Harcerskim tropem… przez zapach domowych wypieków
Polskie dziedzictwo na terenie dzisiejszej Ukrainy nie jest zamkniętym rozdziałem historii. Jest obecne w architekturze miast, świątyniach, nekropoliach, nazwiskach, dziełach sztuki, rodzinnych pamiątkach, literaturze, a przede wszystkim w pamięci ludzi. Aby je zrozumieć, nie wystarczy jednak przeczytać o nim w podręczniku. Trzeba zobaczyć miejsca, w których ta historia się wydarzyła.
Z takiego właśnie założenia powstał projekt „Śladami polskości w Ukrainie ”, skierowany do młodzieży Polskiej Sobotniej Szkoły w Kijowie oraz Zespołu Pieśni i Tańca „Polanie znad Dniepru”. Była to druga odsłona przedsięwzięcia. Po ubiegłorocznej podróży na Tarnopolszczyznę tym razem uczestnicy wyruszyli na Lwowszczyznę, aby poznać polskie dziedzictwo Borysławia, Drohobycza, Lwowa i Żółkwi. Nie była to jednak klasyczna wycieczka krajoznawcza. Program został skonstruowany tak, aby poznawanie miejsc łączyć z nauką języka polskiego, historią, kulturą, pracą zespołową i refleksją nad własną tożsamością.
Pierwszym ważnym punktem na trasie był Borysław, którego historia w XIX i na początku XX wieku została w dużej mierze związana z rozwojem przemysłu naftowego. W okresie międzywojennym miasto należało do najważniejszych ośrodków przemysłu naftowego II Rzeczypospolitej. Dla uczestników projektu szczególne znaczenie miało jednak nie tylko poznanie historii „czarnego złota”, lecz także odkrywanie codziennego wymiaru polskiej obecności.
W „Karpackiej Chacie” młodzież mogła zobaczyć dawne fotografie, dokumenty, wyposażenie domów i przedmioty związane z życiem mieszkańców regionu. Wśród zachowanych pamiątek znalazły się świadectwa obecności polskich rodzin, ich kultury i codzienności.
To właśnie tego rodzaju miejsca mają ogromną wartość edukacyjną. Historia przestaje być abstrakcyjnym ciągiem dat, a staje się opowieścią o konkretnych ludziach.
Gospodarz „Karpackiej Chaty”, Sergiusz Selantiew, od około dwóch dekad zajmuje się gromadzeniem i ochroną pamiątek związanych z dawną kulturą i polskim dziedzictwem. Jego kolekcja jest przykładem oddolnej troski o pamięć – pracy, która pozwala ocalić przedmioty i historie, które bez takich działań mogłyby zniknąć.
Z Borysławiem historycznie związany jest Drohobycz – miasto, którego dziedzictwo ma charakter wielokulturowy. W okresie międzywojennym Polacy, Ukraińcy i Żydzi stanowili znaczące części jego mieszkańców. Był to jednocześnie jeden z ważnych ośrodków przemysłu naftowego i petrochemicznego województwa lwowskiego.
Jednym z najważniejszych materialnych świadectw polskiej obecności jest kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, św. Krzyża i św. Bartłomieja. Świątynia należy do najstarszych rzymskokatolickich kościołów we wschodniej Galicji. Jej początki sięgają średniowiecza, a fundację świątyni łączy się z królem Władysławem Jagiełłą.
Drohobycz jest również miejscem szczególnie ważnym dla polskiej kultury za sprawą Brunona Schulza – pisarza, grafika i nauczyciela, którego twórczość na trwałe związała się z rodzinnym miastem. Właśnie tutaj można zobaczyć przestrzeń, która inspirowała jego literacki świat. Polskie dziedzictwo Drohobycza to również nekropolia. Zabytkowy cmentarz katolicki, założony w 1790 roku, jest miejscem pochówku wielu osób związanych z historią miasta. Zachowane polskie groby, inskrypcje i kaplice rodzinne są swoistym archiwum społecznym dawnego Drohobycza.
W tym mieście szczególnie wyraźnie widać, że polskie dziedzictwo Ukrainy nie istnieje w oderwaniu od innych kultur. Jest częścią historii miejsc, które przez stulecia były wielonarodowe i wielowyznaniowe.
Jeżeli polskie ślady na Ukrainie tworzą rozległą mapę, Lwów pozostaje jednym z jej najważniejszych punktów. Miasto przez stulecia było ważnym ośrodkiem polskiego życia politycznego, naukowego, artystycznego i kulturalnego. Jego dziedzictwo można odczytywać zarówno poprzez architekturę historycznego centrum, jak i poprzez konkretne instytucje, świątynie, dzieła sztuki i miejsca pamięci.
Dla młodzieży szczególne znaczenie miało jednak spotkanie z historią na Cmentarzu Łyczakowskim. To jedna z najważniejszych nekropolii dla polskiej historii i kultury. Spoczywają tutaj m.in. Maria Konopnicka, Gabriela Zapolska, Artur Grottger, Karol Szajnocha czy Seweryn Goszczyński. Cmentarz jest jednocześnie niezwykle cennym zespołem sztuki sepulkralnej i ważnym miejscem dla historii oraz kultury Ukrainy.
Jeszcze bardziej poruszającym miejscem był Cmentarz Obrońców Lwowa, zwany Cmentarzem Orląt Lwowskich. Jest to autonomiczna część nekropolii Łyczakowskiej i jeden z najważniejszych polskich cmentarzy wojennych. Spoczywają tutaj przede wszystkim polegli w walkach o Lwów oraz w wojnie polsko-bolszewickiej. Szczególnie symboliczny jest fakt, że w walkach o miasto uczestniczyła liczna młodzież – wśród poległych było wielu uczniów i studentów. Dla młodych uczestników wizyta w tym miejscu była więc czymś więcej niż lekcją historii. Stała się pytaniem o pamięć, odpowiedzialność i cenę wydarzeń historycznych.
Złożenie kwiatów i oddanie hołdu poległym miało wymiar symboliczny – młode pokolenie stanęło w miejscu, w którym historia przestała być odległym wydarzeniem, a stała się konkretnymi imionami, nazwiskami i mogiłami.
Kolejnym ważnym punktem projektu była Żółkiew, jedno z najbardziej znaczących miejsc polskiego dziedzictwa na zachodniej Ukrainie. Miasto zostało założone pod koniec XVI wieku przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego jako zaplanowany ośrodek rezydencjonalny. Jego układ urbanistyczny – z zamkiem, rynkiem i kolegiatą – był inspirowany renesansowymi założeniami miejskimi. Później Żółkiew stała się ulubioną rezydencją króla Jana III Sobieskiego.
Najważniejszym zabytkiem pozostaje kolegiata św. Wawrzyńca. Ufundowana przez Stanisława Żółkiewskiego na początku XVII wieku, stała się mauzoleum rodowym Żółkiewskich i Sobieskich oraz swoistym Panteonem Oręża Polskiego. W jej wnętrzu znajdowały się monumentalne przedstawienia zwycięstw wojsk polskich – m.in. pod Kłuszynem, Chocimiem, Wiedniem i Parkanami. To właśnie w Żółkwi szczególnie mocno można zobaczyć, jak architektura, pamięć rodzinna, historia wojskowości i kultura polityczna dawnej Rzeczypospolitej tworzą jeden wspólny przekaz.
Dla młodzieży była to jednocześnie ważna lekcja o tym, że polskie dziedzictwo nie kończy się na Lwowie. Jest obecne również w mniejszych miastach – w ich układzie urbanistycznym, świątyniach, zamkach, nekropoliach i lokalnych tradycjach.
Jednym z najważniejszych założeń projektu było odejście od traktowania historii jako zbioru dat i nazwisk. Młodzież uczyła się języka polskiego, ale jednocześnie poznawała miejsca, w których polszczyzna była językiem codziennego życia. Poznawała kulturę poprzez taniec, muzykę i wspólne działania. Historię odkrywała poprzez architekturę, nekropolie, dokumenty i spotkania z ludźmi.
Była także przestrzeń na rozmowę o własnych korzeniach. Kim jestem? Skąd pochodzę? Co otrzymałem od poprzednich pokoleń? Co chcę zachować i przekazać dalej?
To pytania szczególnie ważne dla młodzieży polskiego pochodzenia żyjącej poza granicami Polski. Dlatego projekt miał również drugi, nie mniej istotny wymiar – integracyjny i wychowawczy. Uczestnicy pracowali w grupach, przygotowywali wspólne projekty, uczyli się rozwiązywać różnice zdań i szukać kompromisów. Wspólne zadania pokazywały, że różnorodność nie musi dzielić, jeśli potrafimy ze sobą rozmawiać.
Najważniejszym pytaniem nie jest jednak to, czy młodzież zapamięta wszystkie odwiedzone miejsca. Ważniejsze jest to, czy po powrocie będzie patrzeć na Ukrainę inaczej.
Czy przejeżdżając przez kolejne miejscowości, dostrzeże kościół, cmentarz, stary dom czy nazwisko jako fragment większej historii?
Czy zrozumie, że zachowanie dziedzictwa nie jest wyłącznie zadaniem historyków i konserwatorów?
I wreszcie – czy sama poczuje się odpowiedzialna za pamięć?
Finał projektu odbył się pod hasłem „Potrafię pomagać. Potrafię pamiętać”. Podczas prezentacji przygotowanych przez grupy młodzież podsumowała nie tylko odwiedzone miejsca, ale również własne doświadczenia. Finałowe prace pokazały, że uczestnicy nie byli wyłącznie odbiorcami programu. Stali się jego współtwórcami. I być może właśnie to jest największą wartością takich przedsięwzięć.
Polskie ślady nie są tylko śladami przeszłości. „Śladami polskości w Ukrainie ” pokazało, że polskie dziedzictwo na Ukrainie jest znacznie bardziej rozległe i różnorodne, niż może się wydawać osobom, które nie miały okazji go zobaczyć.
To nie jeden pomnik, jedna świątynia czy jedna nekropolia. To cała sieć miejsc, ludzi, historii i świadectw, rozciągająca się od Tarnopolszczyzny po Lwowszczyznę i znacznie dalej.
Borysław przypomniał o polskiej obecności w historii przemysłu i codziennym życiu mieszkańców. Drohobycz – o wielokulturowym dziedzictwie, polskiej tradycji rzymskokatolickiej i literackim świecie Brunona Schulza. Lwów – o skali polskiego życia kulturalnego, naukowego i politycznego oraz o trudnej pamięci XX wieku. Żółkiew – o dziedzictwie hetmańskim i królewskim dawnej Rzeczypospolitej.
To właśnie dlatego warto prowadzić młodych ludzi śladami polskości. Nie po to, aby patrzyli wyłącznie w przeszłość, lecz aby dzięki niej lepiej rozumieli teraźniejszość i świadomiej budowali przyszłość. Bo pamięć, która nie zostaje przekazana kolejnemu pokoleniu, z czasem milknie. A pamięć, którą młodzi ludzie poznają, przeżyją i zrozumieją, może stać się fundamentem dalszego dialogu, tożsamości i odpowiedzialności za wspólne dziedzictwo.
„Śladami polskości w Ukrainie 2” nie było więc jedynie podróżą po miejscach związanych z historią Polski. Było podróżą ku pamięci – i ku przyszłości.
Przedsięwzięzie zrealizowane dzięki finansowaniu Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Kijowie w ramach budżetu Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą.
Karolina Milena Jermak
(Zdęcia autora)
„Podróż w czasie – odkrywamy urok dawnych Karpat w „Karpackiej Chacie””
Hawajski klimat, uśmiechy i świetna zabawa!
„Z bagażem pełnym wspomnień – ruszamy w drogę do domu!”
„Wiedza, która może uratować życie – uczymy się pomagać!”
W hołdzie Bohaterom – chwila zadumy na Cmentarzu Orląt Lwowskich”
Śladami historii – majestatyczny Królewski Kościół w Żółkwi”









