytucie Sztuk Plastycznych. W latach 1925–1929 kontynuowała działalność dydaktyczną w Instytucie Sztuki. Choć pozostawała blisko środowiska bojczukistów, wybrała własną drogę twórczą.
Nie fascynowały jej monumentalne freski. Zamiast tego zwróciła się ku grafice i drzeworytowi. W czerni tuszu i rytowanych liniach przedstawiała codzienność ukraińskiej wsi, kobiecą solidarność oraz życie zwykłych ludzi. Tworzyła także ilustracje do dzieł Tarasa Szewczenki.
Była cenioną nauczycielką. Studenci wspominali ją jako osobę wymagającą, ale niezwykle uważną, przekonaną, że sztuka powinna wyrastać z prawdziwego życia, a nie z akademickich schematów.
Niełatwe małżeństwo
Znajomi pozostawili również mniej romantyczny obraz związku Bojczuków.
Jak wspominali, artysta niemal nigdy nie zwracał się do żony po imieniu. Zamiast tego mówił o niej „ta” albo „tamta”, nawet w codziennych sytuacjach.
Być może był to jedynie przejaw trudnego charakteru. Możliwe jednak, że po historii z Zofią Segno i związanym z nią konflikcie Bojczuk zaczął budować większy dystans wobec ludzi i emocji. Choć ich małżeństwo nie było wolne od trudności, przez blisko trzy dekady łączyła ich wspólna praca, idee i działalność artystyczna.
Stalinowski wyrok
Lata trzydzieste przyniosły kres środowisku bojczukistów.
W 1937 roku NKWD aresztowało najpierw Mychajła Bojczuka, a następnie także Zofię Nalepińską-Bojczuk. Oboje oskarżono o działalność antyradziecką.
Podczas przesłuchań Bojczuk przyznał się do winy pod wpływem tortur. Zofia nie zrobiła tego ani razu. W śledczych dokumentach powiedziała krótko: „Jestem Ukrainką. Rodzice są Polakami”. Do końca odrzucała wszystkie zarzuty.
Wytrzymała to, czego nie wytrzymało wielu przesłuchiwanych przez NKWD mężczyzn. Wyroki zapadły szybko.
Mychajła Bojczuka rozstrzelano 13 lipca 1937 roku. Zofię zamordowano 11 grudnia tego samego roku.
Historia silniejsza od zapomnienia
Władze radzieckie próbowały wymazać ich nazwiska z pamięci. Tak jak wielu przedstawicieli ukraińskiego odrodzenia lat dwudziestych i trzydziestych, mieli zniknąć nie tylko fizycznie, lecz także z historii.
Nie udało się. Dziś Mychajło Bojczuk uznawany jest za jednego z najważniejszych twórców ukraińskiej sztuki XX wieku. Coraz częściej przypomina się również postać Zofii Nalepińskiej-Bojczuk -artystki, nauczycielki i graficzki, która dla miłości przekroczyła granice języka, kultury i narodowej tożsamości.
A ceną za ten wybór okazało się własne życie.
Anna Morgaczowa





