Niektóre historie nie kończą się wraz z odejściem ich bohaterów. Pozostają w miejscach, które po latach wyglądają zupełnie inaczej, w książkach opatrzonych dawnym stemplem, na rodzinnych fotografiach i w nazwiskach, które wciąż można odnaleźć na kartach historii.
Taką historię ma rodzina Idzikowskich.
Jej ślad prowadzi do XIX-wiecznego Kijowa – miasta, w którym spotykały się różne języki, kultury i tradycje. To właśnie tutaj polski księgarz Leon Idzikowski stworzył miejsce, które z czasem stało się czymś znacznie większym niż tylko księgarnią. Było przestrzenią polskiej książki, muzyki i sztuki, miejscem spotkań intelektualistów oraz jednym z ważnych punktów życia kulturalnego dawnego Kijowa.
Dziś po tamtym świecie pozostały książki, dokumenty, fotografie i grób na Cmentarzu Bajkowym. Pozostało jednak także coś trudniejszego do zmierzenia – pamięć o rodzinie, która, będąc wierna swojej polskiej tożsamości, przez dziesięciolecia współtworzyła historię miasta nad Dnieprem.
Historia kijowskich Idzikowskich związana jest przede wszystkim z Leonem Idzikowskim, urodzonym w Krakowie w 1827 roku. Do Kijowa przyjechał jako młody człowiek i właśnie tutaj postanowił związać swoje życie z książką. W 1858 roku przy Chreszczatyku 29 otworzył „Księgarsko-Muzyczny Magazyn Leona Idzikowskiego”. Początkowo była to księgarnia, jednak z biegiem lat stała się czymś znacznie większym – miejscem, w którym spotykały się literatura, muzyka, sztuka i ludzie.
Dla mieszkających w Kijowie Polaków miało to szczególne znaczenie. W XIX wieku, gdy Polski nie było na mapie Europy, książka w języku polskim była czymś więcej niż przedmiotem. Była nośnikiem języka, pamięci i tożsamości.
Idzikowski wydawał polskie książki, nuty i czasopisma, a także sprowadzał publikacje z innych europejskich miast. Jego działalność szybko zaczęła wykraczać poza zwykły handel. Księgarnia zaczęła żyć własnym życiem.
Kobieta, która ocaliła dzieło męża
Za historią przedsiębiorstwa kryła się również historia rodziny. Żoną Leona została Hersylia z Buharewiczów Idzikowska, urodzona w 1832 roku. Źródła nie zachowały szczegółowego opisu tego, w jakich okolicznościach się poznali ani jak wyglądały początki ich znajomości. Zachowały natomiast coś ważniejszego – świadectwo ich wspólnego życia i dzieła, które stworzyli.
Ich małżeństwo nie trwało długo. Leon zmarł w 1865 roku, mając zaledwie 38 lat. Hersylia została wdową z dziećmi i przedsiębiorstwem, które wymagało dalszego prowadzenia.
Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego.
Hersylia nie pozwoliła, aby dzieło jej męża zakończyło się wraz z jego śmiercią. Przejęła firmę i przez kolejne 32 lata prowadziła ją pod nazwą „Leon Idzikowski”. Rozwijała księgarnię, powiększała księgozbiór, inwestowała w działalność muzyczną i stworzyła przy księgarni czytelnię, która z czasem przekształciła się w ogromną bibliotekę. W ten sposób Hersylia stała się nie tylko strażniczką pamięci o mężu, ale również samodzielną przedsiębiorczynią i jedną z ważnych postaci polskiego życia kulturalnego Kijowa.
Biblioteka, która przyciągała cały Kijów
W 1870 roku przy księgarni powstała czytelnia. Z czasem jej księgozbiór urósł do imponujących rozmiarów. W 1894 roku znajdowało się w niej około 40 tysięcy tomów. Dwadzieścia lat później, w 1914 roku, księgozbiór liczył już ponad 173 tysiące książek, z czego około 48 tysięcy stanowiły publikacje polskie.
Czytelnia należała do największych w Kijowie i mogła jednocześnie pomieścić setki osób. Można więc wyobrazić sobie Kijów końca XIX wieku: ludzi wchodzących do księgarni przy Chreszczatyku, przeglądających książki, słuchających muzyki, czytających prasę i rozmawiających o literaturze. Byli wśród nich Polacy, ale również przedstawiciele innych społeczności.
Księgarnia Idzikowskich stała się miejscem spotkania. I właśnie dlatego jej znaczenie wykraczało daleko poza polską społeczność.
Historia Idzikowskich pokazuje coś bardzo ważnego. Będąc Polakami, nie żyli w oderwaniu od miasta i jego mieszkańców. Ich działalność łączyła różne kultury. Firma wydawała i rozpowszechniała nie tylko polskie książki, ale również dzieła twórców ukraińskich. Z działalnością wydawnictwa związane były między innymi utwory Mykoły Łysenki, jednego z najważniejszych kompozytorów ukraińskich.
Dzieło Leona i Hersylii nie zakończyło się wraz z ich życiem. Mieli troje dzieci, a szczególną rolę w dalszej historii firmy odegrał ich syn Władysław Idzikowski.
Władysław dorastał właściwie wśród książek. Rodzinna księgarnia była dla niego nie tylko miejscem pracy rodziców, ale częścią codziennego życia. Według zachowanych wspomnień Hersylia zabierała go ze sobą do księgarni już jako dziecko. To właśnie tam poznawał świat, który później miał przejąć.
Od 1897 roku Władysław kierował przedsiębiorstwem. Rozwinął je jeszcze bardziej. Firma zajmowała się wydawaniem książek i nut, działalnością muzyczną oraz organizowaniem wydarzeń artystycznych. Powstały również salon artystyczny i biuro koncertowe.
Księgarnia Idzikowskich stała się jedną z najważniejszych instytucji tego rodzaju w Kijowie. Rodzinna tradycja przeszła więc z rodziców na syna.
Władysław i kolejne pokolenie
Władysław założył własną rodzinę. Jego żoną została Seweryna z Dąbrowskich, a ich dziećmi byli Anna Maria, Mieczysław i Wacław.
Dla kolejnego pokolenia historia Idzikowskich była już czymś więcej niż rodzinną tradycją. Jednak nad rodziną zaczęły gromadzić się wydarzenia, które miały zmienić nie tylko ich życie, ale również cały Kijów.
Rewolucja, wojna i zmiana systemu politycznego zakończyły epokę, w której rodzina mogła swobodnie prowadzić swoją działalność. W 1918 roku księgarnia została częściowo ograbiona i spalona. W kolejnych latach majątek firmy został znacjonalizowany. W 1920 roku Władysław wraz z żoną Seweryną i dziećmi opuścił Kijów. Rodzina wyjechała do Warszawy.
Nie oznaczało to jednak końca historii Idzikowskich.
W Warszawie rodzinna tradycja była kontynuowana. Dzieci Władysława poszły własnymi drogami, ale nadal pozostawały związane z kulturą i historią rodziny. Mieczysław Idzikowski zaangażował się w działalność związaną z muzyką Fryderyka Chopina i należał do grona osób związanych z powstaniem Instytutu Fryderyka Chopina w 1933 roku. Wacław został prawnikiem. Anna Maria również pozostała częścią rodzinnej historii.
W kolejnych latach potomkowie stali się strażnikami pamięci o dawnym Kijowie i działalności rodzinnego przedsiębiorstwa. Dzięki nim zachowały się wspomnienia, dokumenty i materiały pozwalające współczesnym badaczom odtworzyć historię rodziny.
Jednym z ważnych świadectw są „Pamiętniki Idzikowskich”, opisujące działalność placówki wydawniczo-muzycznej w Kijowie oraz życie rodziny. To niezwykle ważne, ponieważ wraz z odejściem kolejnych pokoleń coraz łatwiej stracić nie tylko dokumenty, ale przede wszystkim kontekst – wiedzę o tym, kim byli ludzie, których nazwiska znajdujemy w starych księgach.
Co pozostało?
Dzisiaj trudno odnaleźć Kijów, który znali Idzikowscy. Zmieniły się ulice, budynki i całe miasto. Nie ma już dawnej księgarni przy Chreszczatyku. Nie ma wielkiej czytelni, do której przychodziły setki osób. Ogromny księgozbiór został rozproszony.
A jednak część tego świata przetrwała.
W bibliotekach zachowały się książki opatrzone stemplem „Leon Idzikowski”. Zachowały się nuty, dokumenty, fotografie i wspomnienia. Pozostało również miejsce szczególnie symboliczne – grób Leona Idzikowskiego na Cmentarzu Bajkowym w Kijowie.
To właśnie tam można uświadomić sobie, że historia tej rodziny nie jest jedynie historią przedsiębiorstwa. Leon Idzikowski tutaj żył. Tutaj pracował. Tutaj stworzył rodzinę. Tutaj budował polską kulturę. I tutaj pozostał.
Polski ślad w historii Ukrainy
Historia Idzikowskich jest jednym z wielu dowodów na to, że polska obecność na Ukrainie była przez wieki czymś znacznie większym niż tylko obecnością pojedynczych osób. Polacy współtworzyli miasta, rozwijali edukację, kulturę, naukę, gospodarkę i sztukę. Tworzyli szkoły, biblioteki, teatry, wydawnictwa i organizacje społeczne.
Leon stworzył księgarnię. Hersylia ją ocaliła i rozwinęła. Władysław kontynuował dzieło. Kolejne pokolenie przeniosło rodzinną tradycję do Warszawy.
Pamięć o polskiej rodzinie, która przez dziesięciolecia była częścią Kijowa
Idzikowscy byli Polakami. Ale ich historia należy również do Ukrainy. Bo tutaj żyli, tutaj pracowali i tutaj stworzyli dzieło, które stało się częścią historii Kijowa.
Dlatego warto poznawać takie historie.
W starych bibliotekach, archiwach i rodzinnych albumach wciąż czekają kolejne nazwiska i kolejne opowieści. Być może gdzieś znajduje się jeszcze książka ze stemplem Idzikowskich. Może fotografia, której nie znamy. Może list albo dokument, który pozwoli dopowiedzieć kolejną część tej historii. Bo historia nie kończy się wtedy, gdy milkną jej bohaterowie.
Idzikowscy pozostawili w Kijowie coś więcej niż nazwisko. Pozostawili ślad polskiej kultury – zapisany w książkach, muzyce, pamięci i historii miasta.
A pamięć o nich jest dziś nie tylko spojrzeniem w przeszłość. Jest przypomnieniem, że polska historia Ukrainy jest częścią większej, wspólnej historii – historii ludzi i kultur, które przez pokolenia spotykały się na tej ziemi.
Karolina Milena Jermak











