Dziś: środa,
23 czerwca 2021 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Archiwum 2016
Nasze drogi
Nie zapominajmy ciężkich lekcji historii!


Uczestnicy konferencji „Polacy na Ukrainie: drogi i losy”, Kijów 15.10.2016

Międzynarodowa Konferencja naukowo-praktyczna „Polacy na Ukrainie: drogi i losy” ku upamiętnieniu 80 rocznicy deportacji do Kazachstanu, odbyła się w przestrzennej (a mimo to przytulnej) auli Narodowego Uniwersytetu Zasobów Biologicznych i Racjonalnego Wykorzystania Natury Ukrainy (NUZBiRWNU).

Obywatele Ukrainy! Zróbmy wnioski z męczeństwa przodków i uczmy się! – to hasło było w podtekście prawie każdego wystąpienia, każdego wykładu, repliki, oraz w centrum każdej spontanicznie wynikającej dyskusji.

Stało się ono faktycznie mottem tego niezwykłego przedsięwzięcia, świetnie organizowanego pod egidą Ministerstwa Edukacji i Nauki Ukrainy, MSZ RP, Wydziału Konsularnego Ambasady RP na Ukrainie, FOPnU, NUZBiRWNU oraz Instytutu Historii Ukrainy NAN Ukrainy.

Bardzo solidny program konferencji, obejmujący 30 wystąpień w trzech językach (polski, ukraiński, rosyjski) został rozpoczęty przywitaniem, które wygłosił Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Konferencji, prorektor NUZBiRWNU ds. edukacji i pracy wychowawczej, dr. hab., prof. Serhij Kwasza.

Do stworzenia uroczystej atmosfery na sali obrad przyczynił się w krótkim wystąpieniu Konsul Generalny RP w Kijowie Tomasz Dederko, który m.in. zaznaczył wielką rolę mediów polskojęzycznych na Ukrainie w sprawie krzewienia polskości, polskiej kultury, polskiej racji odrodzenia, a co jest bardzo ważne i aktualne – w upublicznieniu prawdy historycznej w społeczeństwie ukraińskim.

Przy tym pan Konsul Generalny okazał szczególną uwagę staraniom redakcji „Dziennika Kijowskiego”, kwartalnika „Krynica” oraz serdecznie podziękował organizatorom i uczestnikom konferencji, fakt zaistnienia której jest świetnym dowodem pogłębienia dobrej współpracy polsko-ukraińskiej.


Andrij Amons, ceniony i bardzo kreatywny badacz faktów i skutków represji bolszewickich i radzieckich

Prezes FOPnU Emilia Chmielowa sporą część swego wystąpienia poświęciła kurtuazyjnemu personalnemu przywitaniu poważnych osobistości, podziękowała wszystkim obecnym na sali za udział oraz za stworzenie rodzinnej atmosfery w tej wspólnej polsko-ukraińskiej konferencji:

„Ogromnie się cieszę, że to już druga konferencja na bardzo ważny temat. Pierwszą n.t. „Polska droga do Kazachstanu” zorganizowaliśmy w 1996 roku w Żytomierzu, jako pierwsi na Ukrainie. Wielki trud włożył w to przedsięwzięcie nasz sławny kombatant Prezes Stowarzyszenia Weteranów WP Żytomierszczyzny Zygmunt Węgłowski

I oto po 20 latach wracamy do bardzo bliskiego dla nas wszystkich tematu i jestem pewna, że dzisiejsze obrady zjednoczą nas jeszcze mocniej”.

Ks. Prałat Ludwik Kamilewski po przywitaniu pobłogosławił zebranych na konferencji w jęz. ukraińskim: „Хай Бог благословить нас, щоб ми сьогодні об’єдналися всі в одному прагненні до миру й злагоди!”

W nieludzkich warunkach przymusowej wywózki do Kazachstanu, z 10 osób rodzeństwa ks. Ludwika w drodze zmarło czworo. A po przybyciu na miejsce, w gołym stepie musieli wydłubywać ziemianki, aby jakoś uchronić się od zimna i przetrwać.


Na zdjęciu: Konsul Generalny RP w Kijowie Tomasz Dederko, Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Konferencji, prorektor NUZBiRWNU dr. hab., prof. Serhij Kwasza, Prezes FOPnU Emilia Chmielowa, moderator konferencji dr. hab. Zinowij Rużyło

„Miejscowym Kazachom władza wyjaśniła, że Polacy przyjechali dobrowolnie, wtedy jak Polacy wyjaśniali sobie, że Bóg dał wypróbowania, przez które trzeba przejść i nauczyć się przebaczać wrogom” – powiedział ks. Ludwik.

Na co zareplikowała Prezes Kijowskiego Narodowościowo-Kulturalnego Stowarzyszenia Polaków „Zgoda” Wiktoria Radik: „Jak coś takiego można przebaczyć?!” Wybuchła gorąca dyskusja, w której zetknęli się zwolennicy katolickiej i świeckiej pozycji światopoglądowej.

Co prawda, prowadzący obrady, dziekan wydziału konstruowania i projektowania NUZBiRWNU dr hab. Zinowij Rużyło prawie od razu uspokoił audytorium i powrócił do porządku dziennego.

Pani Anita Staszkiewicz („Wspólnota Polska”, Warszawa, wcześniej dobre znana, jako Konsul RP w Charkowie) na wstępie zwróciła się do zebranych pięknym, doskonałym fonicznie przywitaniem w języku ukraińskim, a dalej po polsku oznajmiła m. in.:

„Tu mamy temat, do którego trzeba wracać. Trzeba pamiętać. I z tym przesłaniem tu przyjechałam. Jesteśmy po to, aby pielęgnować pamięć – taka jest nasza rola, nasza misja. Właśnie od Państwa płynie ten głos do Polski. Najważniejsza jest współpraca, dyskusja, rozmowa, bo to jest fundament naszej wspólnej pracy.

Towarzystwo „Wspólnota Polska”, jako jedyna organizacja, opiekuje się Polakami na całym świecie, w tym również na Ukrainie. Tylko wspólnie możemy tworzyć, pielęgnować pamięć i snuć plany na przyszłość”.

Reprezentując Uniwersytet Warszawski, pani dr Anita Staszkiewicz zaczęła w swoim referacie od próby zdefiniowania pojęcia i filarów polskiej tożsamości narodowej:

„Mimo że nie ma mierników poziomu tej tożsamości, ale tu na Ukrainie wystarczy wymienić parę zdań z przypadkową osobą, żeby wiedzieć, że ma się do czynienia z człowiekiem polskiej krwi, że rozmawia się z Polakiem.

I tu nie trzeba odnosić się do literatury fachowej czy jakichś wyznaczników naukowych. Po prostu ma się taką pewność. Podczas mojej pracy konsularnej na Ukrainie – kontynuowała -wysłuchałam wiele opowiadań ludzi deportowanych do Kazachstanu”.


Anita Staszkiewicz: „Te historie są trudne, bolesne, ale naszym obowiązkiem jest o tym pamiętać!”

Pani Anita przytoczyła smutną opowieść o losie bardzo uczciwej rodziny p. Klementyny Sokołowskiej z Tarnopola, w mieszkaniu której czas zatrzymał się na wspomnieniach. Na początku lat 1920-ch w domu Sokołowskich rozmawiało się wyłącznie po polsku, czytano polskie książki, przestrzegano rzetelnie tradycje narodowe. Istna oaza pokoju. W każdą niedzielę rodzina udawała się do kościoła, gdzie ojciec Adolf podczas Mszy grał na organach.

Kiedy p. Klementyna miała 11 lat, rodzinę i jeszcze 12 rodzin ze wsi Kurniki wywieziono do Kazachstanu. Świat runął i zawalił się. Dwa tygodnie w wagonie towarowym jechali w nieznane...

Wyrzucono ich pod gołym niebem, gdzie mieli zbudować sobie inne życie. Ale mimo nieludzkich warunków oraz wymagań ze strony władz, by zmienili polskie dokumenty na sowieckie, oni uporczywie chronili własną tożsamość narodową – w tradycji, języku, polskiej świadomości oraz czcili wiarę przodków...

„Te historie są trudne, bolesne, ale naszym obowiązkiem jest o tym pamiętać!” – udobitniła na zakończenie p. Anita Staszkiewicz.

Walerij Istoszyn dr h. c. m, docent Winnickiego Narodowego Medycznego Uniwersytetu im. M. Pyrogowa wystąpił z obszernym referatem „Polacy z Podola pod naciskiem systemu karnej represji”.

Pan Walerij przedstawił szeroką ilustrację głównych wydarzeń historycznych i sytuacji dotyczącej ludności polskiej w okresie od początku Pierwszej Wojny Światowej do lat 1959-ch na Bracławszczyznie – południowo-wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. I argumentował wniosek:

„Polacy Podola stali się zakładnikami agresywnej polityki militarnej ZSSR. Budownictwo tzw. „Linii Obronnej Stalina” na Podolu ukończono w 1937 roku, a więc do wysiedlenia Polaków (jako „wrogiego elementu”) z ich rodzinnych terenów zostawało jeszcze parę lat. Maszyna represji wobec ludności polskiej była nieodłączną częścią składową polityki sowieckiej.

Temu sprzyjał ogłoszony wówczas przez kierownictwo ZSRR kurs na formowanie „nowej populacji sowieckiej”, w której nie było miejsca dla Polaków. A więc pod koniec roku 1936 w obwodzie winnickim zlikwidowano 136 polskich szkół...

Skutki wynarodowienia są bolesne do dziś, nawet na poziomie dokumentalnym. Wielu Polaków obwodu Winnickiego ubiegających się o Kartę Polaka, mają metryki, w których ich rodzice zapisani są jako Ukraińcy albo bez zaznaczenia narodowości”.

Odczyt „Syberyjska szkoła (przetrwanie Polaków w warunkach deportacji)” wygłosiła Teresa Dutkiewicz, mgr. inż. Katedry Chemii Organicznej Uniwersytetu Narodowego „Politechnika Lwowska” redaktor naczelny czasopisma FOPnU „Nasze drogi”.

Pani Teresa oparła swoje wystąpienie na losie Zbigniewa Zwarycza, wspaniałego, dobrze znanego człowieka w środowisku Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, który w wieku 9 lat, razem z rodziną był wywieziony z Winników obok Lwowa do Kazachstanu.

„Pan Zbigniew spisał swoje przeżycia z tułaczki, by ukazały się w wydawnictwie. Zły pech sprawił, że te jego wspomnienia zaginęły w niewyjaśniony sposób. Wtedy autor napisał utracony tekst po raz drugi, a zawdzięczając dobrym ludziom jego pamiętnik został wydany i uzyskał dobrą recenzje” – oznajmiła p. Teresa i przeczytała kilku fragmentów:

„Nieprzerwany stukot w drzwi rozbudził mnie. Stanąłem na łóżku niczego nie rozumiejąc. Zza drzwi dobiegały głosy mężczyzn, którzy w nieznanym dla mnie języku głośno coś wymagali - krzyki, szamotanina.

Wtedy do mego pokoju weszła mama, a za nią wtargnęło czworo uzbrojonych żołnierzy. Matka usiadła na krześle, płacząc zaczęła prosić żeby nas zostawili, że ona i dzieci są niewinni, że nie wyżyje tam z nimi...

Nic nie pomogło. Po spisaniu danych personalnych, jeden z nich powiedział, że daje dwie godziny na spakowanie rzeczy...

Wagon towarowy przepełniony ludźmi; w podłodze – dziura, z której wszyscy korzystali jako z toalety przez trzy miesiące tej nieludzkiej podróży na Syberię. Uciec było niemożliwie...

Kiedy płynęliśmy na barce po Jenisieju, ludzie na brzegu obrzucali nas kamieniami i krzyczeli: „Banderowcy! Rozbójnicy!” Tak nas witała miejscowa ludność, a my nie wiedzieli, co to jest i skąd te „banderowcy” i „rozbójnicy”.

Potem zrozumieliśmy, że mieszkańców Syberii podburzono tak, żeby nie mieli żadnych kontaktów z nami i nie poznali prawdy...

Wreszcie postawiono nas do ciężkiej pracy w lesie, na wyrąbie drzew”.

 Dorota Jaworska, red. naczelny naszej sławnej patriotycznej „Krynicy”:

„Dziękuję Państwu za możliwość zabrania głosu, ale tak naprawdę jestem głosem tego, kto stamtąd wrócił”.

Pani Dorota opowiedziała o losie Ryszarda Kożucha, który wrócił z Sybiru i dziś mieszka we Wrocławiu. Jego odyseja zaczęła się w 1939 roku, od ucieczki taty z niemieckiego więzienia razem z Ukraińcem, kiedy uciekinierom cudem udało się uniknąć złapania i powrócić do domu bez żadnych dokumentów.


Dla szybkiej budowy przynajmniej jakiegoś schronienia w bezludnych i bezdrzewnych miejscach, gdzie był tylko step i wiatr, wywiezieni Polacy wykorzystywali wszelkie dostępne środki - od darni do umocnionych gałęziami ziemnych nasypów – ścian.
(Zdjęcie archiwum DK)

Natomiast prawdziwa gehenna rodziny zaczęła się w lutym 1940 roku, kiedy ich, razem z innymi 40-ma osobami wsadzono do wagonu towarowego i powieziono na Syberię. Ratowali się modlitwą, śpiewaniem Litanii, podtrzymując się wzajemnie.

Jak pisze p. Ryszard, – „Po dłuższym czasie okazaliśmy się w środku tajgi, gdzie stały dwa baraki. Każdej rodzinie przydzielono mizerny kawałek miejsca, a następnego dnia mieli przystąpić do pracy w lesie w odległości 5 km od baraku.

Wkrótce zachorował i zmarł brat Genio. W pierwszym okresie, w warunkach ciężkiej pracy i głodu umierało dużo osób – ponad 100 w ciągu niespełna półtora roku. Z naszych bliskich odeszło dziewięcioro...”

Włodzimierz Kuczyński, Prezes Stowarzyszenia Kultury Polskiej z m. Sumy (Ukraina) opowiedział o losach swojej rodziny, przymusowo wywiezionej 1936 roku do północnego Kazachstanu dla pracy w sowchozie. Wielu chorowało, umierało, Polaków nazywano kontrrewolucjonistami, zabroniono nauki języka polskiego.

Komendant NKWD często zabierał ludzi na przesłuchania, wymagał zmienić narodowość i paszporty na radzieckie. Podczas przesłuchań zamordowano nauczyciela polskiego.

Olena Kropywko, doktorant katedry historii i politologii NUZBiRWNU i Walentyna Melnyk, dr docent NUZBiRWNU wygłosili bardzo ciekawy, ale nieco kontrowersyjny referat „Polacy i Ukraińcy w procesach deportacji ludności z zachodnich obwodów URSR”.

Ciekawy przede wszystkim z powodu przekonującej bazy statystycznej, porównywanej wg polskich i ukraińskich źródeł. Co dało paniom-naukowcom zrobić wniosek: „Na Polakach od 1930 roku wypracowywano scenariusz deportacji, wykorzystywany na szerszą skalę”.

Andrij Amons, ceniony i bardzo kreatywny badacz faktów i skutków represji bolszewickich i radzieckich, m.in. przedstawił rozbudowany materiał statystyczny, dotyczący deportacji z krajów nadbałtyckich, Białorusi, Ukrainy po ich okupacji w 1939 roku.

Ze współczuciem wysłuchano na konferencji referatu prof. Stanisława Ellisa z Charkowa, który opowiedział o tragicznych losach swojej rodziny. Serdecznie przywitano powszechnie znanego weterana, płk Zygmunta Wengłowskiego, który na ręce organizatorów konferencji przekazał swój referat „Wspomnienia, które nie mają terminu przedawnienia”.

Uszanowano oklaskami wystąpienie członka PAN dr docenta NUZBiRWNU Jana Rogowskiego, o wielkim wkładzie prof. Eugeniusza Krasowskiego w sprawę pojednania ukraińsko-polskiego.

Z zainteresowaniem wysłuchano referaty innych uczestników obrad.

Bez przesady i najmniejszej wątpliwości można stwierdzić, że Konferencja nie tylko udała się, ale również stała się znaczącym wydarzeniem w sferze współczesnych przemyśleń naukowych i społecznych narodów polskiego i ukraińskiego.

Eugeniusz GOŁYBARD

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України