
Bo kiedy dziś spacerujemy alejkami Zofiówki, mijamy nie tylko drzewa i rzeźby. Mijamy historię Zofii i Stanisława Szczęsnego Potockiego – historię ludzi, których losy splatały miłość, bogactwo, polityka, wojny, ambicje i dramatyczne wydarzenia końca XVIII wieku.
A ich ogród? On pozostał.
Ona – Zofia Witt-Potocka była kobietą, o której życiu można byłoby napisać osobną powieść. Pochodziła z greckiej rodziny i swoją urodą, inteligencją oraz niezwykłą osobowością zwracała uwagę ludzi należących do najwyższych sfer ówczesnej Europy. Jej losy były pełne podróży, zmian i nieoczekiwanych zwrotów.
W czasach, gdy małżeństwa arystokratyczne często były przede wszystkim kwestią majątku, pozycji i politycznych interesów, Zofia stała się bohaterką historii, w której uczucia mieszały się z wielką polityką. To właśnie ona miała stać się inspiracją dla jednego z najbardziej niezwykłych ogrodów Europy. Zofiówka została nazwana jej imieniem. Ale zanim pojawiły się jeziora, fontanny, mosty i romantyczne zakątki, pojawiła się fascynacja kobietą.
On – Stanisław Szczęsny Potocki, należał do najpotężniejszych magnatów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Był człowiekiem ogromnego majątku i wpływów. Posiadał rozległe dobra na terenach dzisiejszej Ukrainy, w tym Humań. Żył w czasach, gdy Rzeczpospolita chyliła się ku upadkowi, a jej ziemie stawały się areną wielkich politycznych zmian. Potocki był postacią kontrowersyjną. Jego działalność polityczna do dziś budzi spory i różne oceny historyków. W historii Zofiówki zapisał się jednak przede wszystkim, jako człowiek, który postanowił zrobić coś niezwykłego – zbudować dla ukochanej kobiety ogród, jakiego jeszcze nie było. Nie pierścionek. Nie naszyjnik. Nie pałac. Cały świat.
W 1796 roku rozpoczęto prace nad ogrodem w dolinie rzeki Kamionki.
Można sobie wyobrazić tę scenę. Przed oczami architektów i ogrodników była naturalna, skalista dolina. Potok, wzgórza, granitowe skały i dzika przyroda. A Potocki mówił: tutaj powstanie ogród dla Zofii. Nie był to jednak zwykły ogród. Miał przypominać podróż przez antyczny świat. Miał zaskakiwać, wzruszać i zachwycać.
Wykorzystano naturalne ukształtowanie terenu, a wodę Kamionki uczyniono jednym z głównych elementów kompozycji. Powstały stawy, wodospady, kanały, groty, wyspy, mosty i pawilony. Park został otwarty w 1802 roku i otrzymał imię kobiety, dla której został stworzony.
To właśnie dlatego można patrzeć na ten park jak na niezwykły list miłosny. List, którego nie napisano atramentem. Napisano go wodą, kamieniem, drzewami i światłem.
Najbardziej romantyczne w Zofiówce jest to, że jej twórcy nie ograniczyli się do ustawienia pięknych obiektów w pięknym miejscu. Stworzyli opowieść.
Woda prowadzi człowieka od jednego obrazu do drugiego. Ścieżki zakręcają, odsłaniając kolejne widoki. Groty kryją tajemnicę. Mosty łączą oddalone brzegi. Wyspy pozwalają choć na chwilę odizolować się od reszty świata. A antyczne rzeźby przypominają o bogach, bohaterach i wielkich historiach miłości.
Jeśli Zofiówka jest listem miłosnym, to Wyspa Miłości jest jednym z jego najbardziej romantycznych fragmentów. Otoczona wodą i połączona z brzegiem mostem tworzy niemal osobny świat. Można wejść na nią i przez chwilę zapomnieć o wszystkim, co znajduje się poza parkiem. Woda oddziela ją od reszty świata, drzewa tworzą zieloną kurtynę, a stojący na wyspie pawilon dopełnia romantycznej scenografii.
Czy można wymyślić lepsze miejsce na historię miłości?
Może właśnie dlatego po ponad dwóch stuleciach zakochani nadal przychodzą tutaj razem. Robią zdjęcia, trzymają się za ręce, obiecują sobie przyszłość. I nawet jeśli nie znają całej historii Potockich, nieświadomie uczestniczą w tradycji rozpoczętej ponad dwieście lat temu.
Bo Zofiówka nadal łączy ludzi.
Łatwo byłoby opowiedzieć tę historię jak romantyczną baśń: bogaty magnat zakochał się w pięknej kobiecie i zbudował dla niej najpiękniejszy ogród.
Ale prawdziwa historia jest znacznie bardziej skomplikowana. Ich relacja rozgrywała się w świecie pełnym politycznych napięć, wielkich majątków, rodzinnych interesów i walki o wpływy. Potocki był człowiekiem swojej epoki – potężnym magnatem, którego decyzje polityczne miały konsekwencje wykraczające daleko poza jego prywatne życie. Zofia również nie była jedynie „piękną muzą”. Była kobietą o niezwykle burzliwym życiorysie, która potrafiła odnaleźć się w świecie europejskich dworów i arystokratycznych salonów.
Kiedy więc następnym razem ktoś przejdzie przez bramę Zofiówki, warto spojrzeć na nią inaczej. Nie tylko jak na park. Nie tylko jak na atrakcję turystyczną. Ale jak na wielką historię miłości wyrzeźbioną w krajobrazie. Miłość, która została zapisana w kamieniu, wodzie i zieleni.
***
Humań i jego okolice przez stulecia znajdowały się w przestrzeni, w której spotykały się różne kultury, narody i tradycje. Ziemie te były związane z historią Rzeczypospolitej, polskiej szlachty i magnaterii. Zofiówka przypomina, że historia Polski i Ukrainy przez wieki nie rozwijała się w dwóch zupełnie odrębnych światach. Splatały się ze sobą na tych samych ziemiach.
Zofiówka jest jednym z najbardziej niezwykłych przykładów tego wspólnego, wielowarstwowego dziedzictwa. Nie należy ono już wyłącznie do jednej rodziny ani nawet do jednego narodu. Stało się częścią tego miejsca.
I może właśnie dlatego warto opowiadać o niej nie tylko jako o pięknym parku. Warto mówić o niej jako o żywym śladzie historii Polaków w Ukrainie.
Zofiówka jest obiektem o wyjątkowej wartości krajobrazowej i historycznej. Park znajduje się na ukraińskiej Liście informacyjnej UNESCO od 2000 roku.
Co ważne, nie oznacza to wpisu na właściwą Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – Zofiówka znajduje się na tzw. Liście informacyjnej (Tentative List). Sam fakt uwzględnienia parku na tej liście pokazuje jednak, jak wysoko oceniana jest jego wartość jako przykładu europejskiej sztuki ogrodowej przełomu XVIII i XIX wieku.
Karolina Milena Jermak










