Dziś: czwartek,
13 grudnia 2018 roku.
Przegląd do nr 580 – grudzień 2018 r.
20 lat temu
Jesteśmy potomkami...

Kochani Rodacy!

Cieszę mnie, że mogę się do Was zwrócić ze szpalt pierwszej, po długich latach milczenia, gazety polskiej wydawanej na Ukrainie - zwrócić się w imieniu Związku Po­laków na Ukrainie, któremu mam zaszczyt przewodniczyć.

Co zamierzamy? Jakie mamy marzenia? Nie sen o szpadzie rycerza nam przyświeca, a sen o rycerzu polskości - Związku Polaków na Ukrainie, który odpowiadałby naszym aspiracjom, naszym potrzebom.

Kim jesteśmy na tej pięknej, po­złacanej pszenicą, posrebrzanej ży­tem ziemi? Skąd jest nasz ród? Jakie myśli nie dają nam spokoju? Co nas boli?

Jesteśmy potomkami tych Pola­ków, którzy po rozbiorach Polski w końcu XVIII stulecia okazali się w granicach Imperium Rosyjskiego i powołani zostali do służby w in­teresach Rosji.

Jesteśmy potomkami tych Pola­ków, którzy zerwali się do walki przeciw caratowi w latach narodo­wych powstań 1831, 1863 i zakuci w kajdany gnani byli na Syberię, by pozostać tam na zawsze.

Jesteśmy potomkami Polaków represjonowanych przez stalinizm w latach dwudziestych, a szczegól­nie bezlitośnie w trzydziestych.

Jesteśmy potomkami tych Pola­ków, których po tragicznym wrześ­niu 1939 roku wrzucano do wago­nów towarowych i deportowano masowo do zakutych mrozem pół­nocnych osiedli.

Jesteśmy potom­kami tych Polaków, którzy sprzeci­wiali się przymusowej kolektywiza­cji, polityce stalinizmu, a których to obdartych i bosych, głodnych i wy­cieńczonych zagnano w stepy, gdzie hulają nieucichające śnieżne burany i szalone burze piaskowe - w stepy dalekiego Kazachstanu.

Jesteśmy potomkami tych, któ­rych miłosierny los osiedlił na ziemi ukraińskiej - pięknej i gościnnej, ziemi, gdzie spoczywają kości na­szych przodków. I oto stała się ona naszą Ojczyzną.

Nie było nam słodko. Pozbawiono nas możliwości nau­czania dzieci ojczystej mowy. A przecież na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych na Ukrai­nie było jeszcze 238 szkół polskich. A potem po kryjomu palili książki Mickiewicza, zmieniali nazwiska, wpisywali do dowodów inną przy­należność narodową. Taka była gorzka dola, taka jest gorzka prawda.

Zamykano nie tylko szkoły, lecz i kluby polskie, zaniechano wyda­wanie polskich pism.

A jeszcze w barbarzyński sposób niszczono to, co dla Polaka ma wartość niezwykłą - Jego kościoły. Gaszono świece, zrzucano dzwony. Księży stawiano pod ścianę. Padały salwy, w których tonęły słowa: „Bo­że, zlituj się nad nami!”

I Bóg usłyszał te słowa. Zmieniło się wiele, lecz należy dużo jeszcze uczynić, aby zmartwychwstała pol­skość, abyśmy mogli korzystać ze wszystkich praw, które przysługują człowiekowi w cywilizowanym pań­stwie.

Tej wielkiej sprawie nie możemy poświęcić połowę swego serca, po­łowę swych uczuć, połowę wysiłku. Tej wielkiej sprawie oddajmy całe swoje serce, uczucia i energię.

Działajmy aktywniej na chlubnej niwie polonijnej! Szczęść Boże!

Stanisław SZAŁACKI
Prezes Związku Polaków na Ukrainie
(„DK” nr 1, marzec 1992 r.)

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України