Dziś: poniedziałek,
23 maja 2022 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Archiwum 2013
Z dziejów edukacji
O „Atenach Wołyńskich

Książkę prezentowali profesorowie: dr hab. Andrzej Szmyt (autor) i dr hab. Henryk Stroński (redaktor naukowy)Książkę prezentowali profesorowie: dr hab. Andrzej Szmyt (autor) i dr hab. Henryk Stroński (redaktor naukowy)

Анджей Шмит,
Кременецький лицей як зразок
просвітницької моделі школи
на території України у першій половині
ХІХ століття.
Переклад з польської Микола Стронський.
- Кременець, 2012. – 235 с.

Z czym współczesnym Polakom kojarzy się Krzemieniec? Oczywiście z postacią wieszcza Juliusza Słowackiego, który urodził się w tym mieście. Tu również do ostatnich swych dni mieszkała jego matka i do niej poeta słał z daleka pełne tęsknoty listy. W blasku promieni sławy geniusza poezji polskiej zbladła jednak pozycja drugiej materii, wiążącej się z tym miastem, a zasługującej na nie mniejsze uznanie, a mianowicie Liceum Krzemienieckiego, którego pierwszą klasę dane mu było zakończyć, przed wyjazdem do Wilna. Oczywiście z perspektywy niewielkiego Krzemieńca Wilno było „wyższym” ośrodkiem edukacji, aczkolwiek nie bezzasadnie hrabia Piotr Zawadowski (ówczesny minister oświaty) przyswoił krzemienieckiej uczelni przydomek „Ateny Wołyńskie”.

Gimnazjum w Krzemieńcu, przekształcone później w Liceum Wołyńskie było fenomenem w warunkach zniewolonej Polski, jako że funkcjonując na terenie Imperium Rosyjskiego w całej swej niedługiej, lecz chlubnej historii tętniło polskością.

Widok liceum i ruin zamku w Krzemieńcu. Litografia (Louis Pierre A. Bichebois ok. 1826 r.)Widok liceum i ruin zamku w Krzemieńcu. Litografia (Louis Pierre A. Bichebois ok. 1826 r.)

Ten stan ilustruje doskonale powiastka o tym, że profesor literatury rosyjskiej Iwan Aleksandrowski odpowiadał wizytującemu szkołę generałowi Fałatiewowi po polsku i na uwagę generała: „Pokazuje się, iż pan w miejsce tego, co byś miał tu uczyć języka rosyjskiego, nauczyłeś się sam polskiego", odparł: „I nic dziwnego, gdyż ja jeden musiałem uczyć po rosyjsku wszystkich, mnie zaś jednego wszyscy uczyli po polsku”.

A początki uczelni były następujące. W 1805 r. Tadeusz Czacki - historyk, pedagog i polityk - dzięki finansom polskiego ziemiaństwa, przy współudziale Hugona Kołłątaja (współtwórcy Konstytucji 3 Maja) założył gimnazjum wołyńskie w gmachach pojezuickiego klasztoru i pobazyliańskiego kolegium, wzniesionego w Krzemieńcu jeszcze w XVII wieku przez Jeremiego Wiśniowieckiego.

Czacki i Kołłątaj przeświadczeni, że dla pozbawionych niepodległości Polaków miast rozpaczliwych zrywów wyzwoleńczych ważniejsze jest dbanie o własny rozwój i utrzymanie polskiej odrębności kulturowej, wszelkimi sposobami starali się doprowadzić do poprawy poziomu i dostępności nauki.

Podczas prezentacji książki Podczas prezentacji książki

Gimnazjum stanowić miało wzór dla innych tego typu instytucji. Po przekształceniu w liceum obejmowało szkołę elementarną, szkołę średnią i kursy wyższe. Wkrótce stało się ośrodkiem życia umysłowego, kulturalnego oraz ostoją polskości, a sam Krzemieniec zaczął się dzięki tej placówce rozwijać, stając się naukową i kulturalną stolicą Wołynia.

Uczelnia przywiązywała ogromną wagę do jakości dawanych nauk, oferując większą ilość przedmiotów i wiedzę świetnych wykładowców. W pracy pedagogicznej dążono tu do integracji różnych grup narodowych - polskiej, ukraińskiej, żydowskiej czy rosyjskiej - w obrębie jednej społeczności. Uznawano prawo każdej nacji do własnego języka, obyczajów i religii. Liceum przetrwało, niestety, tylko 30 lat - zostało zamknięte przez carat po upadku powstania listopadowego, lecz stało się jednym z najlepszych przykładów postrzegania historycznego zakładającego u podstaw pracę i kształcenie, stanowiących jedną z niewielu w historii Polski alternatyw wobec narodowych powstań.

Spotkanie ze znawcą tematu

O Krzemieńcu pisało i nadal pisze bardzo wielu polskich autorów. Jednym z nich jest profesor Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie dr hab. Andrzej Szmyt, który 14 lutego br. zawitał do Kijowa.

Tym razem okazją do spotkania ze wszystkimi zainteresowanymi tą tematyką stała się prezentacja jego książki pt. „Liceum Krzemienieckie jako przykład oświeceniowego modelu szkoły na terytorium Ukrainy w pierwszej połowie XIX wieku”, przetłumaczonej na język ukraiński przez Mikołaja Strońskiego.

Tadeusz Czacki - wizytator guberni wołyńskiej, podolskiej i kijowskiejTadeusz Czacki - wizytator guberni wołyńskiej, podolskiej i kijowskiej

Prezentację, która odbyła się w murach Uniwersytetu Narodowego „Akademia Kijowsko-Mohylańskiej” otworzył redaktor naukowy publikacji profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i Instytutu Humanistyczno-Pedagogicznego w Krzemieńcu dr hab. Henryk Stroński.

Podkreślając fakt, iż jest to pierwsza w tym temacie fundamentalna publikacja przetłumaczona na język ukraiński pokrótce przedstawił postać i niezwykle bogaty dorobek twórczy autora oryginału pracy prof. Andrzeja Szmyta - dziś jednego z najaktywniejszych badaczy dziejów wschodnich ziem Polski, w szczególności rozwoju szkolnictwa polskiego.

Następnie prof. Stroński opowiedział o stanie współczesnym krzemienieckiej uczelni, która kontynuuje chlubne tradycje swego poprzednika i poinformował, że zapadła decyzja o podwyższeniu jej rangi do statusu akademii.

Prof. Andrzej Szmyt w swoim wystąpieniu referując tematy poruszone w swej pracy mówił m. in. o rzeczowych i dobrze przemyślanych powodach wyboru Krzemieńca na miasto ulokowania gimnazjum. Położenie miasta w centralnej części Wołynia ułatwiało podróż uczniom z innych miast trzech południowych guberni. Ponadto życie było tu tańsze niż w innych miastach regionu i stacjonowała tu nieliczna jednostka wojskowa, co zapobiegało złemu wpływowi moralnemu na młodzież. Obszerny kamienny kompleks dawnych jezuickich i bazyliańskich budowli zapewniał bezpieczeństwo w przypadkach częstych pożarów nawiedzających przeważnie drewnianą zabudowę miasta. Krzemieniec leżał też blisko granicy z Galicją, skąd też przybywała młodzież polska.

Hugo Kołłątaj  - współtwórca Konstytucji 3 MajaHugo Kołłątaj  - współtwórca Konstytucji 3 Maja

Ambicją Czackiego i Kołłątaja było wykorzystanie przychylności kuratora okręgu wileńskiego księcia Adama Jerzego Czartoryskiego i przeistoczenie tej szkoły na drugą po Uniwersytecie Wileńskim placówkę oświatową dla ziem południowo wschodnich.

Warto pamiętać, że ks. Czartoryski przeforsował polski oświeceniowy piramidalny system nauczania na terytorium imperium rosyjskiego. W nim na czele piramidy stały szkoły główne (uniwersytety)potem gimnazja, szkoły powiatowe i parafialne.

Niestety po 30 latach rozkwitu 31 marca 1831 w Liceum Wołyńskim zawieszono zajęcia pod pretekstem rozprzestrzeniającej się cholery. Oczywiście prawdziwym powodem był wybuch powstania listopadowego i uczelnia zamarła, aż do jesieni 8 listopada 1833 r., kiedy to car Mikołaj I podpisał dekret o powołaniu uniwersytetu w Kijowie, skutkiem czego cała baza uczelni krzemienieckiej przewędrowała do tego miasta.

Krzemieniec i Kijów

A zatem, dziedzictwo Liceum Krzemienieckiego przejął Uniwersytet Kijowski, stając się spadkobiercą jego tradycji i bazy materialnej. Do Kijowa przewieziono wszystko, co można było wywieźć: archiwa szkolne, najbogatszą na południowej Ukrainie bibliotekę, licząca prawie 40 tys. tomów, w tym jej serce - bibliotekę królewską, zakupioną od spadkobierców Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wywieziono bogate gabinety-laboratoria, których mógłby pozazdrościć niejeden uniwersytet europejski.

Z czasem przeniesiono też kadrę pedagogiczną. Z 19 polskich profesorów 17 przyjechało do Kijowa z Krzemieńca.

Studentami uniwersytetu również w większości byli dawni uczniowie liceum krzemienieckiego i wyraźnie polski duch uczelnia utrzymała do czasu wykrycia antyrosyjskiego spisku Konarskiego i Gordona (1838 r.) kiedy to przeprowadzono czystkę wśród jej studentów i wykładowców. Wyjątkiem była jedynie katedra teologii katolickiej, w której aż do 1864 roku(czyli do jej likwidacji) wykłady były prowadzone w języku polskim.

Kurator Wileńskiego Okręgu Naukowego książę Adam Jerzy CzartoryskiKurator Wileńskiego Okręgu Naukowego książę Adam Jerzy Czartoryski

W żywym dialogu słuchaczy z prof. A. Szmytem poruszono m. in. sprawę nienależytego przechowywania i archiwizacji materiałów historycznych z Krzemieńca znajdujących się obecnie w Kijowie.

W finale spotkania wrażeniami o prezentowanej książce podzielił się członek Stowarzyszenia Naukowców Polskich na Ukrainie dr Adolf Kondracki.

„Walorem tej pracy – zaznaczył – jest jej fundamentalność, precyzyjny opis kilku dziesięcioleci funkcjonowania Liceum Krzemienieckiego i wielostronnego dziedzictwa, jakie po sobie pozostawiło. Zdumiewa baza źródłowa wykorzystana przez autora oraz innowacyjna interpretacja wielu kwestii. Przemyślnie dobrany materiał ilustracyjny, uzupełnia informacje podane w książce.

Ozdobą dzieła jest unikatowa mapa geograficzna z 1803 roku, zaczerpnięta z biblioteki Czartoryskich. Autor nie zapomniał też o wykazie nazwisk użytych w tekście.

Uważam, że jest to pierwsza książka (szczególnie dla czytelnika ukraińskiego), która tak szeroko i rzetelnie opisuje rzeczywistość w sferze edukacji młodzieży istniejącą w tamtych czasach. Jedynym jej niedostatkiem jest niski nakład, choć tu wyjściem mogą być kolejne edycje tej pożytecznej publikacji”.

Stanisław PANTELUK

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України