Dziś: poniedziałek,
15 lipca 2024 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Aktualności
Fakt i komentarz
Kwestia wyboru i psychologia wyborców.


Ursula von der Leyen, obecna przewodnicząca Komisji Europejskiej

Polska żyje (i choruje, i leczy się) wyborami. Nie wywołuje ten fakt “trzęsienia ziemi” w społeczeństwie. Dokładnie odwrotnie – w opinii publicznej jest powiązany z oczekiwaniami pozytywnych zmian w organizacji życia.

Od 8 sierpnia do 15 października 2023 trwał proces wyborczy mający na celu wyłonienie nowych członków parlamentu w liczbie 460 posłów oraz 100 senatorów.

7 kwietnia 2024 roku w wyborach samorządowych startowało blisko 190 tys. osób walcząc o mandaty w radach gminy, powiatu, województwa, a także stanowiska wójtów, burmistrzów lub prezydentów miast. 21 kwietnia odbyła się druga tura wyborów.

6 - 9 czerwca br. odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, w którym Polsce zarezerwowano miejsca dla 53 posłów i posłanek. Prawdopodobnie w maju 2025 roku nad Wisłą odbędą się wybory prezydenckie, kończące swoisty cykl wyborczy.

Zrozumiałe jest, że uchodźcy z Ukrainy nie biorą udziału w wyborach, ale mają możliwość obserwowania organizacyjnych i personalnych aspektów tego cyklu, zwłaszcza na poziomie lokalnym.

W konkretnym przypadku, tam, gdzie mieszkamy, w drugiej turze powstało pytanie: Kto będzie stał na czele pewnej gminy województwa dolnośląskiego: czynny wójt- inżynier R. czy nauczyciel szkolny- pan J.? Naturalnie, na to bardzo ważne dla gminy pytanie mieli odpowiedzieć wyborcy. Odpowiedzieć w sytuacji skomplikowanej, sprzecznej w sobie, nawet nieco pogmatwanej.

Parę dni przed głosowaniem mieszkańcy gminy podzielili się na dwa prawie równe ilościowo obozy. Zwolennicy każdego kandydata mieli twarde przekonanie o słuszności własnego wyboru. W mediach i źródłach społecznościowych wrzało. Wyborcy porównywali cechy charakterów obu kandydatów, ich biografie, doświadczenia życiowe i zawodowe. W okolicznościowych dyskusjach  sprawdzali trafność własnej argumentacji.

No i jak zawsze, w każdym z “obozów” wyborcy byli podzieleni na racjonalistów, na kierujących się sercem i emocjami, i tych niezdecydowanych, którzy odkładają swój ostateczny wybór do dnia wyborów.

Racjonaliści, wiadomo, dokonują wyboru przede wszystkim na podstawie znanych faktów z działalności kandydatów, wykonania/niewykonania ich programów, obowiązków służbowych oraz plusów i minusów zachowania się w środowisku. Dla racjonalistów to był trudny wybór.

Kierującym się emocjami  zawsze jest lżej, ponieważ nie zagłębiają się w analizę informacji o kandydatach, nie zawracają sobie głowy porównaniami ich cech i faktów, a nierzadko dokonują wyboru na podstawie kryterium “podoba się/nie podoba się”.  

Niezdecydowanym wyborcom jest jeszcze lżej. Czasami w ogóle nie zadają sobie trudu pójścia i zagłosowania, bo z góry wiedzą, że “wszyscy kandydaci są jednakowi, pragną władzy, stanowisk, przywilejów i pieniędzy”.

Tak naprawdę w wyborach (a zwłaszcza w  samorządowych) idzie nie tylko (a może przede wszystkim) o wyznaczenie lepszego z kandydatów, a właśnie o wyborców. Idzie o świadomość indywidualną oraz społeczną, zbiorową, wreszcie o patriotyczną odpowiedzialność obywateli.

Otóż wybory demokratyczne zawsze wymagają pewnej mobilizacji intelektualnej i psychologicznej. Właśnie z psychologicznego punktu widzenia szanse kandydata inżyniera R. wydawały się mniejsze w porównaniu z szansami kandydata nauczyciela J.

Bo wiadomo: “My pana R. od dawna znamy, jest on dla nas przewidywalny”. A więc, według wszystkich klasycznych kanonów psychologii, wyborcy oceniają jego działalność na stanowisku wójta nie z pozycji tego, co zrobił w czasie kadencji (uważa się, że to i tak miał zrobić, nie ma co tym się chwalić), a z tego, czego nie zrobił. No i stąd pewna część wyborców widzi w wynikach jego pracy przeważnie negatywy.

Nie wyłączamy również innego psychologicznego fenomenu klasycznej psychologii: Dla niektórych obywateli pan R. jest na tyle zwykłym i przewidywalnym, że po prostu potrzebują zmian – “niech gorszy, byle inny”.

Inna sprawa – pan nauczyciel J. żadnych negatywów na stanowisku wójta nie ma, bo nigdy nie był wójtem. A więc na  pewnej części wyborców robi wrażenie.

Czy  nauczyciel szkolny potrafi kierować złożonym i skomplikowanym gospodarstwem gminy, obejmującej 20 miast i wsi z ludnością ponad 6100 osób? Tego nie wiemy. Ale, jak to się mówi: “Nauczy się”.

Będzie w ciągu paru lat wchodzić w sedno spraw i obowiązków, będzie poznawać ludzi i problematykę gminy i w ten sposób  pod koniec swojej kadencji “nauczy się”.   Tu chodzi nie tyle o naszą psychologię, co o organizacyjne zdolności, nawyki i umiejętności pana J.

Z tym, że organizacyjne zdolności, nawyki i umiejętności pana inżyniera R. są nam dobrze znane. A więc z pewnością wiemy, do czego jest zdolny, co potrafi i czego możemy od niego wymagać.

Niestety, nie wiemy, jakie ma zdolności i co realnie potrafi pan J., a więc nie wiemy, czego możemy od niego realnie wymagać. Bycie dobrym nauczycielem w szkole średniej nie gwarantuje sukcesów w szkole życia na przestrzeni prawie 100 km2.

W danym konkretnym przypadku na kandydata J. w pierwszej turze oddało swoje głosy 25,46% wyborców gminy, natomiast w drugiej – 54,08%. Emocjonalni zwyciężyli. Niektórzy racjonaliści uważają ten wynik za skutek pewnych intryg.

Ale teraz to już nie ma znaczenia.  Niemniej jednak każdy obywatel ma  prawo być pewnym albo wątpić w słuszność swego wyboru. A zwłaszcza w pięknym polskim katolickim kraju, gdzie każdy może w swojej decyzji zdać się na wolę Bożą.

Polska żyje (i choruje, i leczy się) wyborami.

Eugeniusz GOŁYBARD

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України