Dziś: niedziela,
16 stycznia 2022 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Archiwum 2013
2013 - rokiem Juliana Tuwima
Poezjo! lampo czarnoksięska
I lampo laboratoryjna! („Kwiaty polskie”) (z nr 459)

Stoi na stacji lokomotywa, / Ciężka, ogromna i pot z niej spływa” – to znamy wszyscy. A to? „Całujcie mnie wszyscy w d…”. Pewnie mniej. A to także twórczość Juliana Tuwima (†59 l.) – poety, który gdyby zginął we wrześniu 1939 roku albo pozostał na emigracji, jak Jan Lechoń (†57 l.) czy Kazimierz Wierzyński (†74 l.), dziś w szkołach byłby przedstawiany może jako największy polski poeta XX wieku

Tuwim wrócił jednak po wojnie do kraju opanowanego przez komunistów i dał się zdegradować do roli propagandysty. Władza zawsze robiła na nim wrażenie.

Puchł z dumy, gdy marszałek Józef Piłsudski (†67 l.) zaprosił go – wraz z innymi twórcami literackiego kabaretu „Pod Pikadorem” – do Belwederu. „Ach, gdyby tak teraz przejechać jeszcze jakiegoś znajomego” – rozmarzył się, gdy znana warszawiakom limuzyna wiozła go na spotkanie z Naczelnikiem Państwa. 

Julian Tuwim urodził się w 1894 roku w Łodzi, w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, gdzie o semickich korzeniach raczej nie dyskutowano. Ba, poeta aż do końca II wojny światowej nie przepadał za ziomkami, którzy izolowali się od społeczeństwa polskiego. Pisał o nich: „Izraelitcy doktorowie, Wiednia, żydowskiej Mekki, flance/ co w Bochni, Stryju i Krakowie, szerzycie kulturalną francę”.

U Tuwimów z pieniędzmi było krucho. Młody Julian szybko pojął, że skoro jego żywiołem ma być literatura, musi to być literatura użytkowa, czyli na potrzeby estrady czy filmu. Tylko taka gwarantowała bowiem w miarę dostatnie życie.

Początek jego kariery zbiegł się w czasie z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. W czasie wojny bolszewickiej Tuwim zatrudnił się w biurze prasowym Wodza Naczelnego. Uważał to za swój patriotyczny obowiązek.


Budynek Tuwima w Łodzi

Kiedy kraj wkroczył na drogę rozwoju, poeci – Skamandryci stali się niejako instytucjami życia kulturalno-obyczajowego. Brylowali na salonach. Szampan lał się tam strumieniami, a Tuwim miał niebezpieczną skłonność do napojów wyskokowych. To z ich pomocą radził sobie z atakami ludzi, którzy odmawiali mu prawa do polskości. Z sympatii dla alkoholu stworzył dzieło do dziś popularne, czyli „Polski słownik pijacki”. Jeden z najsłynniejszych bon-motów Tuwima brzmiał: „Zamiast pić – odkładaj w PKO. Gdy się zbierze większa sumka – przepij”.

Dla pieniędzy Tuwim napisał takie szlagiery, jak „Miłość ci wszystko wybaczy” czy „Na pierwszy znak”, wykonywane przez gwiazdę kina Hankę Ordonównę (†47 l.). Z potrzeby ducha – pacyfistyczny wiersz „Do prostego człowieka” i poemat „Bal w operze”, będący ostrą satyrą na rządy następców Piłsudskiego.

Wojna przewróciła wszystko do góry nogami. Dręczyły go wyrzuty sumienia, że siedzi bezczynnie w Ameryce, gdy jego bliscy są mordowani przez Niemców. Zbliżył się do komunistów, których zaczął postrzegać jako jedyną siłę zdolną zmienić zepsuty i upodlony świat. Nie wyobrażał sobie życia poza Polską.

Dla władz PRL powrót Tuwima do kraju był cenny ze względów propagandowych. Pisał mało, ale dla nich najważniejsze było, że był. Zmarł 27 grudnia 1953 roku w Zakopanem. Gdy nad grobem dygnitarze mówili o zasługach poety dla ustroju, gdzieś w zaświatach zabrzmiały pewnie słowa wiersza: „całujcie mnie wszyscy w d…”.

Artur GÓRSKI

ZŁY WIERSZ

Nie wiesz o tym. A był deszcz
I błądziłem po ulicy
I szukałem i czekałem
W żrącej, okrutnej tęsknicy.

Nie wiesz o tym. Byłem zły.
I poszedłem pić. I piłem:
Wódkę, koniak, wódkę, koniak,
I wesół, och wesół byłem!

Patrzaj: to jest nędzny wiersz,
Ale zły jest, zły i gniewny,
Bo czekałem, bo szukałem
W wieczór jesienny, ulewny.

 

OJCIEC

Myślałem kiedyś, że potrafię
Dać tobie wieczność modlitwami,
I tak cię jakoś przysposobić,
Byś wieczną starość miał — szczęśliwą.
Dziś — wszystko, co syn może zrobić,
To spojrzeć, westchnąć — i na ścianie
Poprawić twoją fotografię,
Gdy wisi krzywo.

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України