Dziś sobota, 03.10.2026
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Dziennik Kijowski

Czasopismo tradycyjnie poświęcane jest życiu organizacji polonijnych, ważniejszym wydarzeniom politycznym w Polsce i na Ukrainie, wspólnym Polsce i Ukrainie aktualnym zagadnieniom, problematyce religijnej, historii Polski.

Dziennik Kijowski

O WYJĄTKOWEJ SZKOLE W WYJĄTKOWYM MIEŚCIE- ROZMOWA Z WYJĄTKOWĄ NAUCZYCIELKĄ odeskiego liceum o pracy w szkole w warunkach wojennych i o Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego

Ludmiła Potapowa

Jest w Odessie taka szkoła, której uczniowie, chociaż często nie mają polskich korzeni i Kart Polaka, wygrywają wszystkie polonistyczne konkursy (także recytatorskie), w których biorą udział, a przede wszystkim zostają finalistami i laureatami Olimpiady Literatury i Języka Polskiego organizowanej przez Komitet Główny OLi JP działający przy Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. To jakiś fenomen, że daleko od zachodniej granicy Ukrainy, od Lwowa, w którym prawie wszyscy rozumieją język polski, mówią po polsku lepiej lub gorzej, jest młodzież, która chce czytać polską literaturę i zgłębiać wiedzę o trudnym polskim języku. A właściwie to fenomenalna nauczycielka, która współtworzy sukcesy swoich uczniów, profesjonalistka mająca sprawdzone swoje własne metody pracy, skromna, nie chwaląca się swoimi osiągnięciami, ale dumna z uczniów zdobywających indeksy polskich uczelni – pani Ludmiła Potapowa.

Ewa Gocłowska: Pani Ludmiło, nasze spotkanie w przeddzień Święta Nauczyciela w Ukrainie (w Polsce Dzień Edukacji Narodowej powszechnie nazywany Dniem Nauczyciela  obchodzimy później, bo 14 października) jest świetną okazją, żeby pomówić o edukacji w warunkach wojny,  a konkretnie o Pani pracy i o szkole, w której Pani pracuje. Co może Pani powiedzieć o sobie czytelnikom „Dziennika Kijowskiego”?

Ludmiła Potapowa: Urodziłam się w Odessie, tu mieszkam i pracuję. Kocham to najpiękniejsze miasto pod słońcem i nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej. Lubię podróżować, zwiedzać, oglądać świat, poznawać ludzi i nowe miejsca (ale mieszkać tylko w Odessie). Podróże to moja największa pasja, zaraz po literaturze polskiej. Jestem  w pełni molem książkowym i muzealnym. Lubię sztukę i malarstwo, czyli klasyczny zestaw każdej nauczycielki. Przygodę z nauczaniem (tak moją działalność nazwałam przed laty i tak o niej myślę do dziś) rozpoczęłam w 1994 roku, gdy jeszcze na studiach podjęłam pracę jako nauczycielka języka polskiego w Odeskim Liceum nr 121 (wówczas Szkole nr 121 z rozszerzonym nauczaniem języków obcych). Kiedy, niedługo potem, szkoła po raz kolejny pilnie potrzebowała nauczyciela historii i języka polskiego, namówiłam swoją siostrę, Halinę, do podjęcia tej pracy. I tak wspólnie pracujemy już od wielu lat. W ostatnich latach to ona jest prawdziwym filarem szkoły. Halina uczy większość dzieci od pierwszej klasy, czyli od najmłodszych po najstarsze. Dzięki temu ja mogę skupić się głównie na pracy z uczniami klas starszych i przygotowaniu młodzieży do Olimpiady Literatury i Języka Polskiego. Mam to szczęście, że wykonuję zawód, który kocham. Przekazuję swoją wiedzę młodym ludziom, pokazuję piękno polskiego języka i polskiej literatury i widzę konkretne, można powiedzieć wymierne, efekty swojej pracy: dyplomy, tytuły laureatów, indeksy na wyższe uczelnie. Ale ważniejsze od nich jest to, że udało mi się zaciekawić, może nawet zafascynować uczniów tym, co sama cenię. Bez zainteresowania, bez miłości literatury nie byłoby tych sukcesów. Tytuł laureata olimpiady jest sumą fascynacji i ciężkiej pracy, przede wszystkim ucznia.

E.G.: Nie tylko ucznia, także nauczyciela. Z mojego zawodowego doświadczenia (również nauczyciela języka polskiego) wynika, że nauczyciel współtworzy sukces ucznia. Celowo nie mówię, że nauczyciel stoi za sukcesem ucznia, ale współtworzy go, żeby podkreślić rolę mistrza w drodze młodego człowieka po dyplom zwycięzcy.

L.P.: Oczywiście, tak jest, to jest też ogromna praca nauczyciela. Przygotowanie uczniów do konkursów wymaga od nauczyciela poświęcenia wielu godzin wolnego czasu. Mamy bardzo skromny przydział godzin lekcyjnych: od jednej godziny lekcyjnej raz na dwa tygodnie do maksymalnie dwóch w klasie jedenastej. Nie ma podziału na grupy, zajęcia odbywają się z całą klasą. Dlatego trzeba przygotowywać młodzież do udziału w konkursach polonistycznych na bezpłatnych zajęciach pozalekcyjnych, podczas których realizujemy (Pani Halina także przygotowuje uczniów do konkursów i jej uczniowie również zdobywają nagrody – E.G.) materiał wykraczający poza podstawę programową. Moi polscy koledzy żartują, że wyhodowałyśmy z siostrą prawdziwą „stajnię olimpijczyków”. Wymaga to dużej pracy, ale naprawdę warto!

E.G.: „Stajnia olimpijczyków”- może nie jest to określenie zbyt subtelne, ale prawdziwe. Przyznam się, że ja też tak myślę, gdy słyszę o Pani uczniach i ich sukcesach. Porozmawiajmy zatem o olimpiadach, finalistach i laureatach, a przede wszystkim o szkole, w której Pani pracuje, o młodzieży, która nawet nie mając polskich korzeni chce się uczyć języka polskiego.

L.P.: Do naszego liceum uczęszczają dzieci różnych narodowości i nie ma w tym niczego dziwnego, przecież w Odessie od dawna mieszkali i żyli obok siebie przedstawiciele ponad 130 narodowości. Odessa jest miastem wielokulturowym o bogatej historii. Wielu z naszych uczniów ma polskie korzenie, ale równie chętnie języka polskiego uczy się młodzież bez polskiego pochodzenia, bez Karty Polaka.

Od pierwszej klasy dzieci uczą się trzech języków: angielskiego, polskiego i francuskiego. Nauka języka polskiego wprowadzona została w 1992 roku. Na początku były to zajęcia fakultatywne, jednak po kilku latach z uwagi na duże zainteresowanie językiem polskim dyrekcja szkoły zdecydowała się na umieszczenie języka polskiego wśród przedmiotów obligatoryjnych. Obecnie język polski jest nauczany jako język mniejszości narodowych.

Wskutek reorganizacji szkolnictwa, która obecnie trwa w Ukrainie, nasze liceum zostało pozbawione możliwości edukacji uczniów na poziomie najstarszych klas (X i XI). Od września br. nasze liceum nie przeprowadza naboru do klas X, co pozbawia uczniów możliwości kontynuowania nauki języka polskiego, a w najbliższej przyszłości uniemożliwi naszej młodzieży również udział w OLiJP dla uczniów klas starszych.

Jest to dla nas szczególnie bolesne, ponieważ jesteśmy jedyną szkołą w Odessie, która prowadzi ciągłe nauczanie języka polskiego we wszystkich klasach – od I do XI. To właśnie w klasach starszych uczniowie osiągają wysoki poziom językowy, który pozwala im myśleć o olimpiadach czy studiach. Żadna inna szkoła w mieście nie jest w stanie dać im takiej możliwości, ponieważ w innych placówkach nauka zaczyna się od zera. Brak naboru do starszych klas niszczy więc wieloletni, ciągły proces edukacji. Żal mi tej utraconej pasji, tych szans na kolejne wygrane młodych ludzi. Tu nie chodzi tylko o  tytuł laureata. Tu chodzi o cały proces, to jest niezwykle motywujące, gdy krok po kroku uczeń zdobywa wiedzę, a potem jego wysiłek zostaje doceniony.

 E.G.: Jest to także promocja szkoły i szansa na pozyskanie uczniów. Przecież sukcesy w konkursach i olimpiadach świadczą o wysokim poziomie nauczania w liceum.

Pani Ludmiło, cały czas mówimy o sukcesach. Proszę o jakieś konkrety, żeby nie poprzestawać na ogólnikach.

L.P.: Spośród wielu konkursów, w których nasi uczniowie dotychczas odnosili sukcesy, warto wymienić wspomnianą wcześniej  Olimpiadę Literatury i Języka Polskiego organizowaną przez Komitet Główny Olimpiady Literatury i Języka Polskiego działający przy Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. W latach 2004 – 2026 na liście finalistów Olimpiady wyróżnionych stypendium Rządu RP pozwalającym na studiowanie filologii polskiej znalazło się 43 uczniów naszego liceum, 15 zdobyło tytuł laureata.

Od 2015 r. uczniowie naszego liceum biorą udział w Ogólnoukraińskiej Uczniowskiej Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego organizowanej przez Ministerstwo Oświaty i Nauki Ukrainy. Dotychczas nasi uczniowie zdobyli 16 czołowych miejsc: 6 pierwszych, 5 drugich i 5 trzecich. W tym roku nasza uczennica zajęła I miejsce wśród uczniów klas XI.

Udawało nam się osiągać sukcesy w Konkursie Recytatorskim im. Adama Mickiewicza „Kresy”. Pięciokrotnie nasi uczniowie kwalifikowali się do finału konkursu w Białymstoku, gdzie zdobyli trzy główne nagrody: I Nagrodę, Nagrodę Publiczności oraz Nagrodę za Interpretację Utworu Adama Mickiewicza. Ostatnie sukcesy recytatorskie odnieśliśmy rok temu. Dwie nasze uczennice zwyciężyły w eliminacjach krajowych i zakwalifikowały się do etapu kontynentalnego Konkursu Recytatorskiego „Słowem Polska”, którego organizatorem była Kancelaria Prezydenta RP. Jest to ogromne wyróżnienie, ponieważ z każdego kraju komisja kwalifikuje tylko dwie osoby z każdej kategorii wiekowej. Jak już wcześniej mówiłam, przygotowanie do tych konkursów wymaga od nauczyciela poświęcenia wielu godzin wolnego czasu, ale jeszcze raz powiem-warto!

E.G.: Jestem pod wrażeniem i gratuluję Pani Ludmiło. Te sukcesy budzą respekt i jednocześnie zdziwienie, że w szkole zamykane są klasy. Czy możecie liczyć na jakieś wsparcie? Pracujecie częściowo za darmo, udział w konkursach i  związane z tym wyjazdy to także logistyczne i finansowe wyzwanie.

L.P.: Naszym największym oparciem jest Konsulat RP w Odessie. Wspiera nas na wielu płaszczyznach: od zabezpieczenia kluczowych potrzeb oraz zaplecza technicznego i dydaktycznego po finansowanie wyjazdów naszych uczniów na Olimpiadę Literatury i Języka Polskiego. Bez tego nieocenionego wsparcia nie udałoby się nam osiągnąć tak licznych sukcesów. Nie ma prośby, której Konsulat by nie spełnił, wspiera każdą naszą inicjatywę! Trudno to ująć w innych słowach, ale Konsulat jest naszym prawdziwym obrońcą. W obliczu trudnych decyzji oświatowych, które bezpośrednio wpływają na funkcjonowanie naszej placówki i ograniczają liczbę starszych klas, to właśnie w Konsulacie znajdujemy oparcie, zrozumienie oraz realne wsparcie. Jesteśmy za to niezmiernie wdzięczni!

E.G.: Z jednej strony  to budujące, że Konsulat wspiera pracę nauczycieli uczących języka polskiego, z drugiej smucą te trudne i niezrozumiałe decyzje oświatowe.

A jak wygląda Pani współpraca ze środowiskiem polskim w Odessie?

L.P.: Od lat nasze liceum przyjaźni się z Narodowo-Kulturalnym Stowarzyszeniem Polaków „Polska Nuta”, a razem z siostrą jesteśmy jego członkiniami. Nasi uczniowie często są zapraszani na wydarzenia oraz imprezy organizowane przez „Polską Nutę”, chętnie biorą udział w projektach i półkoloniach realizowanych przez Stowarzyszenie. Wiem, że już z niecierpliwością czekają na zaproszenie na wieczór opłatkowy i spotkanie ze Świętym Mikołajem, w którego rolę wciela się od lat ks. Konrad Szymański. No i oczywiście, jak to dzieci, czekają na upominki!

Dla mnie osobiście wielkim zaszczytem stało się zaproszenie przez Panią Prezes Eugenię Fedczyszynę do prowadzenia Kawiarenki Literackiej.  Członkowie stowarzyszenia to niesamowici ludzie, otwarci, pełni pasji i miłości do Polski. Zagłębialiśmy się w twórczość polskich pisarzy i poetów, czytaliśmy na głos wybrane utwory i przy filiżance kawy, w miłej atmosferze, dzieliliśmy się wrażeniami. Mam nadzieję, że udało mi się rozkochać uczestników tych spotkań w polskiej literaturze i czekam na nowe spotkania

E.G.: Pani Ludmiło, jak pełnoskalowa wojna wpłynęła na pracę szkoły?

L.P.: Przede wszystkim zmniejszyła się liczba uczniów, prawie dwukrotnie. Liceum nie posiada własnego schronu, gdy wyje syrena alarmowa (a dzieje się to bardzo często, czasami 10, a nawet 20 razy dziennie), klasy I-IV przechodzą do niewielkiego ukrycia znajdującego się tuż obok budynku, pozostałe klasy idą do pobliskiego soboru, który ma podziemia sięgające kilku pięter w dół. Niestety, żaden z tych schronów nie jest przystosowany do prowadzenia lekcji. Dzieci przebywają w ciemnych, dusznych pomieszczeniach, w bardzo dużym tłoku.

Ogromnym utrudnieniem dla całej Odessy są wyłączenia prądu, które bardzo komplikują organizację zajęć. Po zmasowanych atakach w jesienno-zimowych miesiącach światła mogło nie być przez 12–16 godzin na dobę, a w niektórych dzielnicach miasta blackouty trwały po kilka dni. Mimo tych wszystkich przeszkód szkoła wciąż żyje. Staramy się być znacznie bardziej elastyczni, łączyć nauczanie stacjonarne z hybrydowym i zapewniać dzieciom poczucie bezpieczeństwa w trudnych momentach. O ile to możliwe…

E.G.: Czy miała Pani okazję być w polskiej szkole i obserwować pracę polskich nauczycieli ?

L.P.: Tak, miałam okazję obserwować pracę nauczycieli w Polsce podczas realizacji wspólnych projektów z polskimi szkołami. W latach 1999-2015 współpracowaliśmy z wieloma szkołami m.in.: Szkołą Podstawową nr 45 w Gdańsku (Gdańsk i Odessa to miasta partnerskie- E.G.), Gimnazjum nr 1 z Józefowa, I Liceum Ogólnokształcącym Collegium Gostomianum  w Sandomierzu, LXIV Liceum Ogólnokształcącym im. St. I. Witkiewicza w Warszawie, Zespołem Szkół nr 2 im. Jana Długosza w Wieluniu itd. Spotkałam tam nauczycieli z niesamowitym powołaniem, którzy wkładają ogromną energię i serce w pracę z młodzieżą. Niezwykle ciepło wspominam też naszą współpracę z Młodzieżowym Domem Kultury w Wieluniu, wspólnie zrealizowaliśmy wiele projektów. Polskie szkoły dały nam masę inspiracji, chętnie podglądaliśmy fajne pomysły i wybieraliśmy to, co najbardziej sprawdzało się u nas. Niewiele nas różni, chyba tylko to, że polskie szkoły dysponują bogatszym wyposażeniem, bardziej nowoczesnymi pracowniami przedmiotowymi. Poza tym jesteśmy bardzo podobni: zmagamy się z podobnymi problemami, poszukujemy sposobów na oderwanie uczniów od mediów społecznościowych, staramy się zbudować motywację do nauki.

E.G.: Pani Ludmiło, już kilka razy w trakcie naszej rozmowy była okazja, by zapytać o Pani własne metody pracy, które dają takie efekty. Powiedziała Pani, że są to godziny wolnego czasu poświęcone studiowaniu polskiej literatury, ale musi być coś jeszcze. Na pewno ma Pani swoje własne wypracowane metody pracy. Co mogłaby Pani doradzić mniej doświadczonym w zawodzie kolegom i koleżankom.

L.P.: Nie odważę się doradzać innym, ale mogę powiedzieć, że bardzo ważna jest motywacja. Bywa niedoceniana, a jest może i najważniejsza. Jako nauczyciel ciągle szukam nowych sposobów na motywowanie uczniów, a konkursy polonistyczne sprawdzają się w tej roli doskonale. Udział w różnego rodzaju zmaganiach polonistycznych budzi zdrową ambicję, a sukcesy dają ogromną satysfakcję i motywują do dalszej nauki. Z drugiej strony konkursy uczą młodzież także przyjmować niepowodzenia i wyciągać z nich wnioski na przyszłość. Trzeba też pamiętać o tym,że metody pracy  powinny być dostosowane do indywidualnych potrzeb i możliwości ucznia. A jeśli chodzi o nauczanie literatury, to nigdy nie zaczynam od lektur obowiązkowych, lecz od utworów, które mogą młodzież rozkochać w czytaniu. Mam do tego swoją sprawdzoną listę. To cała tajemnica.

E.G.: A czy może Pani zdradzić, co jest na tej liście?

L.P.: „Niemcy” Leona Kruczkowskiego, „Poczwarka” Doroty Terakowskiej, wiersze Ewy Lipskiej, Zbigniewa Herberta, Wisławy Szymborskiej, opowiadania Marka Hłaski, zależy od pokolenia olimpijczyków. Kiedyś na tej liście był też „Prawiek i inne czasy” Olgi Tokarczuk. A kiedy już moi uczniowie pokochają polską literaturę, sami chętnie czytają wszystko, co jest przewidziane programem.

E.G.: Pani Ludmiło, bardzo dziękuję za rozmowę, życzę dalszych sukcesów w pracy, kolejnych laureatów olimpiad, ciekawych podróży, a przede wszystkim normalizacji życia, zwycięstwa, które pozwoli dzieciom uczyć się w szkole, a nie godzinami siedzieć w podziemiach schronów.

 

Ewa Gocłowska ORPEG

Ludmiła i Halina Potapowe

Spotkanie Konsula Generalnego RP w Odessie Jacka Gocłowskiego z uczniami jednej z klas uczących się języka polskiego w Liceum nr 121

Od lewej: Anastazja Dronowa (uczennica klasy IX), Pani Konsul Agnieszka Mróz, Ludmiła Potapowa, OLiJP 2024

POWIĄZANE POSTY

Nasi Partnerzy

Najnowszy numer x