Dziś środa, 04.11.2026
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Dziennik Kijowski

Czasopismo tradycyjnie poświęcane jest życiu organizacji polonijnych, ważniejszym wydarzeniom politycznym w Polsce i na Ukrainie, wspólnym Polsce i Ukrainie aktualnym zagadnieniom, problematyce religijnej, historii Polski.

Dziennik Kijowski

Z ODESSY DO LASEK – PODRÓŻ Z RÓŻĄ CZACKĄ

Scena finałowa

 Błogosławiona Matka Róża Elżbieta Czacka została ustanowiona przez Senat RP patronką roku 2026. Decyzja ta stała się inspiracją do stworzenia spektaklu o tej niezwykłej, urodzonej pod koniec XIX stulecia kobiety, która mając czterdzieści lat została zakonnicą.

„Domyślność serca-rzecz o życiu i Dziele Matki Elżbiety Czackiej” w przeddzień 150. rocznicy urodzin Matki została pokazana w Laskach pod Warszawą, w miejscu, gdzie żyła, pracowała i gdzie znajduje się sarkofag z Jej szczątkami, w miejscu, do którego pielgrzymują tysiące ludzi z całego świata, czyli u źródła, albo w samym sercu.

To tu Matka Czacka stworzyła ośrodek dla osób niewidzących, znany dziś nie tylko w Polsce.

Spektakl o ” niewidomej matce niewidomych” po raz pierwszy został zaprezentowany 3 maja tego roku w Odessie, w siedzibie stowarzyszenia „Polska Nuta” upamiętniając święto państwowe. Wtedy gośćmi honorowymi byli: Jego Ekscelencja Biskup Odesko-Symferopolski Stanisław Szyrokoradiuk, a także siostry Angelica Jose i Karolina z podwarszawskich Lasek, miejsca na zawsze już związanego z Matką Czacką. Spektakl tak silne wrażenie zrobił na siostrach, tak się spodobał, że teraz na zaproszenie Matki Radosławy Podgórskiej Przełożonej Generalnej Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża  został pokazany w Laskach, a dokładnie w Centrum Kultury w Izabelinie na prawdziwej teatralnej scenie. Początkowo planowano pokaz w kameralnej sali w samych Laskach, ale ogromne zainteresowanie, liczne pytania i deklaracje uczestnictwa wymusiły zmianę lokalizacji (bo sala w Laskach okazała się zwyczajnie za mała) i ostatecznie „Domyślność serca…” została zaprezentowana w  oddalonym o 3 kilometry od Lasek Izabelinie, w Centrum Kultury Izabelin.

„Domyślność serca…” to monodram, w którym współgrają z sobą słowo, muzyka i obraz, w którym Matka mówi o swoim powołaniu, o Bogu, o Ukrainie, miłości bliźniego, cierpieniu. Jest to też mocny przekaz o wolności i wojnie, szczególnie w modlitwie do Matki i scenie finałowej. I chociaż w spektaklu widzimy na scenie jedną osobę, w różnych odsłonach i kostiumach (także w ukraińskiej wyszywance), głosów słyszymy więcej. Są to głosy różnych ludzi, z którymi w duszy swojej Matka prowadzi dialog, a nawet jest głos samego Boga. Spektakl został przygotowany z myślą o polskojęzycznych odbiorcach w Ukrainie, zawiera obrazy, które mogą się kłócić z estetycznymi przyzwyczajeniami Polaków mieszkających w Polsce. Autorzy, z pełną świadomością, zdecydowali się na niewprowadzanie żadnych zmian w przedstawieniu i pokazanie go w wersji pierwotnej, chociaż liczyli się z możliwością niezrozumienia obrazów ukazujących drastycznie tragizm walczącego narodu. Koncepcja połączenia losów Matki Czackiej, która była świadkiem i uczestnikiem II wojny światowej z aktualną sytuacją w Ukrainie, sprawdziła się także w polskiej scenerii. Spektakl został przyjęty  owacjami na stojąco.

Matkę Czacką zagrała Natalia Szyłowska, scenografię zaprojektował i wykonał artysta malarz  Mikołaj Skobelski.  Scenariusz (na podstawie „Notatek” i „Dyrektorium” Matki Elżbiety Czackiej) napisała oraz  całość wyreżyserowała Ewa Gocłowska, nauczycielka skierowana do pracy w Ukrainie przez Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą – ORPEG. W spektaklu ważną rolę odgrywają wiersze klasyków polskiej poezji: Cypriana Kamila Norwida, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Jana Lechonia, Wisławy Szymborskiej, a także muzyka, która nie jest tylko tłem dla słowa, ale pełnoprawnym bohaterem spektaklu.

Przybyłych do Centrum Kultury Izabelin widzów i zaproszonych gości powitał dyrektor placówki pan Janusz Czaja- gospodarz wieczoru, który podkreślił prestiżowy charakter wydarzenia. Matka Radosława Podgórska Przełożona Generalna także wskazała na rangę spektaklu prezentowanego w przeddzień urodzin Róży Czackiej. Potem głos zabrał Konsul Generalny RP w Odessie pan Jacek Gocłowski, który przede wszystkim podziękował za zaproszenie i możliwość występu amatorskiego teatru na profesjonalnej scenie. Opowiedział o trudnościach i ograniczeniach, z jakimi musieli mierzyć się realizatorzy spektaklu, wynikających głównie z trudnych wojennych warunków, o alarmach, poczuciu lęku zwykłych ludzi, zagrożeniach, nieprzespanych nocach, a także o sile i wierze we własne działania: ” Rosja nie będzie nam mówiła, czy możemy robić teatr, czy nie. Ciągle jeszcze żyjemy i pracujemy na swoich własnych warunkach i nie twierdzę, że jest to łatwe, ale możliwe. Oczywiście naloty, ataki dronów i rakiet, płonące domy obok miejsca, gdzie odbywa się próba spektaklu, wywołują strach, budzą respekt, bo uświadamiają, jak kruche jest ludzkie życie. Cieszy nas to, że tym spektaklem wywołujemy w ludziach pozytywne emocje, tak było w Odessie kilka miesięcy temu, chociaż były tam i łzy, łzy wzruszenia. ”

Autorów spektaklu i widzów licznie zgromadzonych w wypełnionej po brzegi sali teatralnej izabelińskiego Centrum Kultury  swoją obecnością zaszczycili wyjątkowi goście: Ambasador RP w Rwandzie pan Grzegorz Morawski (gdzie Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża prowadzą domy misyjne), wybitna polska aktorka pani Maja Komorowska, dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie pan Marek Migdał, wicedyrektor ORPEG pani Magdalena Kostecka, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Medycznego w Ukrainie im. Anatola Święcickiego pani Halina Kozinkiewicz, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Polskich na Ukrainie pan Dariusz Górczyński, wójt gminy Izabelin pan Mateusz Milej, prezes Zarządu Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi pan Paweł Kacprzyk.

Symbolicznym gestem było przekazanie przez Konsula Generalnego RP w Odessie pana Jacka Gocłowskiego wojskowych łusek malowanych w Ukrainie przez wolontariuszy honorowym gościom wydarzenia oraz gospodarzom.

Spektakl dostarczył widzom niezapomnianych wrażeń. Były łzy wzruszenia, niekończące się gratulacje i  podziękowania. Były też kwiaty dla twórców spektaklu i honorowych gości.

Przedstawienie zostało zrealizowane przy wsparciu Konsulatu Generalnego w Odessie, a całe przedsięwzięcie zostało dofinansowane ze środków Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

 

Kim była i kim do dziś dla wielu ludzi jest RÓŻA MARIA CZACKA?

Róża Czacka urodziła się 22 października 1876 roku w  pałacu Branickich w Białej Cerkwi na Ukrainie. Rodzina Czackich dobrze zapisała się w tradycji polskiej kultury i polskiego patriotyzmu. Pradziadek Tadeusz Czacki był założycielem słynnego Liceum Krzemienieckiego i działaczem Komisji Edukacji Narodowej. Włodzimierz Czacki- stryj Róży był osobistym sekretarzem papieża Piusa IX i doradcą Leona XIII. W 1882 roku Czaccy przeprowadzili się do Warszawy, zamieszkali w pałacu Krasińskich i niemal natychmiast stali się częścią stołecznej arystokracji. Róża otrzymała bardzo staranne wychowanie. Grała na fortepianie, brała lekcje tańca i śpiewu, jako kilkuletnia dziewczynka czytała książki po francusku, jeździła konno.

Znała też język angielski, niemiecki, łacinę, a także ukraiński, którym posługiwano się w Białej Cerkwi. Bywała w świecie, uczestniczyła w koncertach, balach. To matka uczyła ją właściwej postawy, zamiłowania do porządku i wszystkiego, co powinno cechować panienkę z arystokratycznego rodu. Od Babki Pelagii z Sapiehów Czackiej uczyła się pobożności. W 1894 przy próbie skoku przez przeszkodę spadła z konia i to był początek poważnych problemów zdrowotnych Róży Czackiej. Rodzice wozili córkę po całej Europie, powierzali sławom medycznym w dziedzinie okulistyki, lekarze bezskutecznie poddawali ją licznym zabiegom i operacjom. Miała 22 lata, gdy bezpowrotnie utraciła wzrok, ale kalectwu nigdy się nie poddała, z czasem nauczyła się z nim żyć i zaczęła tego samego uczyć innych niewidomych. W 1911 roku z Jej inicjatywy powstało Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi, potem ochronka, szkoła powszechna, warsztaty,  biblioteka brajlowska. Sama uczyła brajla niewidomych w schronisku stworzonym przez siebie i po domach.  Lata I wojny światowej spędziła najpierw w Koniuchach, w majątku brata, potem w Żytomierzu. Brat w obawie przed zbliżającym się frontem postanowił jechać z rodziną do majątku Borszcze pod Odessą, Róża pozostała w Żytomierzu. Tam poznała księdza Władysława Krawieckiego i poddała się jego duchowemu kierownictwu. W Żytomierzu  poczuła powołanie i w 1917 roku  w III Zakonie św. Franciszka złożyła śluby wieczyste oraz przyjęła imię zakonne: siostra Elżbieta. Wróciła do Warszawy, gdzie rok później założyła Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. W maju 1921 roku ziemianin i społecznik pan Antoni Daszewski podarował jeszcze wtedy siostrze Elżbiecie Czackiej 3 hektary nieużytków w Laskach, a Zarząd Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi postanowił budować tam zakład dla osób niewidomych. W tym czasie siostra Elżbieta ciężko zachorowała i przeszła w 1921 i w 1922 roku dwie poważne operacje nowotworowe ratujące życie. Wtedy też zarysował się konflikt między Różą Czacką a Zarządem Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. Zarząd nie przyjął proponowanego przez siostrę Elżbietę kierunku religijnego, a Ona ustąpić nie mogła, bo, jak mówiła, niewidomy tylko w kontekście Ewangelii i cierpienia Jezusa jest w stanie przyjąć swoje kalectwo. Utworzono nowy Zarząd, a siostra Elżbieta została jego prezesem, a rok później Przełożoną Generalną Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża- Matką Elżbietą. 25 marca 1925 roku przeniosła się na stałe do budującego się  Zakładu dla Niewidomych w Laskach, który stał się Jej miejscem życia i pracy. II wojna światowa przerwała rozwój Lasek. We wrześniu na terenie Zakładu toczyła się bitwa, zniszczono 75% budynków. Wkrótce Laski włączyły się w działalność konspiracyjną, na terenie Zakładu powstała komórka Armii Krajowej, a w 1944 roku w Domu Rekolekcyjnym Szpital Powstańczy. We wrześniu 1939 roku Matka została ciężko ranna, przeszła operację usunięcia zmiażdżonego i niewidzącego już od dawna oka oraz  złożenia złamanego ramienia. Oba zabiegi przeprowadzono bez znieczulenia, bo nie było środków. Po miesiącu wróciła do pracy, a po wojnie natychmiast przystąpiła do odbudowy Zakładu, chociaż nowe władze nie ułatwiały tego i robiły wszystko, by ograniczyć działalność społeczną i charytatywną organizacji kościelnych. Od końca 1942 roku  do zakończenia wojny w Laskach przebywał, od dawna z Matką zaprzyjaźniony, ksiądz Stefan Wyszyński. W 1950 roku ciężko już chora Matka Czacka, po wylewie krwi do mózgu, zrezygnowała z pełnienia funkcji Przełożonej Generalnej.  Od połowy 1951 roku  po kolejnym załamaniu zdrowia przebywała w przylegającym do kaplicy pokoiku, gdzie wcześniej mieszkała i pracowała. Zmarła 15 maja 1961 roku. Została pochowana na cmentarzu leśnym w Laskach. W 2020 roku Jej doczesne szczątki zostały przeniesione do sarkofagu, który znajduje się w skromnym pokoiku będącym dziś częścią Kaplicy Matki Bożej Anielskiej Ośrodka Szkolno-Wychowawczego  dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej w Laskach.

 

***

Podstawą scenariusza „Domyślności serca..” były „Notatki” oraz „Dyrektorium”Matki Elżbiety Czackiej. W „Notatkach” pisanych na prośbę ojca Władysława Korniłowicza są wspomnienia z dzieciństwa, relacje z tworzenia Dzieła w Laskach, zapisy mistycznych spotkań z Bogiem.

„Dyrektorium” natomiast podzielone jest na trzy części przeznaczone dla trzech środowisk współtworzących Dzieło Lasek:świeckich, niewidomych i sióstr zakonnych, a jednak  Matka nie dzieli w nim zjawisk na kościelne i świeckie. Swoją księgę praw i reguł kieruje do wszystkich szukających prawdy.

W  „Notatkach” mało jest konkretnych realiów i faktów biograficznych, są natomiast wyraziste pojedyncze obrazy. Jednym z nich jest obraz dzieciństwa, w którym ważną rolę przypisuje ojcu, a także babce: „Rodzice moi mieli siedmioro dzieci. Ja byłam szósta z rzędu. Najmłodszego Jędrusia pamiętam, zmarł prawie nagle w nieobecności moich Rodziców. Pierwsze wspomnienia moje związane są z wiosną. Do dzisiejszego dnia pamiętam to  pierwsze  zetknięcie się moje z wiosną. Zapach specjalny w pokoju, cudny koloryt nieba i świergot ptaków wkoło wielkiego domu o wielkich kolumnach.[…] Potem pierwsze majowe nabożeństwa: ołtarzyk w dziecinnym pokoju ubrany wiosennymi kwiatami przez naszą starą Francuzkę, p. Chapelier. Nigdy później już takich kwiatów nie widziałam. Jako dziecko słyszałam opowiadaną wówczas przez kogoś historię, że orzeł odznacza się odwagą i patrzy prosto w słońce. To mi się tak podobało, że zaczęłam robić takie eksperymenta. Myślę, że to było początkiem choroby oczu.[…] Tych czasów sięga też wspomnienie dnia letniego. Żar słońca, cudny zapach rezedy i innych kwiatów, a jednocześnie orzeźwiający powiew wiatru stepowego, który, jak mówili starsi, zaczynał dąć przy wschodzie słońca, a uciszał się wraz z jego zachodem.”

Matka Czacka stosunkowo późno zaczęła spisywać swoje wspomnienia, bo dopiero w  1927 roku (otrzymała wtedy od Katarzyny Branickiej brajlowską maszynę do pisania), a jednak nawet po latach z sentymentem wspominała Ukrainę, zapachy, barwy kwiatów, rzekę Roś i konie, piękne angloaraby z hodowli ojca. To były najpiękniejsze chwile dzieciństwa, chociaż, jak sama przyznawała, było ono wyjątkowo smutne: „Dzieciństwo miałam dziwnie smutne. Matka moja była chorobliwie nerwowa, co stwarzało przykrą atmosferę w domu. Później zrozumiałam, że cierpiała na rodzaj nerwowej choroby,  a nie umiała cierpieć.

Ojca kochałam bardzo. Był bardzo dobry dla wszystkich. Zdawało mi się wtedy, że moja biedna matka przeszkadza, żeby był raj na ziemi. Matki się bałam. Kochałam za to moją babkę, której najwięcej zawdzięczam. Była mądra i dobra, zawsze myśląca o innych. Od babki (księżnej Pelagii z Sapiehów Czackiej)  uczyłam się pierwszych zasad wiary.”

Upadek z konia był przełomowym momentem w Jej życiu:”W roku 1899 bezpowrotnie straciłam wzrok. Mądry doktor Gepner powiedział mi prawdę, a jednocześnie wskazał mi nowe dla mnie drogi życia. Rzadko się zdarza, by okuliści w ten sposób postępowali. Najczęściej łudzą swoich pacjentów pod pretekstem oszczędzania ich, a w gruncie rzeczy wyrządzają im największą krzywdę wytwarzając klasę wiecznie leczących się dziwaków i próżniaków, przechodzących od nadziei wyleczenia do rozpaczy z powodu utraty wzroku.” Ta nowa droga życia wskazana przez doktora Gepnera to pomoc tysiącom niewidomych, którzy, aby żyć, musieli żebrać: „10 lat dojrzewał we mnie projekt i wyjaśniało mi się coraz bardziej, na czym powinna polegać pomoc niewidomym. 10 lat przygotowywałam się do DZIEŁA.” W 1911 roku władze carskie zatwierdziły statut założonego przez Różę Czacką Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. Co ciekawe,  zatwierdziły zapis o nauczaniu dzieci niewidomych w języku polskim w zaborze rosyjskim!

Widocznie uznały, że cała ta nauka niewidomych nikomu na nic się nie przyda i jest tylko kaprysem  hrabianki Czackiej. Były w błędzie, bo Róża Czacka już jako Matka Elżbieta zrewolucjonizowała  system opieki nad niewidomymi w Polsce, stworzyła nowoczesny model ich edukacji oraz procesu usamodzielnienia. Wyciągała niewidomych z marginesu społecznego, dostosowała francuski alfabet Braille’a do polskiego systemu fonetycznego, zainicjowała budowę Zakładu dla Niewidomych w Laskach, ale przede wszystkim wpłynęła na zmianę postrzegania niewidomych, traktowała ich jak partnerów, pełnowartościowych i samodzielnych członków społeczeństwa. W Laskach wspomagała także „niewidomych na duszy”, zagubionych w świecie i poszukujących autorytetów oraz wartości.

Pomogła tysiącom cierpiących i to nie tylko niewidomym.

 

MATKA CZACKA O CIERPIENIU:

Wielokrotnie w „Notatkach ” i „Dyrektorium” rozważała kwestię cierpienia w życiu człowieka. Można powiedzieć, że uczyła cierpieć. Nie była to afirmacja cierpienia, a oswajanie go, nauka życia. Zdaniem Matki Czackiej jedynie Kościół katolicki tłumaczy w swojej nauce, dlaczego jest cierpienie na świecie. Nie tylko definiuje jego przyczynę, ale ucząc cierpieć podaje lekarstwo na cierpienie: „Gdy człowiek raz zrozumie, że cierpienie jest czynnikiem oczyszczającym i uzdrawiającym duszę, wówczas każde cierpienie, każda przeciwność obracać mu się będzie na pożytek. Wtedy nauczy się tej wielkiej prawdy, że po każdym cierpieniu wzbogacona zostaje jego dusza. Zwykle po cierpieniach dobrze zniesionych następuje okres wielkiego pokoju, pociechy i radości. To wiara sprawia, że człowiek z męstwem i wytrwałością znosi swoje cierpienia. Cierpienie przyjmowane z wiarą w celowość daje rozwiązanie całego problemu cierpienia. Wiele osób myśli, że ten dobrze cierpi, który jest tak obojętnym na cierpienie, że już wcale nie cierpi. Jest to mylne przekonanie. Prawdą jest, że cierpienie nie byłoby nim, gdyby nie sprawiało bólu. Chrześcijanin cierpi z całą samowiedzą, a nie po pogańsku w jakimś odrętwieniu.”

W „Dyrektorium”:” Jest faktem niezaprzeczonym, że wszyscy ludzie wcześniej, czy później, mniej lub więcej dotkliwie w swoim życiu cierpią. Cierpią młodzi i starzy. Już nawet niekiedy dzieci cierpią. Cierpią ubodzy i bogaci. Cierpią i wielcy, i mali tego świata. Dzieje ludzkości nas uczą, że cierpienie towarzyszyło ludziom od początku istnienia. Są cierpienia, które dotykają naraz całą ludzkość, całe narody. Są cierpienia, które spadają na mniejsze grupy ludzi lub na rodziny. Są cierpienia dręczące pojedynczych ludzi, czasem przez cały ciąg ich życia ich nurtują lub na czas krótszy lub dłuższy im towarzyszą. Prócz zwykłych cierpień, jakimi są choroby, śmierć, nędza, niedostatek jest cały szereg cierpień wywołanych wprost przez grzechy ludzkie, a często nawet przez wady, które w wielkiej mierze zatruwają życie domowe lub rodzinne w wielu wypadkach. Szczególniej przy obecnej dechrystianizacji społeczeństwa są grzechy, które się bezwstydnie panoszą, przynosząc ze sobą cały szereg nieszczęść i cierpień. Między innymi nienawiść i zazdrość pod pozorem uszczęśliwiania ludzkości zatruwają nie tylko życie tym, przeciwko którym się zwracają, ale przede wszystkim unieszczęśliwiają tych, w których sercach się rodzą[…]Całe życie człowieka jest szkołą cierpienia. Dziwnie mało ludzie korzystają z tej szkoły. Spotyka się czasem ludzi starych, którzy najmniejszej przeciwności znieść nie umieją. Bywa nawet, że uważają się za pobożnych. „Naśladowanie Chrystusa Pana ” mówi, że wielu ludzi idzie za Panem Jezusem aż do łamania chleba, ale niewielu chce z nim pójść  na Golgotę.”

 

  MATKA CZACKA O KALECTWIE:

” Dobre przyjęcie kalectwa może dać szczęście. Wiem, że to jest trudne, ale możliwe. Radzić sobie ze swoim kalectwem, być użytecznym, to już bardzo dużo, ale dobrze przyjąć swoje kalectwo, zaakceptować je, pogodzić się z nim to jest możliwe tylko w kontekście cierpienia Jezusa. Bez Ewangelii kalectwo zawsze będzie tylko krzywdą.”

 

MATKA CZACKA O MIŁOŚCI:

„Podstawą życia musi być miłość Boga i bliźniego.  Miłość, której towarzyszy mądrość. Miłość, która wszystkich z sobą jednoczy w prawdzie, w życzliwości, sprawiedliwości i dobroci, która widzi istotną wartość człowieka. Taka miłość z dobrocią zwraca się do wszystkich, unikając tego, co może komu niepotrzebną sprawić przykrość[…] Miłość nie w uczuciach albo słowach tylko, ale miłość, która chce przede wszystkim spełnienia woli Bożej i umiejąca cierpieć wszystko,co Bóg w miłosierdziu swoim ześle lub dopuści. Miłość również objawiająca się przez uczynki miłosierne „co do duszy” i „co do ciała” wszystkich bliźnich naszych. Aby dobrze pełnić uczynki miłosierne, trzeba przede wszystkim zapomnieć o sobie i śledzić za tym, co bliźniemu potrzeba lub co mu jest przyjemnym.” Dla Matki Czackiej prawdziwa miłość jest delikatna, nie ulega nastrojom i zmianom, nie ma w sobie ani egoizmu, ani zazdrości. Ta miłość jest prosta, serdeczna, domyślna i zaradna. A czym jest zawarta w tytule spektaklu „domyślność serca”? To intuicja, przeczucie, które pozwala rozpoznać, co potrzebne jest bliźniemu i jakie są jego cierpienia, chociaż sam o nich nie mówi.

Miłość zawsze i wszędzie.

12 września 2021 Matka Elżbieta Róża Czacka została razem z kardynałem Stefanem Wyszyńskim wyniesiona na ołtarze. Uroczystość beatyfikacyjna odbyła się w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.  Dzień później, 13 września 2021 roku przed dawnym pałacem Branickich w Białej Cerkwi, gdzie Matka przyszła na świat, Biskup Diecezji Kijowsko-Żytomierskiej Witalij Krywicki odprawił uroczystą Mszę dziękczynną za dar Jej beatyfikacji.

Spektakl w oczywisty sposób nie porusza wszystkich wątków z życia Matki Czackiej. Autorzy skoncentrowali się na duchowości błogosławionej, pokazali mistyczne doznania oraz życiowe priorytety, których obrona często wymagała siły i stanowczości, jakich dziś nie brakuje obrońcom Ukrainy.

 

Ewa Gocłowska (ORPEG, autorka scenariusza i reżyser „Domyślności serca…)  

Zdjęcia: Centrum Kultury Izabelin

„Wszyscy potrzebujemy serca. Serce jest może najpotrzebniejszą rzeczą na świecie”

Wypełniona po brzegi sala teatralna Centrum Kultury Izabelin

„Coraz bardziej, coraz mocniej, czuję zbliżającą się śmierć”

„Cierpienie odrywa nas od ziemi i każe nam tęsknić do ojczyzny niebieskiej, do której jesteśmy stworzeni”

Od lewej: dyrektor Centrum Kultury Izabelin Janusz Czaja, wójt gminy Izabelin Mateusz Milej, odtwórczyni roli Matki Czackiej Natalia Szyłowska, profesor Maja Komorowska, Konsul Generalny RP w Odessie Jacek Gocłowski, autorka scenariusza i reżyser spektaklu Ewa Gocłowska, wicedyrektor CKI Daria Kuźniecow-Dudko, Matka Radosława Podgórska Przełożona Generalna Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, konsultant naukowy siostra Angelica Jose

Wybitna polska aktorka teatralna i filmowa profesor Maja Komorowska i Konsul Generalny RP w Odessie Jacek Gocłowski

Rozmowom o spektaklu nie było końca

 

 

 

POWIĄZANE POSTY

Nasi Partnerzy

Najnowszy numer x