W poprzednim tekście pisałam o różnych miastach Polski, które są warte Waszej uwagi. Niedawno po raz kolejny miałam okazję odwiedzić fantastyczny Wrocław. Zanurzając się w niepowtarzalnej atmosferze tego miasta, uświadomiłam sobie, że niewiele osób zna historię małych pomocników rozsianych po całym Wrocławiu – krasnali. Zaparzcie więc herbatę, bo dziś poznacie historię tych małych ludzików i dowiecie się, dlaczego stały się symbolem tożsamości i dążenia do niepodległości, a nie tylko ciekawą atrakcją dla turystów.
Możecie spotkać się z różnymi nazwami: Krasnoludki w PRL, Krasnale PRL-u, a także Krasnoludki na Świdnickiej. Wszystkie te określenia odnoszą się do – bez cienia przesady – najbardziej znanej akcji polskiego ruchu Pomarańczowa Alternatywa.
Pomarańczowa Alternatywa to legendarny antykomunistyczny ruch polityczny lat 80. w Polsce. Powstał w czasie rządów komunistycznego generała Wojciecha Jaruzelskiego. Ruch został zainicjowany w 1983 roku przez zwykłego malarza, pisarza i aktywistę w opozycyjnym środowisku we Wrocławiu— Waldemara Fydrycha (także znany jako „Major” Fydrych).
W czasach cenzury i kontroli, walcząc o przyszłość wolną od komunizmu, ruch opozycyjny postawił sobie za główny cel protestowanie przeciwko władzy z wykorzystaniem elementów absurdu i nonsensu. Dzięki temu uczestnicy Pomarańczowej Alternatywy nie mogli być aresztowani przez milicję jako opozycja wobec partii, ponieważ zamieniali protest w karnawał, nie dając władzy możliwości stłumienia nastrojów społecznych. Warto dodać, że ruch z czasem rozwinął swoją działalność również w Łodzi i Warszawie.
„No dobrze, ale co mają z tym wspólnego krasnale?” – zapytacie. I będziecie mieć pełne prawo zadawać to pytanie.
W latach 80. na ulicach polskich miast toczyła się walka ideologiczna – na murach budynków pojawiały się liczne antyreżimowe napisy, takie jak choćby: „Uwolnić Isaurę i więźniów politycznych”. Ponieważ niemal natychmiast były zamalowywane, ściany pokryły się mozaiką abstrakcyjnych plam.
Wtedy zaczęło się stosować motyw leprechauna (postać z mitologii irlandzkiej, odpowiednik krasnala), który stał się symbolem Pomarańczowej Alternatywy. Już znany nam „Major” Fydrych postanowił przerwać to błędne koło pisania i zamalowywania – odpowiedział na działania władzy abstrakcyjnym mitologicznym symbolem. Na zamazanych napisach zaczął malować krasnale. Swoją działalność nazwał „malarstwem dialektycznym”.
Jak sam mówił: „teza – napis, antyteza – plama, synteza – krasnale”.
Przygotowując się do akcji, Fydrych i jego partnerka uszyli około 200 czerwonych czapek, które później rozdawali przechodniom. Oprócz tego przygotowali naturalnej wielkości sylwetkę krasnala namalowaną na planszy z otworem na twarz, dzięki czemu chętni mogli robić sobie z nim zdjęcia.
Przed akcją uczestnicy Pomarańczowej Alternatywy rozdawali w akademikach surrealistyczne ulotki, w których przekonywali, że krasnoludki odegrały niezwykle ważną rolę w historii świata, a socjalizm wysoko ceni ideę krasnali. W rozpowszechnianych zaproszeniach z finezją zaznaczano również, że w Polsce krasnale nie należą do rzadkości – można je zobaczyć także dziś o godzinie piętnastej na ulicy Świdnickiej we Wrocławiu, najlepiej w czerwonej czapce.
Pierwsza akcja odbyła się we Wrocławiu 1 czerwca 1987 roku, w Dniu Dziecka.
„Major” wspominał: „Milicjanci zaczynają uczestniczyć w akcjach jako aktorzy. Ludzie przybywają masowo na happeningi, kierując się nierzadko chęcią doznania czegoś świeżego, niepowtarzalnego. Ich reakcje są różnorakie: jedni się tylko przyglądają, inni decydują się wziąć aktywny udział, dołączając do tańców i śpiewów”.
O wyznaczonej godzinie zebrało się wielu ludzi. Całe wydarzenie przebiegało w atmosferze radości i zabawy – dziesiątki „krasnali” w czerwonych czapkach bawiło się na miejskim placu. Ciekawie jest to, że protestujące krasnale świadomie liczyły na interwencję milicji.
Fydrych wspominał: „Przypuszczałem, że milicja będzie biegać i zdejmować ludziom z głów czapki. Milicja mnie zaskoczyła. Zaczęła aresztować krasnoludki”.
Na wzywanie do aresztowania demonstrantów odpowiedzieli jednak nie tylko milicjanci, lecz także same „krasnale”. Ludzie wcześniej masowo zapisali się do Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej (ORMO – odpowiednik ochotniczych drużyn ludowych funkcjonujących w ZSRR). Po usłyszeniu rozkazu, ludzie natychmiast założyli opaski ORMO i zaczęli łapać siebie nawzajem. Gdy wszystkie samochody zostały błyskawicznie zapełnione, obok nich stali kolejni „aresztowani krasnale”. Demonstranci zaczęli oburzać się brakiem miejsc dla zatrzymanych. Domagali się zwiększenia liczby miejsc, jednocześnie mocno trzymając się nawzajem. Absurd tej sceny doprowadzał funkcjonariuszy do wścieklizny.
To właśnie absurd przesądził o sukcesie całej akcji – jak tego oczekiwali jej uczestnicy.
„Chleba i igrzysk” (panem et circenses) – powiedziałby dziś Juwenalis, gdyby takie widowisko zostało zorganizowane przez partię, a nie przez zwykłych obywateli.
Jak mówił Fydrych, sam nie uświadamiając, nadawał słowom rzymskiego pisarza nowe znaczenie, że nie możemy poważnie traktować oficera policji, który podczas przesłuchania pyta: “Dlaczego brał pan udział w nielegalnym zgromadzeniu krasnali?”. Znaczenie miał również fakt, że akcja była całkowicie pokojowa – nie padło podczas niej ani jedno polityczne hasło!
Wydarzenie odbiło się szerokim echem i stało się jednym z pierwszych wielkich sukcesów Pomarańczowej Alternatywy. Dokładnie rok później, 1 czerwca 1988 roku, ruch zorganizował kolejną podobną akcję na ulicy Świdnickiej pod nazwą „Rewolucja Krasnoludków”. Tym razem w wydarzeniu wzięło udział około 10 tysięcy osób.
W 2001 roku na ulicy Świdnickiej – dokładnie tam, gdzie odbyły się obie demonstracje – odsłonięto pomnik Pomarańczowej Alternatywy w postaci brązowego krasnala. Z czasem krasnale stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Wrocławia.
Tak stopniowo ludzie, pamiętając historię, a niektórzy również wspominając własną młodość, zaczęli fundować kolejne figurki krasnali rozsiane po całym mieście. Później swoje małe krasnale zaczęły mieć restauracje, jubilerzy i wszelkiego rodzaju sklepy.
Dziś krasnale są wizytówką Wrocławia. Turyści kupują specjalne mapy i wyruszają na poszukiwanie tych mitycznych istot, które czasem potrafią ukryć się w najbardziej nieoczekiwanych miejscach. Warto jednak pamiętać, że za tą zabawą kryje się historia ludzi, którzy mimo czterdziestu lat komunistycznego reżimu znaleźli w sobie siłę i odwagę, by zaprotestować. Bunt czy protest nie zawsze muszą być agresywne. Czasem warto stworzyć widowisko, które zasieje wątpliwości w głowach wielu ludzi i otworzy drogę do odzyskania niepodległości.
Kartę można kupić na Rynku niedaleko Ratuszy w Centrum Informacji Turystycznej czy w Krasnal Info i postawić pieczątki.
Oleksandra Branitska
(Studentka Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach)










