Dziś: wtorek,
26 września 2017 roku.
Przegląd do nr 552 wrzesień 2017 r.
20 lat temu
Dziennik Kijowski 20 lat temu pisał:

Drodzy Czytelnicy!

Jak mówił któryś z wielkich: „Czas przemija, a wypowiedziane słowo pozostaje”. Dodam jeszcze - wypowiedziane i utrwalone – w pamięci, czy też w inny sposób. Na przykład - wydrukowane…

A propos. Wstąpiliśmy już w dwudziesty pierwszy rok od chwili, gdy pewnego marcowego poranka 1992 roku, w przemyskiej drukarni Spółdzielni Inwalidów „Praca” ujrzał świat pierwszy numer naszego „Dziennika Kijowskiego”.

Zaczerpniętym z tego właśnie numeru fragmentem wywiadu z Ryszardem Polkowskim - konsulem RP w Kijowie czasów „pierestrojki”, udzielonym wówczas naszej dziennikarce Alewtynie Lewickiej a zatytułowanym „Miałem wielkie szczęście”, rozpoczynamy refleksyjny cykl przedruków, które uprzytomnią nam, jakie sprawy nurtowały społeczność 20 lat temu, a zatem:

[…] - Panie Konsulu, czy mówił już ktoś Panu, że ma Pan typowo ukraińską urodę? Jak w piosence „ , ..."

- Ale włosy to mam już jasny blond i nic na to nie poradzę.

- Nie szkodzi. W haftowanej ukraińskiej koszuli uszedłby Pan za typowego połtawianina. Chyba, że nazwisko by Pana natychmiast zdemaskowało, gdyż Polkowski może być tyl­ko i wyłącznie Polakiem, prawda?

- Wie Pani, w rodzinie nikt mi nie mówił, że mam dziadków czy pradziadków z Ukrai­ny. Ale kto to wie, ile w nas jest krwi polskiej, a ile, powiedzmy, ukraińskiej? Sąsiedztwo nasze sięga w daleką historię, maszerowa­liśmy nieraz w lewo, nieraz w prawo, różne to były losy i nikt tego dokładnie nie wie, jak tam faktycznie było.

Narody graniczące ze sobą po prostu nie mogą wyminąć, że tak powiem, wymieszania krwi. A co do koszuli haf­towanej — to jest pomysł! Warto by było na jakieś święto odejść od zasad protokołu i założyć ukraińską koszulę.

- A to byłaby bomba! Wyobrażam sobie... A w ogóle po tych trudnych paru latach oddanych Ukrainie, być może czuje się Pan trochę Ukraińcem?

- Przyznam się Pani, że jest w tym coś. Człowiek po paru latach rzeczywiście wrasta w ziemię, na której żyje, w środowisko, w społeczeństwo, zaczyna bardziej lubić, bar­dziej cenić, czuć się swojsko. A jeżeli ma się serdeczny stosunek do narodu, do jego trady­cji, obyczajów to trudno nie przeżywać razem z ludźmi różnych wydarzeń i tych dobrych i tych złych.

- Ano właśnie. Pan był świadkiem wielu wydarzeń o wadze historycznej, wielu zmian w naszym kraju, w naszym życiu.

- Tak, ja miałem wielkie szczęście. Razem z wami przeżywaliśmy te zmiany. Jesteśmy ciągle pod wrażeniem szybkiego procesu odzyskania przez Ukrainę niepodległości. Ten fakt, że odbyło się to bez rozlewu krwi, bez jakichkolwiek porachunków; to, że ten pro­ces przebiega w miarę łagodnie, wszystko to bardzo nas cieszy. Z radością obserwujemy, jak tworzą się instytucje Niepodległego Państwa. Ukraina wchodzi na arenę między­narodową, uczestniczy w europejskim proce­sie, deklaruje pewne rozwiązania na rzecz rozbrojenia — wszystko to robi na nas wielkie wrażenie.

Jednocześnie odbywają się zmiany w świadomości społecznej, ludzie czują smak tego niepodległego bytu i to widać powszechnie mimo kłopotów ekono­micznych. Chciałoby się żeby ten proces odzyskiwania niepodległości był trwały, żeby nie wróciły czasy trudne, czasy dyktatu.

Bardzo mnie jeszcze cieszy, że zarówno par­lament, jak i rząd i Prezydent Ukrainy zade­klarowali swoje poparcie dla spraw mniej­szości narodowych, a to znaczy, że i dla grupy polskiej, która tu jest. Chodzi o stworzenie możliwości nauczania języka ojczystego, kul­tywowania kultury ojczystej, a w perspek­tywie i nawiązanie szerokich kontaktów z Polską, krajem naszych rodaków – Polaków mieszkających na Ukrainie.

A czego nie udało się osiągnąć?

Jak na razie, nie udało się nam załatwić porządku na przejściach granicz­nych. Ja myślę, że nie można każdego podróżnego uważać za spekulanta lub prze­mytnika. Granica między Polską a Ukrainą musi być granicą europejską, musi być miejs­cem, przez które się normalnie przechodzi, gdzie normalnie się pracuje.

Próbujemy zro­bić tak, żeby człowiek przekraczający granicę, czy ze strony polskiej, czy ze strony ukra­ińskiej nie miał wrażenia, że władzom na tym nie zależy abyśmy się mogli po prostu polu­bić, abyśmy stali się, po prostu, sobie bliżsi.[…]

Rubrykę prowadzi: Stanisław PANTELUK

Dziennik Kijowski