22 i 23 sierpnia odbył się w Odeskiej Obwodowej Filharmonii trzydziesty pierwszy już Międzynarodowy Festiwal Współczesnej Muzyki „Dwa Dni i Dwie Noce Nowej Muzyki”. Zapoczątkowany w 1995 roku ,”dla twórczego dialogu Ukrainy ze światem”, festiwal jest jednym z najważniejszych projektów współczesnej muzycznej kultury Ukrainy. Od początku miał formułę muzycznego maratonu (stąd nazwa festiwalu), co jeszcze bardziej podkreślało jego nowatorstwo i oryginalność. Wielogodzinne obcowanie z muzyką zbliża do siebie ludzi o podobnych gustach, daje poczucie przynależności do grupy i uwalnia od długotrwałego stresu, niestety w obecnych warunkach, w związku z godziną policyjną obowiązującą w Ukrainie, przewidziana była nocna przerwa. Wojna zmienia ludzkie plany, wpływa na bieg koncertu, ale najważniejsze, że ludzie ten konkurs zorganizowali, by inni mogli posłuchać muzyki i poczuć się jak w świecie, w którym nie ma wojny, wybuchów, spalonych domów.
Rozpoczęcie festiwalu poprzedziła chwila milczenia. W ten sposób uczczono pamięć tych, którzy zginęli w wyniku rosyjskiej agresji.
Dyrektor artystyczna festiwalu i jego niezwykle kreatywna organizatorka Zasłużona dla Kultury Ukrainy Karmella Tsepkolenko przedstawiła ideę tegorocznej edycji festiwalu. Powiedziała : W moim kraju i w moim mieście jest wojna, cały naród zmaga się z nią, chcemy w artystycznej formie pokazać przebieg walki i niepokonany ukraiński naród, męstwo i heroizm naszych żołnierzy. My też walczymy. MOJĄ BRONIĄ SĄ DZIEŁA SZTUKI. Tegoroczny festiwal obejmuje utwory powstałe w czasie wojny, poświęcony jest walce ukraińskiego narodu z rosyjskim agresorem.
Do Odessy, by wziąć udział w wydarzeniu, przyjechali kompozytorzy, wykonawcy i odbiorcy muzyki z wielu krajów, między innymi z USA, Niemiec, Polski.
Festiwal „Dwa Dni i Dwie Noce Nowej Muzyki” to nie tylko muzyczny maraton na scenie, to przede wszystkim światowe i ukraińskie premiery, prapremierowe wykonania, elektroakustyczna muzyka, utwory kameralne, multimedialne projekty, performance, artystyczne eksperymenty. Każdy występ to unikalne artystyczne wydarzenie poszerzające ramy tradycyjnego formatu koncertu, odkrywające nowe sposoby wzajemnego oddziaływania na siebie muzyki, technologii, przestrzeni i widza.
Prapremierowe wykonanie miał (między innymi) utwór znanego na całym świecie ukraińskiego kompozytora muzyki współczesnej Jurija Pikusza zatytułowany „Ścieżka wydeptana przez ludzi”. Obszerny program muzyki kameralnej zaprezentowali artyści z Ukrainy; Stepan Sywokhip grający na oboju i Sylwia Fudala na skrzypcach stworzyli duet idealny; Paweł Hendrich i Barnaba Mikułowski, artyści z Polski, wystąpili z audiowizualnym performansem „Ciemność”. No i oczywiście bardzo dobrze znani odeskiej publiczności (i mający wielu fanów w Odessie) Tomasz Sikora (KARBIDO BAND) i Juriij Andruchowycz (poeta, prozaik, eseista, tłumacz). Artyści wystąpili z muzycznym audioperformansem „Listy do Ukrainy. Improwizacje”. Występ Karbido odbył się przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP w Odessie.
Drugi dzień festiwalu (23.08) odbywał się w niedzielę, a poniedziałek był Dniem Niepodległości Ukrainy, co wyraźnie zostało zaznaczone patriotycznym charakterem muzyki odeskich kompozytorów. Była to prezentacja utworów twórców starszego i młodego pokolenia podkreślająca ciągłość tradycji i trwanie sztuki, nawet w warunkach wojny.
Festiwal udało się zorganizować mimo trudnego czasu, wywołał silne emocje, pozostawił wspomnienia, a dedykowany był tym, którzy walczą na froncie z rosją, co szczególnie mocno wybrzmiało w drugim dniu festiwalu. Mógł się odbyć dzięki Zbrojnym Siłom Ukrainy, którym zawsze dziękujemy przy takich okazjach.
Tomasz Sikora prezentując na Facebooku zdjęcie Karbido i Jurija Andruchowycza napisał: „Polsko -ukraińska współpraca trwa, tak było i tak będzie”. Za każdym razem występ tego zespołu budzi duże zainteresowanie i wywołuje emocje. Artystyczna dyrektorka festiwalu nazwała ich udział jednym z głównych punktów wieczoru pierwszego dnia. Natomiast Lyssia Oliinyk, Zasłużona Artystka Ukrainy, znany w Ukrainie muzyk i znawczyni muzyki, a także Sekretarz Generalny Komitetu Narodowego Międzynarodowej Rady Muzycznej UNESCO tak napisała o występie tej grupy: „Wielogodzinny, trwający non-stop maraton zakończył się pierwszego dnia oszałamiającym muzycznym performansem Jurija Andruchowycza i zespołu Karbido. Jego przejmujące, filozoficzne „Listy do Ukrainy” czytane przez samego autora oraz nieoczekiwana paleta dźwiękowa, tworzona przez saksofon, gitarę basową, sampler, elektronikę na żywo i inne obiekty elektroakustyczne, została przyjęta jako doskonały poetycko-muzyczny artefakt. Fantastyczni polscy muzycy: Marek Otwinowski i Tomasz Sikora, którzy przybyli z Wrocławia (przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP w Odessie), zachwycili opanowaniem najnowocześniejszych środków akustycznych.
Krótko mówiąc, finałowe minuty pierwszego dnia festiwalu zabrzmiały jako potężna artystyczna odpowiedź przeklętemu wrogowi.”
Jak mówi Tomasz Sikora: „Sztuka nie jest apolityczna. Gdy w Warszawie, w kwietniu 2022 r. odwołano pokazy nowej wersji opery „Borys Godunow”, pojawiły się, na szczęście nieliczne, głosy niezadowolenia. Czasami ktoś mi zarzuca, że reaguję emocjonalnie w takich sytuacjach jak przed planowanym w Warszawie i Wrocławiu koncertem muzyka jazzowego Avishai Cohena, który dzień wcześniej grał w rosji. A ja uważam, że reakcja emocjonalna nie wyklucza racjonalizmu . Tak zwane „wielkie dzieła rosyjskie” wpisują się w imperialny rosyjski dyskurs. Są wykorzystywane propagandowo, by tworzyć obraz mocarstwa, imperium, dla którego ewentualnie liczą się inne kraje imperialne. W „Wojnie i pokoju” Tołstoja nie ma Polaków, Ukraińców. Tołstoj ich nie widzi, ignoruje, tam są tylko rosjanie i Francuzi. Propaganda moskiewska jest tak perfidna i niebezpieczna, że ludzie nawet nie zauważają jej działania. Skala tej propagandy jest ogromna. W Polsce koncerty Avishai Cohena zostały odwołane, w Holandii – również, ale jednak kilka zagrał. Obowiązkiem tych, którzy to rozumieją, jest tłumaczenie, że sztuka nie jest apolityczna.”
Tomasz Sikora, muzyk, kompozytor, promotor zbliżenia kultur i narodów, od wielu już lat współpracuje z ukraińskimi artystami, między innymi z Jurijem Andruchowyczem i Serhijem Żadanem. Od 2014 roku wspiera Ukraińców w ich walce z agresorem.
Od 2017 jeździ z pomocą humanitarną – był w Starobielsku (obecnie okupowanym), Charkowie, Bachmucie, Zaporożu, wielokrotnie w Mariupolu. W 2022 roku, gdy wybuchła pełnoskalowa wojna, zorganizował koncert, by zebrać pieniądze i kupić za nie produkty spożywcze i higieniczne i zawieźć do Kijowa, także do Irpienia. Potem woził drony i inne rzeczy potrzebne żołnierzom na froncie. Swój prywatny samochód też oddał wojsku. Pomaga, bo tak trzeba, bo nie można być biernym i obojętnym, gdy Ukraina walczy.
Wiele razy koncertował w Odessie (za każdym razem prowadzone są w czasie koncertów zbiórki na ZSU). Każdy koncert jest jedyny, niepowtarzalny, a najbardziej pamiętne, jak sam mówi, są dwa: ten w odeskich katakumbach, owiany już legendą – stuprocentowa wilgotność, ryzyko zniszczenia instrumentów, elektroniki, prąd i światło tylko z generatorów, no i kilkaset metrów w ciemnościach do „sali koncertowej”, ze sprzętem. A ten drugi był w klubie muzycznym More Music i odbywał się, gdy pozbawiona prądu Odessa od kilku dni tonęła w ciemnościach. Skąd prąd? Z generatora będącego w posiadaniu klubu, a zakupionego wcześniej dzięki zbiórkom Tomasza Sikory. Artyści zaprezentowali wtedy odeskiej publiczności program „Radio Noc” na podstawie tekstów Jurija Andruchowycza, opowieść o człowieku, który został zmuszony do opuszczenia własnego kraju. Był muzykiem, pianistą, ale wskutek tortur nie może już grać, a właśnie muzyka stanowiła wartość w jego życiu. Organizatorem obu koncertów był Konsulat Generalny RP w Odessie, który wychodzi z propozycją pokazywania polskiej współczesnej kultury, nie tylko ludowości, folkloru.
To, co tworzą Tomasz Sikora i Jurij Andruchowycz, to sztuka zaangażowana i niewątpliwie ma rację Lyssia Oliinyk, gdy mówi, że koncert tych artystów to „potężna artystyczna odpowiedź przeklętemu wrogowi”.
Jurij Andruchowycz i „Listy do Ukrainy”
Jurij Andruchowycz – poeta, eseista, tłumacz, dziennikarz, przedstawiciel tak zwanego „fenomenu stanisławowskiego”, prekursor nowego nurtu w poezji ukraińskiej, jedna z najważniejszych postaci reprezentujących ukraińską literaturę postmodernistyczną. Człowiek o szerokich horyzontach umysłowych, erudyta, znawca historii i ludzi.
W 2013 roku ukazał się zbiór dwudziestu dwóch wierszy Jurija Andruchowycza zatytułowany „Listy do Ukrainy”, w doskonałym przekładzie Tomasza Różyckiego. Wiersze powstały w czasie pobytu autora w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku w Moskwie, w czasie, gdy rozpadał się Związek Radziecki, powstawała Ukraina. Mają charakter listów pisanych do bliskich osób, do przyjaciół. Podmiot mówiący, którego identyfikujemy z samym autorem, przedstawia w nich Moskwę jako miejsce nieprzyjazne człowiekowi, potęgujące osamotnienie i tęsknotę, ale jednocześnie w jakiś sposób fascynujące. Jest w tych wierszach opis, obserwacja, refleksja. Na każdym kroku zaskakują czytelnika przenikliwą satyrą, politycznym charakterem świadczącym o dużej przenikliwości umysłu poety, polityczno-historycznej intuicji. Jednak przede wszystkim jest w nich Ukraina, kraj barokowy, jak pisze poeta. I to zestawienie Ukrainy i baroku zadziwia adekwatnością skojarzenia. Andruchowycz postrzega Ukrainę jako kraj wielkich możliwości i kontrastów we wszystkich aspektach i na wszystkich płaszczyznach: kulturowych, historycznych, humanistycznych, ekonomicznych. Ukraina to dynamika i przepych, bogactwo kolorów, smaków, wrażeń. Ukraina w postrzeganiu Andruchowycza oscyluje między powagą a żartem. Tak ją postrzega podmiot mówiący z perspektywy Moskwy, która w tym momencie zaspokaja twórcze ambicje, a jednocześnie wszystkie myśli płyną ku Ukrainie. A gdy pisze Andruchowycz o przelanej krwi, czytelnik ma wrażenie, że te wiersze powstały przed godziną. Przenika się w nich czas i przestrzeń, co jest cechą twórczości tego poety.
Jurij Andruchowycz „Listy do Ukrainy” (tłumaczenie Tomasz Różycki)
„Ukraina to kraina baroku”
Ukraina to kraina baroku,
wędrować po niej dla oka uciecha
i zaraz pokusa wpada w oko,
żeby wszystko zrujnować. Możesz jechać
tam nawet dzisiaj i widzisz efekty:
w murach zamków jeszcze po Turku chwasty
i pięciokątne znaki, co uciekły z czarnej i dawno wyschłej studni: gwiazdy.
Lecz pozostały ślady, co pozwala
sformułować prognozę i uwierzyć
w nieprzemijalność-że bliższa jest ciału
ziemia, a nie koszula, część odzieży.
Bo podziemie baroku stawia opór
i rozkwitają rozbite ułamki,
mimo że zapomniano nas w Europie.
Najwygodniej katować ludzi w zamkach,
w kapliczkach ciasno. Dlatego kapliczki
to tajemne przejście w głąb Ukrainy-
wyraźniej widzę to z obcej stolicy.
Wszystko na świecie tym można z ruiny
podnieść, rzecz jasna, oprócz krwi rozlanej.
Napisz mi, czy żywi wszyscy, czy zdrowi,
Czy anioły latają nad Dunajem,
czy krwi wystarcza, czy pada we Lwowie.
Powieść „Radio Noc” Jurija Andruchowycza ukazała się w Ukrainie w nocy 13 grudnia 2020 roku. Bezpośrednią inspiracją do napisania jej był udział autora w Pomarańczowej Rewolucji” na przełomie 2004 i 2005 roku. „Radio Noc” to także wspólny projekt muzyczno-literacki Jurija Andruchowycza i zespołu KARBIDO łączący prozę poety z rockową i elektroniczną muzyką.
Głównym bohaterem jest młody mężczyzna, aktor i muzyk – Josyp Rotski, który brał udział w rewolucji, grał na barykadach, uciekając przed reżimem wędruje po Europie. Osiada na wyspie, z której prowadzi nocną audycję radiową, w której mówi do tych, którzy tak, jak on, nie śpią w nocy, nie śpią w ogóle. Opowiada o swoim życiu, snuje filozoficzno-historyczno-polityczne refleksje. Przywołuje liczne wspomnienia, które stają się pretekstem do rozliczeń historycznych i pokazują mechanizmy politycznych przemian.
„Przebywam na wyspie, która nie ma nazwy. To południk zero. Tutaj jest zero godzina 6 minut czasu Greenwich i dopiero zaczął się nowy dzień 13 grudnia. Wszystko, co znajduje się na wschód ode mnie, już przekroczyło jego granicę. Ci zaś, którzy znajdują się na zachód, mają ją jeszcze przed sobą. Wy dopiero zbliżacie się do swojego 13 grudnia (… ) Dzisiejszej nocy chciałem wam coś opowiedzieć. Właśnie tej nocy – z jej już prawie do maksimum rozpostartą ciemnością. Z jej ciemnością, naciągniętą na nasze biedne głowy jak czarna kołdra wszechświata. Jeszcze tydzień i nadejdzie najdłuższa noc. (…) Na pewno was nie ocalę i wątpię, żebym mógł wam jakoś pomóc. Bez wątpienia jednak wypełnię wam noc bezsennością. To jest radio dla tych, którzy doszli do granicy, wcisnęli się w ciemny kąt, nie widzą nic przed sobą, nie śpią w nocy, nie chcą w nocy spać w ogóle, nigdy nie śpią i myślą, leżą nieruchomo z otwartymi oczami. Dla takich jak wy mam trochę ulubionej muzyki. Dzisiaj rozpocząłem od żartu: „Jeśli Bóg naszym ojcem, to diabeł- najbliższym przyjacielem. Początkowo powiedziałem nieodłącznym, ale można i tak. Moja opowieść trochę tego dotyczy. Gdybym nie był sobą, to poważnym tonem powiedziałbym nawet coś takiego: To jest historia skomplikowanych stosunków autora z ojcem i najbliższym przyjacielem.”
Pomagamy na każdy możliwy sposób
Od lewej: Marek Otwinowski, Yurii Andruchowych, Karmella Tsepkolenko, Tomasz Sikora










