Dziś: wtorek,
23 kwietnia 2024 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Archiwum 2023
Punkt widzenia
Najaktualniejsze zagadnienie naszych czasów


Ile będzie trwała wojna? Nie brakuje chętnych odpowiedzieć na to pytanie, ale większość ekspertów unika dokładnego zaznaczenia terminów, wykorzystując raczej emocje zamiast argumentów.

O tym, że dzisiejsza wojna miała się zacząć 2014 roku, uprzedziłem siedem lat przed tym w artykule pt. „Куди коливається маятник” („W jakim kierunku kołysze się wahadło”) – gazeta „Українське Слово”, №12, 21-27.03.2007. Opublikowałem wówczas wyraźne ostrzeżenie o zbliżającej się rosyjskiej agresji na Ukrainę i wskazałem datę rozpoczęcia wojny: „około 2015 roku”  – 2014 rok.

Dla uzasadnienia prognozy posłużyłem się wahadłem historycznym, które wcześniej przyszło mi do głowy, oraz nakreśliłem odpowiedni schemat, którego rysunek od 2007 roku zostaje niezmienny. Wydarzenia, które faktycznie odbywały się potem aż po dziś dzień, potwierdziły słuszność wysuniętych prognoz.

Wahadło wskazuje m.in. na fakt, że wojny na terenie Europy – zaczynając od Wojny Krymskiej (1852–1853) i innych przez ponad półtora stulecia – toczyły się wtedy, kiedy wahadło znajdowało się w lewym ujemnym odchyleniu, a wszystkie te wojny prowokowała bądź rozpoczynała agresywna Rosja.

O tym, że Rosja ma znacząco zwiększyć zasięg agresji i okupacji Ukrainy na początku 2022 roku, uprzedziłem prawie na trzy miesiące przed tym w artykule “Про що попереджає маятник” („O czym uprzedza wahadło”) – gazeta „Слово Просвіти”, № 49, 9-15.12.2021.

W owej publikacji, na podstawie faktów, zaznaczyłem również, że szczyty agresji Rosji powtarzają się periodycznie co każde 83 (84) lata.

Tak, zagarnąwszy ogromne tereny Chin na Północnym Wschodzie i zaznaczywszy ten fakt Umową Nierczyńską (1689 roku), Rosja, po następnych 83 latach dokonuje pierwszego rozbioru Polski, zabierając sobie 44% terytorium kraju (1772 r.), a po kolejnych 83 latach rozpala Krymską Wojnę (lata 1853-1855).

Po następnych 83(84) latach, przy wsparciu Rzeszy Hitlera, imperialistyczna Rosja Stalina rozpoczęła drugą wojnę światową wdarciem się do Polski, okupując połowę terenu  kraju (1939).

Upłynęło jeszcze 83 lata i Rosja Putina wszczęła teraźniejszą Bandycką Wojnę (2022 r.), mając na celu likwidację niezależnego państwa Ukraina w centrum Europy. Ta wojna trwa już dziesiąty rok i końca jej nie widać.

Natomiast można zaobserwować pewne tendencje w toku wydarzeń, w zachowaniu agresora i w dynamice reagowania świata na faktografię wojny. A więc można mniej ogólnikowo podejść do odpowiedzi na pytanie postawione na początku tego artykułu.

Po pierwsze, Rosja zaczynała wojnę powoli, bez pośpiechu, „pełznąc”, podbierając się do Krymu niby wąż, żeby nie spłoszyć pogrążone w wątpliwościach kierownictwo Ukrainy, w którym wówczas nie brakowało prorosyjskich zdrajców.  

Krym podbiły jakoby jakieś nieznane „zielonoludki”. Tak powiedział Putin. Rosjanie uznali to za możliwość dla stopniowego rozpalania wojny w formacie hybrydowym (niby wojna, niby nie), włącznie z bestialskim zabójstwem setek żołnierzy ukraińskich w „uzgodnionym korytarzu humanitarnym” z oblężonego Iłowajska w sierpniu 2014.

Hybrydowo-leniwy rodzaj wojny, nawiązany przez Rosję w Ukrainie, trwał prawie do końca 2021 roku, upodobniony do chronicznej choroby, z lokalnymi zaostrzeniami od czasu do czasu. Jednocześnie w środowisku ekspertów trwały jałowe debaty: Czy Rosja pójdzie na Ukrainę na całego?

A tymczasem Rosja stymulowała kolaborację, aktywizowała agenturę, wzmocniła antyukraińską propagandę na poziomie krajowym i międzynarodowym, przygotowując do natarcia 150-tysięczne wojsko.

Kierownictwo Rosji uważało, że osiem lat ciągnięcia hybrydowej gumy ma wystarczyć dla przyzwyczajenia się nie tylko Ukraińców a i całego świata do myśli o niezdolności Narodu Ukraińskiego obronić własną niezależność.

Ciągnięcie gumy czasu, plecenie pajęczych sieci podstępów i wyczekiwanie odpowiewdniego momentu dla nagłej napaści – to tradycyjna polityka Moskwy. 

Więc i tym razem, na Kremlu nikt nie spieszy się zakończyć wojnę, lecz rozciągają tam gumę hybrydowego kłamstwa na kilka następnych lat, ponieważ uważają, że 37 mln Ukraińców przeciwko 140 mln Rosjan w dłuższej perspektywie nie mają szans.

Dlatego Rosjanie przedłużać będą czas wojny.

Po drugie, wojna – ulubione zajęcie Rosjan. Tak było zawsze i tak jest dzisiaj. Wojna dla nich jest najciekawszym rodzajem rozrywki. Gdyż podczas wojny, jak sądzą, mają oni prawo i możliwość bezkarnie, bez żadnej odpowiedzialności demonstrować swoją faszystowską wyższość: zabijać, gwałcić, zabierać majątek ludzi na okupowanych przez nich terenach.

Rosjanie – to naród barbarzyńców, bandytów i sadystów. Oni noszą w sobie kulturę śmierci, a więc zawsze cieszą się, kiedy kogoś męczą, torturują, gnębią, kiedy rujnują domy, świątynie, arcydzieła kultury i zakłady gospodarcze.

Dlatego będą przedłużać czas wojny.

Po trzecie, Rosjanie tradycyjnie uważają kłamstwo za sposób realizacji swoich planów. Nigdy nie dotrzymali żadnej ugody (wyjątkiem jest pakt Mołotowa-Ribbentropa), a więc nie warto oczekiwać, że będąc złoczyńcami, nie zastosują chemicznej, bakteriologicznej i jądrowej broni. Najprawdopodobniej zastosują. Bo ich szowinistyczna nienawiść do innych narodów nie ma granic.

W języku rosyjskim jest słowo безпредел – specyficzne i trudne do znalezienia trafnego odpowiednika w innych językach.  Dla Rosjan oznacza ono, że nie istnieje żadnych moralnych, etycznych czy jakichkolwiek innych ograniczeń dla okrucieństwa i zastosowania najohydniejszych zasobów, środków i narzędzi dla osiągnięcia postawionego celu.

Dlatego, lokalnie stosując środki masowego rażenia i zważając chytrze na reakcję wspólnoty międzynarodowej, będą rozciągać czas wojny.

Po czwarte, jak widzimy, wspólnota międzynarodowa nie do końca adekwatnie odbiera i ocenia sytuację, ustawicznie reagując na zdarzenia wojenne z dużym opóźnieniem, w znaczącym stopniu zostawiając Ukrainę sam na sam z agresorem.

Tak w Aliansie Północnoatlantyckim uważają, że przyjęcie Ukrainy do NATO jest możliwe, ale... po zakończeniu wojny. A największym absurdem naszego czasu w strefie stosunków międzynarodowych, jest obecność i agresywna, wybudowana na perfidnym kłamstwie, działalność Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Dyplomacja planety każdego dnia połyka tę pigułkę nienawiści Rosji do całego demokratycznego świata i nic z tym fantem nie robi.

Tylko Polska i kraje nadbałtyckie całkowicie rozumieją niebezpieczeństwo, pełznące ze strony Rosji, która de facto laminarnie i konsekwentnie rozkręca Trzecią Wojnę Światową, angażując na swoją stronę zła Białoruś, Iran, Koree Północną, Chiny etc,

Rozpasane naiwnym pacyfizmem demokracje zachodnie tak naprawdę do końca nie uświadamiają sobie, jakie niebezpieczeństwo niesie Rosja dla całego świata, a dlatego też szukają z nią kompromisu. 

I rozciągają tym czas wojny.

Po piąte, Zbrojne Siły Ukrainy, przede wszystkim zasoby artyleryjsko-rakietowe, dotąd powstrzymywały się od niszczenia obiektów wojskowych agresora na terenach Rosji. Natomiast wojsko agresora, począwszy od roku 2014, bezkarnie ostrzeliwuje i bombarduje całą Ukrainę z terenów Rosji.  

Ta absurdalna sytuacja, stworzona z udziałem dyplomacji Zachodu (“żeby nie denerwować i nie irytować Putina“), nie może trwać bez końca. Przeniesienie ukraińskich uderzeń artyleryjsko-rakietowych na tereny wroga stoi na porządku dziennym.

Gdy to się stanie, wielu rozjątrzonych Rosjan, okłamanych przez putinowską antyukraińską propagandę, z głupia frant pójdą na ochotnika do wojska i rzucą się do boju pod wiadomym hasłem “ratujcie, naszych biją!“ Również pod tym hasłem, najbardziej wyszkolone rosyjskie dywizje powietrzno-desantowe będą rzucone z północy na Ukrainę, z zamiarem podbicia Kijowa.

Kolejne zaostrzenie chronicznej choroby imperialnej trzeba będzie przeżyć, przechodząc w leczeniu od terapii do chirurgii.

A to również zwiększa trwałość wojny.

Po szóste.  Każda wojna ma pewną inercję trwania, na którą wpływa kilka czynników, a przede wszystkim – psychologiczny stan ludzi, stopień ich gotowości oddać życie za zwycięstwo prawdy i sprawiedliwości. Drugi ważny czynnik – intensywność walk, oceniana ilością zaginionych, rannych oraz wielkością wykorzystanych środków i zasobów prowadzenia wojny.

 Właśnie przez konkretne działanie zaznaczonych czynników, wojny światowej skali, do udziału w których wciągnięto wiele krajów z każdej strony konfliktu, toczyły się w ciągu pięciu-siedmiu lat. Na razie, również nie mamy podstaw, żeby mówić o szybkim zakończeniu obecnej wojny,

Po siódme. Wahadło historyczne wskazuje nam, że po największym odchyleniu w roku 2022, będzie ono przebywać w strefie negatywnych wydarzeń w ciągu siedmiu lat, ze   stopniowym przyspieszeniem ruchu do punktu równowagi w roku 2029, po czym przechodzi w strefę zjawisk pozytywnych.

Otóż, odrzucając emocję, po rozpatrzeniu problemu, jego aspektów i kilku możliwości odpowiedzi na postawione pytanie, możemy dojść do wniosku, że gorąca faza wojny będzie trwać nie mniej niż 4-5 lat, a wojna brutto – do 7 lat. 

Faktyczne trwanie wojny może być krótsze, jeżeli świat uświadomi sobie realia i stanowczo sprzeciwi się rozpowszechnieniu rosyjskiej zarazy. 

Eugeniusz GOŁYBARD

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України