20 września 2026 roku Kijów znów usłyszał polską muzykę, zobaczył polskie stroje i taniec. Za tym pięknym obrazem V Jubileuszowej Edycji Festiwalu Kultury Polskiej „Impuls Polskości” kryje się jednak rzeczywistość, której nie zawsze widać na zdjęciach. Kultura w Kijowie podczas wojny nie odbywa się w oderwaniu od rzeczywistości. Odbywa się obok alarmów powietrznych, bombardowań, schronów i niepewności. A mimo to – odbywa się.
Tegoroczny „Impuls Polskości” rozpoczął się jeszcze zanim podniosła się kurtyna. Ulicami Kijowa przeszła Parada Polskiej Kultury – barwny korowód artystów, zespołów i uczestników w tradycyjnych strojach, z polskimi symbolami i muzyką. Było to coś więcej niż widowisko. Była to obecność i wyraźny znak, że polska kultura jest tutaj – w Kijowie, w Ukrainie – także w czasie wojny.
Ważnym elementem jubileuszowej edycji była również sesja fotograficzna „Twarze Polskości”, której bohaterami stali się ludzie tworzący polskie środowisko – artyści, młodzież, działacze i uczestnicy Festiwalu. Bo za kulturą zawsze stoją ludzie – ich historie, praca, pasja i codzienna determinacja.
Kolejny etap wydarzenia przeniósł się do Kijowskiego Miejskiego Akademickiego Teatru Opery i Baletu. Jednak Festiwal rozpoczął się tam jeszcze przed koncertem. W foyer teatru odbywały się warsztaty, spotkania, rozmowy, tańce i przygotowania do występów. Uczestnicy nie tylko prezentowali swoje umiejętności, ale mieli również możliwość spotkania, wymiany doświadczeń i wspólnego tworzenia atmosfery jubileuszowego wydarzenia.
Towarzyszyła temu wystawa pokazująca przygotowania i drogę do Festiwalu – przypomnienie, że to, co widz ogląda przez kilka minut na scenie, jest efektem wielu godzin prób, pracy i zaangażowania.
A potem podniosła się kurtyna.
Na scenie teatru spotkali się artyści i zespoły z różnych części Ukrainy. Muzyka, polskie tańce, śpiew, poezja, muzyka fortepianowa i taniec współczesny stworzyły program pokazujący różnorodność i żywotność polskiej kultury. Były momenty pełne energii i radości, były też chwile wzruszenia.
Szczególnym wydarzeniem stała się współpraca Zespołu Pieśni i Tańca „Polanie znad Dniepru” z zespołem „Kałyna” oraz ich wspólna prezentacja „Na Połonynie” – artystyczne spotkanie tradycji, zespołów i ludzi.
I wtedy wydarzyło się coś, co w Kijowie nikogo już nie dziwi, ale czego nie sposób zaakceptować jako normalności.
Po zakończeniu koncertu, podczas wręczania dyplomów i statuetek, kiedy wszyscy uczestnicy byli jeszcze razem na scenie, rozległ się alarm. Zamiast pozostać na scenie, wszyscy musieli zejść do schronu.
Kilka minut wcześniej były muzyka, światła, oklaski i taniec. Chwilę później – schron.
To właśnie jest dzisiejszy Kijów.
Dlatego organizowanie tutaj wydarzenia kulturalnego ma wymiar znacznie większy niż sam koncert. Każda próba, każde spotkanie i każdy występ wymagają determinacji i wiary, że warto. Wielu uczestników przygotowuje się do wydarzeń w warunkach, których nie widać ze sceny. Próby odbywają się także w schronach, a plany trzeba dostosowywać do sytuacji bezpieczeństwa. Mimo to ludzie przyjeżdżają, zakładają stroje, wychodzą na scenę i robią swoje.
Ważną częścią spotkania był również festiwalowy poczęstunek – czas rozmów i spotkań przedstawicieli polskich organizacji, artystów, młodzieży oraz gości. Bo Festiwal nie kończy się wraz z ostatnim występem. Czasem właśnie przy wspólnym stole rodzą się kolejne pomysły, nawiązują się nowe kontakty i rozpoczynają kolejne wspólne projekty.
V Jubileuszowa Edycja „Impulsu Polskości” była kontynuacją drogi rozpoczętej jeszcze przed pandemią, a następnie prowadzonej przez kolejne lata wojny. Pandemia nie zatrzymała tego projektu. Wojna również go nie zatrzymała.
Zmieniły się warunki, zmieniła się codzienność, pojawiły się schrony, alarmy i konieczność ciągłego reagowania na zagrożenie. Nie zmieniło się jednak przekonanie, że kultura jest potrzebna – że język, muzyka, taniec, pamięć i wspólne spotkanie mają znaczenie.
Dlatego warto czasem zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na wydarzenie nie tylko jak na koncert czy festiwal. Za zdjęciem uśmiechniętych tancerzy, za pięknym strojem i światłem sceny jest Kijów, w którym ludzie żyją pod bombami i wśród ciągłych alarmów, a mimo to nie rezygnują z kultury i nie tracą nadziei.
„Impuls Polskości” jest tego dowodem. Bo czasem największą deklaracją nadziei jest po prostu to, że mimo wszystko przygotowujemy kolejne wydarzenie. Przyjeżdżamy. Zakładamy stroje. Wychodzimy na scenę. Śpiewamy. Tańczymy. Spotykamy się.
I robimy to dalej. W Kijowie. W Ukrainie. W czasie wojny.
Lesia Jermak
(Zdjęcia: A. Płaksina)










